Wypracowania.pl Unikalne i sprawdzone teksty

Emigranci – streszczenie, plan wydarzeń

Streszczenie

Osoby:

AA
XX

Akcja utworu rozgrywa się w brudnym pomieszczeniu, którego ściany „przyozdobione” są zaciekami. Z sufitu zwisa goła żarówka. Rzuca ona silne światło na dwa żelazne łóżka, płaszcz, wieszak, staroświecki zlew i znajdujące się nad nim półkę i lustro. Na środku pokoju znajduje się stół, a na nim: dwa brudne talerze, dwie łyżki, dwa białe plastikowe kubki, dwie otwarte puszki po konserwach, jedna butelka po piwie oraz pudełko z herbatą w torebkach. Obok stołu stoją dwa krzesła, spod jednego z nich wystaje para butów. Co ważne - w pomieszczeniu nie ma okien.

Bohaterami utworu są dwaj mężczyźni. Pierwszy, w wieku między trzydziestką a czterdziestką, leży na łóżku po lewej stronie sceny, czytając książkę. Drugi, krępy i mocno zbudowany, siedzi na krześle znajdującym się po prawej stronie stołu. Ma on na sobie czarne i niemodne już ubranie. XX siedzi przez chwilę i przygląda się leżącemu AA, który nieustannie czyta.

W końcu XX odzywa się jako pierwszy, mówiąc: jezdem. AA początkowo nie reaguje na jego słowa, dopiero po chwili poprawia towarzysza, podając właściwa formę czasownika. Siedzący mężczyzna pyta o papierosa. AA wyciąga spod poduszki paczkę papierosów. XX, korzystając z zaczytania AA wyciąga z opakowania aż trzy papierosy. Po chwili musi jednak oddać dwa, gdyż pogrążony w lekturze kompan przejrzał jego podstęp.

Następnie XX wraca na zajmowane wcześniej miejsce, wyciąga zapałki i odpala papierosa. Mężczyzna rozkoszuje się dymem, przy czym zdejmuje buty (odsłaniając dziurawe skarpety) i rozpina marynarkę.

XX rozpoczyna rozmowę, przyznając, że był na dworcu, gdzie wypił piwo. AA odpowiada, iż wypił w tym czasie 2 piwa. XX dodał, że telefony telefonowały, ale on nigdzie nie dzwonił, po prostu postał koło telefonów. Następnie mężczyzna powiedział o budkach z gazetami. Widział ludzi kupujących i czytających czasopisma. On jednak się nie skusił. Pomyślał: co będę czytał. Postanowił za to postać obok budek z gazetami. W czasie swej przechadzki XX widział również kasy z biletami, przy których ludzie także dokonywali transakcji. Sam niczego nie kupił - po prostu stał chwilę przy kasie. Następnie XX udał się na peron, gdzie zobaczył pociąg elektryczny. Był zdziwiony, że tutaj nikt nie żałował elektryczności dla pociągów elektrycznych. Ze swego kraju pamiętał przecież te napędzane parą.

XX był pod olbrzymim wrażeniem pociągu międzynarodowego, który zatrzymał się na stacji. W swojej opowieści wyrażał podziw dla pierwszorzędnych wagonów itp. Ale jeszcze mocniejsze uczucia obudziła w nim pewna kobieta. Gdy wychyliła się ona z pociągu, XX postanowił chwilę zaczekać na moment jej wyjścia. Kiedy już wyszła - zgodnie z relacją mężczyzny - zaprosiła XX do toalety, gdzie doszło między nimi do zbliżenia. Następnie piękna kobieta chciała wręczyć XX swój adres, ale ten nie przyjął go, ponieważ obawiał się, że może go zgubić. Na pewno jednak po kobietę przyjechał jakiś generał.

AA podniósł się z łóżka, wyciągnął papierosa, usiadł i zapalił. Wtedy przedstawił XX swoją wersję wydarzeń. Jego zdaniem współlokator wyszedł na ulicę, gdzie przecież każdemu wolno wyjść. Ale nikt nawet na niego nie spoglądał, gdyż XX to krew i kość naszego narodu (...) Święta substancją dla naszych patriotów, hostia przenajświętsza w naszej pracy narodowej. XX poprosił rozmówcę, by ten przestał bluźnić. AA odpowiedział, że posługuje się metaforami, po czym dodał: Ale ty nie wiesz, co to jest metafora, ty niewinna ofiaro klerykalizmu.

W dalszej części swej relacji AA powiedział, że jego zdaniem XX zapragnął wejść do kina, lecz powstrzymał go największy minus tej rozrywki, czyli cena. Później - wciąż zdaniem AA - mężczyzna poszedł na dworzec, gdzie nie czuł się obcy (ze względu na charakter tego miejsca). Do dalszej części opowieści XX miał być zainspirowany pisuarem. AA utrzymywał, że nie poszedł on do pięknej i płatnej toalety (jak XX mówił), lecz do darmowego pisuaru. Tam nie czuł się ani gorszy, ani lepszy, gdyż wszyscy sąsiedzi byli w tej samej sytuacji. Nic nie szkodzi, że jest to równość w upodleniu, najważniejsze, że jest autentyczna, wyraźna, a nawet przejaskrawiona, karykaturalnie ekspresjonistyczna.

XX utrzymywał, że naprawdę spotkał się z kobietą. AA pozostawał jednak nieugięty. Całą opowieść przypisywał fantazji towarzysza, a ową damę wychodzącą z pociągu postrzegał jako symbol niedostępnego dla mężczyzny świata. Na te słowa XX rozbił o stół butelkę i wstał. Wtedy AA przyznał mu rację. Dodał nawet: Oddała ci się, rzuciła ci się do stóp [...]. Ją i generała, i nawet ten generalski samochód. Generał salutował i urządzili ognie sztuczne na twoją cześć, a potem kupili ci loda. Bo jesteś piękny!

XX usiadł rozczarowany i powiedział towarzyszowi, że zawsze musi on wszystko zepsuć. XX poszedł przecież na dworzec, chciał, żeby było mu dobrze. Na to AA odrzekł: Właśnie, u nas tak zawsze: upiększanie faktów, poczytywanie nierealnych marzeń za rzeczywistość, pobożne życzenia... Fałszowana teraźniejszość rodzi chorowitą przyszłość. Historia mści się... XX odpowiedział, że nie interesuje go historia, on tylko poszedł na dworzec. Na te słowa AA odrzekł: To jest właśnie element historii. Mały, ale niewątpliwy. [...] Historia ogólna składa się z historii poszczególnych jednostek.

Rozmowę przerwał szum z rury kanalizacyjnej. XX stwierdził, że jest głodny. Towarzysz, kierując się względami dydaktycznymi, odmówił jednak mężczyźnie jednej ze swych konserw. XX postanowił więc napić się herbaty. Podczas przygotowywania wody bohater dokonał zadziwiającego odkrycia: w miejscu, w którym przebywali, nie było much. Z dawnych czasów pamiętał jeszcze lepy na te owady i różnego rodzaju trutki. Wspomnienia te wzbudziły sprzeciw AA, który rzekł: Nie, nic nie pamiętam i nie chcę pamiętać! Ciągle tylko słyszę: „A pamiętasz to, pamiętasz tamto”... Zawsze, wiecznie, ciągle, od tylu lat! A teraz te twoje muchy, ty z twoimi muchami...

AA nie zamierzał wracać myślami do much. Dla niego stanowiły one metaforę miałkości zagadnień, na które skazany był tam, w kraju. Teraz pasjonowały go inne rzeczy, bardziej doniosłe, uniwersalne, a nie jakieś tam lokalne szowinizmy. Pragnął rozprostować skrzydła, stawić czoła poważnym zagadnieniom. Dodał: Nie, dla mnie już nie ma much, chwała Bogu. XX odpowiedział, że dla niego muchy zawsze będą, przynajmniej tam, skąd przyjechali.

Woda na herbatę już się zagotowała. Starczyło jej jednak tylko na jeden napój, który miał zamiar wypić XX. AA odkręcił do oporu kurki, lecz z kranu nie wypadła ani kropelka. Wtedy AA, właściciel herbaty (on ją kupił), postanowił, że mężczyźni rzucą monetą o to, kto będzie miał prawo wypić napar. XX wybrał orła, a pieniążek potoczył się pod zajmowane przezeń łóżko. Gdy AA włożył tam rękę, znalazł konserwy (a XX utrzymywał przecież, że nie ma już nic do jedzenia). Mężczyzna powiedział do współlokatora: Twoje skąpstwo jest silniejsze od twojego łakomstwa. I rzeczywiście, kiedy AA zapewnił, że nie chce konserw należących do XX, ten postanowił trochę zjeść.

Gdy XX szukał otwieracza do puszek, AA dokonał wnikliwej analizy zachowania towarzysza, posiłkując się najświeższymi teoriami antropologicznymi. Stwierdził, że XX je tak dużo, ponieważ akt jedzenia ma dla niego symboliczny charakter pochłaniania świata.

Wciąż zmagający się z puszką i niemogący znieść słowotoku kompana XX, podsunął ją towarzyszowi, aby ten mógł spróbować. AA ze zdziwieniem zauważył, że zawartością puszki opatrzonej etykietą z napisem „Non plus ultra” było jedzenie dla zwierząt, a dokładniej dla czworonożnych przyjaciół. XX nie dopuszczał do siebie tej myśli, jego zdaniem siekane mięso nie mogło być dedykowane zwierzętom. AA ostatecznie przezwyciężył jego opór, podpierając się swą znajomością języków i obrazkiem uśmiechniętego psa na tle słońca.

XX odrzucił puszkę i usiadł smutny na krześle. Na pytanie, dlaczego nie je, odpowiedział: Bo ja nie jestem pies. Po chwili jednak wstał i zapytał AA, czy to jedzenie może być także dla kotów. Mężczyzna tego nie wykluczył. Wtedy XX stwierdził, że nie będzie jadł psiego jedzenia, bo nie jest przecież psem, ale jedzenie dla kotów to już coś zupełnie innego. Sięgnął więc po siekierę i przystąpił do otwierania puszki. Wtedy AA wstał z łóżka i wyciągnął spod niego jedną ze swych konserw. Otworzył ją kluczykiem i postawił przed towarzyszem. Było to jedzenie dla ludzi.

Kiedy XX przystąpił do konsumpcji, z góry bohaterów zaczęły dobiegać odgłosy rozbawionego towarzystwa. AA postanowił wyjść na piętro. Mężczyzna był wyraźnie niezadowolony z faktu mieszkania pod schodami, gdzie doskonale słyszalne były wszelkie przejawy aktywności pozostałych mieszkańców. Czuł nawet, że on i XX są mikrobami żyjącymi w brzuchu jakiegoś wielkiego organizmu. Dodał jeszcze: Ja jestem człowiek-głowa, a głowa powinna być niesiona wysoko, żeby mogła normalnie funkcjonować. Jako zaawansowane ogniwo ewolucji nie nadaję się do jaskiń. Ja zawsze mieszkałem na najwyższych piętrach i miałem rozległe widoki. XX uważał jednak zajmowany przez nich pokój za dobrą kwaterę. Cieszył się nawet z tego, że nie było okien. Od świeżego powietrza można było przecież się przeziębić, np. jego tatuś umarł od świeżego powietrza: wracał zimą pijany i zamarzł na polu. AA oznajmił, że zapłacił czynsz za listopad i grudzień, XX zalegał mu już za cztery miesiące. Towarzysz odrzekł, że nie ma pieniędzy. Dla AA było to dziwne, gdyż XX nie tak dawno wziął wypłatę.

Na górze rozległ się dźwięk dzwonka, a następnie dało się słyszeć radosne powitanie. AA rozliczał kwoty otrzymywane przez XX, który pracował jako robotnik, biorąc często nadgodziny. Mężczyzna zastanawiał się, co towarzysz robił z pieniędzmi, skoro nigdy ich nie miał. Na to XX odrzekł, że on nie ma pieniędzy i nie płaci, a AA ma pieniądze, bo płaci. AA stracił cierpliwość. Ubrał się i oznajmił, że się wyprowadza. XX nie przejął się tym specjalnie, takie sytuacje przecież już się zdarzały. AA powiedział jednak: Dotąd żal mi cię było, ale teraz przebrałeś miarę. Do zwyczajnej nieuczciwości dodałeś nadzwyczajną bezczelność. XX oznajmił, że klucz będzie pod drzwiami.

AA chciał zabrać ze sobą jakąś pamiątkę. Jego wybór padł na psa Pluto, którego XX zaciekle bronił. Kiedy toczyli zaciekłą walkę o to, kto zatrzyma pluszowego zwierzaka, z kranu pociekła woda. AA postanowił zrobić sobie herbatę i stwierdził, że zostaje.

XX powiedział, że odda pieniądze za czynsz. Jednak dla rozkoszującego się herbatą AA nie miało to większego znaczenia. Poprosił za to, by towarzysz sporządził jakąś osłonkę na żarówkę, gdyż ostre światło bardzo go raziło. Kiedy XX przystąpił do pracy, AA zapytał, czy nie razi go światło. Towarzysz odrzekł, że nie, że może bez większych problemów patrzeć na żarówkę. AA rozpoczął wywód o przesłuchaniach, jego zdaniem XX byłby ogromnym wyzwaniem dla przesłuchujących. Ale towarzysz nie słuchał, wyraźnie zafascynowała go jedna z reklam, które dostrzegł w kolorowym czasopiśmie. Postanowił ją sobie wyciąć.

Z góry dobiegły bohaterów dźwięki muzyki. Obu mężczyzn czekała długa noc, gdyż właśnie nadchodziło pożegnanie starego roku. XX skończył wycinać i położył się na łóżku, nakrywając głowę poduszką. W tym czasie AA nakrył do stołu i wyjął butelkę koniaku. Następnie wyciągnął towarzysza z łóżka i powiedział, że oni również muszą świętować. XX chciał, by towarzysz się ogolił (na przyjęciu trzeba wyglądać elegancko). AA postawił warunek, że uczyni to, jeśli AA zmieni skarpety (ostatecznie miał założyć buty).

XX wyczekiwał wiosny. Pracował teraz przy wykopach kanalizacyjnych, a wiosną niektóre kobiety nie nosiły bielizny. Wraz z innymi pracownikami często przyglądali się różnym damom. AA stwierdził jednak, że ma inne rozrywki.

Mężczyźni zaczęli rozmawiać o swoim życiu. XX był żonatym mężczyzną. Jego żona została w miasteczku, z którego pochodził. W samej miejscowości nie było zbyt wielu atrakcji, no może poza koszarami. AA był z kolei rozwodnikiem, miał 2 żony, ale żadnych dzieci.

XX zapytał, dlaczego AA opuścił ojczyznę, skoro było mu tam dobrze. Mężczyzna odpowiedział, że któregoś dnia był w parku i widział, jak wyrośnięty chłopak rzucał kamieniami do innych dzieci. XX nie uważał tego jednak za wystarczający powód. Wtedy AA rzekł: No więc, powiedzmy... dlatego, że zawsze miałem trudności z dykcją. Na przykład słowo: nieantagonistyczny. Za trudne dla mnie. Nigdy nie umiałem tego poprawnie wymówić. Wtedy XX zapytał towarzysza, czy ten jest polityczny. Mężczyzna potwierdził.

AA zastanawiał się, czy kompan mógłby go zadenuncjować. Ten odrzekł, że przecież w ojczyźnie się nie znali. AA doprecyzował, że można donosić także na nieznajomych. Podał przykład, że XX znajduje się w więzieniu, gdzie stosunkowo dobrze mu się żyje (jedynym ograniczeniem byłby zakaz wypowiadania słów rozpoczynających się na „w”, aby nie wypowiedzieć słowa więzienie). Wtedy zostaje odwiedzony przez mężczyznę, który przedstawia plan likwidacji więzienia. Czy XX doniósłby na niego?

XX zdawał się być nieco przestraszonym rozmową z kompanem. AA nalał mu koniaku i powiedział, że ma swoje ulubione słowa, a słowa te zaczynają się na wszystkie litery alfabety. Później dodał: I nie bój się niczego. Ja jestem taka sobie szmata. Zwyczajny tchórz. A może nawet zwyczajna, prosta ludzka świnia. XX odmówił jednak wypicia koniaku. XX przypuszczał, że towarzysz wziął go za prowokatora. Ten jednak wyjaśnił, że kiedy mężczyzna nazwał się świnią, powiedział jeszcze, że w pomieszczeniu są sami swoi, a więc uznał XX za świnię. W końcu AA stwierdził, iż nie jest aż taką świnią, co zaprowadziło zgodę między mężczyznami (w pomieszczeniu byli przecież sami swoi). Po chwili dwa kubki stuknęły, a bohaterowie wypili koniak.

Moment później AA zaczął zastanawiać się, czy przypadkiem XX nie jest jakimś prowokatorem. Stwierdził jednak, że nie powinien go o to podejrzewać. Towarzysz przypomniał sobie o wyczekujących go żonie i dzieciach. Na pytania o to, dlaczego do nich nie pojechał, odrzekł, że uczyni to wkrótce, w maju, przed swoimi imieninami. Wtedy będzie leżał przez cały tydzień, nie robiąc zupełnie nic. Później zorganizuje ogromne przyjęcie imieninowe, na które nie zaprosi tylko kilku nielubianych przez siebie osób. Na bal ubierze się w piękne zagraniczne ubrania, aby wszyscy widzieli, że wrócił pan. Następnie zaś rozpocznie budowę pięknego domu.

Mężczyźni jeszcze raz zbliżyli swe kubki, by wypić toast za dom XX. Wtedy AA dostrzegł, że ręce XX trzęsą się, uniemożliwiając mu trzymanie kubka. Pomógł towarzyszowi wypić zawartość naczynia, a następnie zapytał go, kiedy zacznie uczyć się języka. XX odrzekł, że nie będzie się uczył po ichniemu, gdyż w tym kraju nie mieszkają ludzie, ludzie zostali w ojczyźnie. Wyraźnie zdenerwowany AA stwierdził, że nieznajomość języka czyni XX analfabetą. Robotnik z pewnością nie wiedział o tym, że długotrwała praca przy maszynie, której akurat był operatorem, może prowadzić do kalectwa, a to za sprawą zmian w tkance łącznej. XX odrzekł, że to tylko strachy, nic poważnego.

AA złapał towarzysza za klapy marynarki i zaczął nim potrząsać. Nazwał go roboczym wołem i dodał, że on sam dopóty będzie świnią, dopóki XX będzie roboczym wołem. Obaj są przecież ludźmi i każdy z nich powinien pozostać człowiekiem. Rozwścieczony XX zamierzył się nawet na AA, lecz w tym momencie zgasło światło. Wybiła dwunasta.

Po chwili bohaterom udało się zapalić świecę. Jeszcze raz nalali nieco trunku do kubków, a przechylając je, życzyli sobie wszystkiego dobrego. Następnie odpalili papierosy, a XX, wyraźnie będąc pod wpływem alkoholu, zaczął opowieść o swych młodzieńczych latach. Dorastał na wsi, do szkoły chodził tylko jesienią, bo zimą było zbyt zimno, a wiosną była robota w polu. Jego ojciec, który pił, przeniósł się do miasta. Na wsi zostali tylko dziadkowie. XX nie lubił biedy, ale też zastanawiał się, po co tak ciężko pracuje, przecież po śmierci wszystko to będzie zbędne. AA stwierdził, że cały swój dorobek towarzysz będzie mógł zostawić dzieciom, a one z kolei zostawią dobra swoim dzieciom. XX i tak był niezadowolony. Ciężko pracował, a nie przychodziły mu z tego żadne przyjemności. Mimo oporów AA przyznał, że ten miał racje, porównując XX do psa (chodziło o pokarm dla zwierząt).

XX kontynuował swoje wywody. Rzekł: Psy mają lepsze życie ode mnie, bo przynajmniej nie muszą tyrać. Czy to jest życie? No powiedz mi, czy to jest życie? AA stwierdził, że z biologicznego punktu widzenia istotnie jest to życie. Wtedy XX zadał zagadkę: Co to jest: ma, a nie ma? Odpowiedź brzmiała: XX. AA zastanawiał się nad sensem tych słów, a coraz bardziej pijany XX przybrał agresywną postawę. Refleksję towarzysza odebrał jako naśmiewanie się z niego. Gotów był udowodnić kompanowi, że nie jest dziadem.

Po chwili zapanował spokój. XX zastanawiał się, dlaczego AA siedzi z nim w tym gnoju. Podejrzewał, że mężczyzna czegoś od niego chce. AA odpowiedział: Chcę odpokutować za grzechy przodków. Nasi przodkowie nigdy nie pili ze sobą. XX nie wierzył w te słowa. Na to AA odrzekł: To ja sam, współcześnie... Ja, żeby pójść w lud, z ludem się pobratać, rozumiesz? Ja narodnik. Później dodał, że może jest naukowcem, a XX to motor napędowy dziejów, który AA chce lepiej poznać.

Rozmowa trwała. W pewnym momencie XX stwierdził, że AA jest księdzem od wolności. Dodał: Przychodzi taki i mówi: widzicie tę władzę? To diabeł jest. Wy diabłu nie służcie. Wy służcie Chrystusowi. A co to jest, ten wasz Chrystus, gdzie on jest? Ty mi go pokaż. Wolność? Jaka jest ta wasza wolność, co ona znaczy? Ja znam tylko jedną wolność: jak nie muszę iść do roboty. Ja w niedzielę jestem wolny. Wtedy AA zapytał, co byłoby, gdyby odebrał AA tę jedną niedzielę. Towarzysz odrzekł, że AA niewiele może w tej materii. Na to kompan odpowiedział, że może uczynić to władza. Drugi z mężczyzn wyjaśnił, że właśnie dlatego trzeba żyć z władzą w zgodzie, bo może ona nawet dać jakiś dodatkowy wolny dzień.

AA nie lubił władzy. XX stwierdził, że to dlatego, że przed władzą AA wcale nie był lepszy od XX, nawet mimo swojej wiedzy i swych książek. Wtedy AA nazwał współlokatora idealnym niewolnikiem.

Następnie AA, porównując się do małpy zamkniętej w klatce, oznajmił, że zamierzał napisać kiedyś książkę o niewolnictwie. Później jednak uciekł z tej klatki i zatopił się w wolności, z której namiętnie korzystał. Teraz to właśnie jego współlokator przypominał mu przestraszonego i nieznającego smaku wolności człowieka, jakim był kiedyś. Ten fakt całkiem cieszył AA, który mógł dzięki temu ukończyć swe wielkie dzieło.

XX wcale nie uważał, że uczony mężczyzna dzieli z nim pokój z racji jakiegoś dziejowego posłannictwa. Nie do końca wiedział, co mężczyzna miałby napisać, pewnie jakieś paskudztwo, a ludzie mają dość swoich paskudztw, nie będą czytać cudzych. Jego zdaniem AA chciał po prostu pogadać, widział przecież, jak z zazdrością spoglądał, gdy on otrzymywał listy od rodziny. AA najwidoczniej nie miał nikogo, kto mógłby do niego napisać. Ale to nie koniec - AA najpewniej nie napisze też książki, zbyt wiele czasu spędza na łóżku.

XX w każdej chwili, kiedy tylko poczuje, że zarobił wystarczającą kwotę, może wrócić do domu. Wtedy AA zostanie zupełnie sam. Ale mężczyzna wcale nie zamierzał zrezygnować z towarzystwa idealnego niewolnika. Oznajmił nawet, że jeśli zaistnieje taka potrzeba, napisze donos, chociażby dlatego, że XX utrzymuje z nim kontakty (a sam był przecież polityczny).

Nagle rozległ się dźwięk syreny, gdzieś wybuchł pożar. Sygnał stawał się coraz silniejszy, a AA rozpoczął opowieść o Neronie, wolnym człowieku swych czasów, który podpalił miasto. XX nie słuchał, pakował się. Nic nie pomogło przekonywanie towarzysza, że ten pożar zacznie się na wyższych piętrach, że będzie to pożar republiki.

Nagle pojawiło się światło (wcześniej pomieszczenie rozjaśniała świeczka). Trzymający w ręce kubek z koniakiem AA, który pił za wszystkich ludzi niemogących podpalić się samodzielnie i muszących czekać na cesarza, dostrzegł za sobą trzymającego siekierę XX.

Syrena ucichła, nie było żadnego pożaru. AA zapytał towarzysza, czy ten naprawdę uwierzył w pożar i w obawie przed donosem chciał zabić współlokatora, licząc na „naturalne” zatarcie śladów. Przyznał później, że i tak nie napisałby donosu, ponieważ XX nie może nigdzie wyjechać, gdyż tam, skąd przyjechał, nie będzie mógł zarabiać i odkładać.

AA wziął psa Pluto należącego do XX i stwierdził, że zwierzak jest wyjątkowo napchany. Rozciął maskotkę, a z niej wypadło wiele banknotów. XX był wściekły, krzyczał, że to nie dla siebie, nalegał, by współlokator zostawił jego pieniądze. AA nie zabrał ani grosza, powiedział jednak, że powrót będzie dla XX czymś niemożliwym. Bo pracując w obcym kraju, każdego wieczoru kładzie się spać, myśląc, że następnego dnia będzie miał jeszcze więcej, a to przyniesie mu piękniejszy dom, lepsze ubrania itp. AA dodał: Tam jesteś niewolnikiem państwa, a tutaj własnej chciwości. [...] Wolność - to rozporządzanie sobą, a tobą zawsze ktoś albo coś rozporządza. [...] Być niewolnikiem rzeczy, to niewola jeszcze doskonalsza niż więzienie. To niewola doprawdy idealna, bo tu już nie ma żadnej przemocy z zewnątrz, żadnego przymusu. To już tylko sama dusza niewolnicza niewolę sobie stwarza, bo niewoli łaknie.

Na te słowa XX wpadł w furię. By udowodnić, że nie jest niewolnikiem, zaczął drzeć pieniądze na kawałeczki, a próbującego mu przeszkodzić AA pchnął tak mocno, że mężczyzna upadł.

Po chwili XX uspokoił się. Uświadomił sobie jednak, że pieniędzy nie sklei, a bez nich nie będzie mógł wrócić do domu. Jego gest docenił AA, który podarł swoje szkice i notatki mające stać się podstawą wielkiego dzieła. Stwierdził nawet, że idealny niewolnik nie istnieje.

Tymczasem XX przygotował krawat i stanął na stole pod żarówką. Zamierzał popełnić samobójstwo. AA powiedział nawet, że samobójstwo to ostateczna afirmacja wolności.

XX nakazał towarzyszowi się odsunąć i oznajmił, że zaraz kopnie stół. Współlokator chciał jednak poznać ostatnie słowo mężczyzny. Zapytał też, czy zapomniał on już o rodzinie. Ostatecznie XX postanowił podyktować AA treść listu adresowanego do rodziny. Mężczyźni nie byli jednak zgodni w trakcie jego tworzenia. Ostatecznie AA napisał: Wieszam się. Wasz kochający ojciec i mąż. Następnie dał XX list do podpisania. Ten, przejrzawszy kartkę, wyciągnął głowę z pętli i poszedł położyć się na łóżko.

AA okrył współlokatora kocem i powiedział, że jeszcze wszystko będzie dobrze. Mówił: [...] Czy nie o to nam chodzi, czy nie do tego wszyscy zmierzamy? A jeżeli wszyscy mamy wspólny cel, jeżeli wszyscy chcemy jednego, to cóż nam przeszkadza, aby stworzyć taką dobrą i rozumną wspólnotę. Wrócisz i nigdy nie będziesz niewolnikiem. Ani ty, ani twoje dzieci.

Rozlega się potężne chrapanie XX. AA odwraca się twarzą do ściany. Po chwili z chrapaniem miesza się inny dźwięk, szloch najpierw cichy, a potem coraz głośniejszy, rozdzierający.

KONIEC

Plan wydarzeń:

1. XX wraca do mieszkania.
2. AA pogrążony w lekturze.
3. XX rozpoczyna swą opowieść o tym, jak minął mu dzień.
- najważniejszą częścią jest opis spotkania z piękną kobietą.
4. AA przedstawia własną wersję przygód współlokatora.
- najważniejszą i najbardziej bolesną dla XX częścią jest opis wizyty w publicznej toalecie.
5. Rozczarowanie XX i słowa o narodowej historii wypowiedziane przez AA.
6. XX czuje się głodny.
7. Herbata i rozmowa o muchach.
8. Rzut monetą i odnalezienie „zaginionych” konserw XX.
9. XX walczy z opakowaniem. AA analizuje jego zachowanie z punktu widzenia antropologii.
10. Okazuje się, że jedzenie XX jest jedzeniem dla czworonożnych przyjaciół.
11. XX ostatecznie decyduje się zjeść zawartość puszki, tłumacząc sobie, że może to być także jedzenie dla kotów. Wtedy AA daje mu jedną ze swoich konserw.
12. Pierwsze odgłosy z góry i niezadowolenie AA z miejsca, w którym przyszło mu żyć.
13. Zaległości finansowe XX i groźba wyprowadzki AA.
14. AA robi sobie herbatę (w kranie ponownie jest woda) i rozmawia z XX o przesłuchaniach.
15. Nowy Rok.
16. Mężczyźni siadają przy stole, na którym stoi butelka koniaku, i rozmawiają o swojej przeszłości.
17. AA przyznaje, że jest politycznym.
18. XX opowiada o swoich marzeniach związanych z zarobionymi na obczyźnie pieniędzmi.
19. Trzęsące się ręce XX - rezultat pracy przy maszynie.
20. Gaśnie światło. Pomieszczenie rozjaśnia tylko płomień świecy.
21. XX użala się nad swoim życiem.
22. Rozmowa o zniewoleniu i wolności. AA uznaje XX za idealnego niewolnika.
23. AA zdradza plan napisania książki.
24. XX grozi wyprowadzką.
25. AA mówi o potencjalnym donosie i ewentualnych nieprzyjemnościach.
26. Dźwięk syreny - groźba pożaru.
27. Cisza i ponowne rozbłyśnięcie żarówki. XX stoi z siekierą za AA.
28. AA uspokaja towarzysza. Wyjaśnia, że to chciwość i pieniądze trzymają go na obczyźnie.
29. AA odnajduje banknoty w psie Pluto.
30. Wściekłość XX, który w amoku targa banknoty.
31. Opamiętanie XX.
32. Przerażony XX próbuje popełnić samobójstwo.
33. Mężczyźni piszą list do rodziny XX.
34. Niedoszły samobójca schodzi ze stołu i kładzie się na łóżku.
35. Wizja roztoczona przez AA.
36. Chrapanie XX i płacz AA.

Losowe tematy

Pan Cogito a pop – interpretacja...

„Pan Cogito a pop” to wiersz Zbigniewa Herberta w którym poeta analizuje dominujące tendencje kultury popularnej. Obiektem zainteresowania bohatera lirycznego...

Odys – interpretacja i analiza

Leopold Staff odnosi się w swoim wierszu do Odysa (Odyseusza Ulisessa) bohatera mitologii greckiej. W eposie „Odyseja” Homer opisał powrót bohatera do ojczystej...

I nie było już nikogo... - streszczenie...

Streszczenie Jedna wyspa na której zgromadzono dziesięć osób – to początek opowieści w której po kolei giną kolejni bohaterowie. Każdy z nich...

Cechy klasyczne i romantyczne w...

„Oda do młodości” to utwór który stanowi przedstawienie cech klasycznych i romantycznych na zasadzie kontrastów. Dostrzec można krytykę klasycznego...

Który skrzywdziłeś – interpretacja...

„Który skrzywdziłeś” to wiersz Czesława Miłosza który pochodzi z tomu „Światło dzienne” z 1953 roku. Utwór powstał podczas...

Król Maciuś I – opracowanie...

Geneza „Król Maciuś I” to powieść autorstwa Janusza Korczaka która została wydana w 1922 r. Głównym jej bohaterem jest Maciuś – syn...

Kobiety Rubensa – interpretacja...

„Kobiety Rubensa” Wisławy Szymborskiej to wiersz w którym poetka snuje rozważania na temat zmienności kanonów piękna. Czyni to na przykładzie słynnych...

Jak dobrze – interpretacja i analiza...

„Jak dobrze” to wiersz Tadeusza Różewicza w którym mamy do czynienia z poetyckim zdziwieniem nad ludzkim istnieniem. Podmiot liryczny doznaje swoistej...

Kajtkowe przygody – opracowanie...

Geneza „Kajtkowe przygody” to zbiór opowiadań o młodym bocianie Kajtku autorstwa Marii Kownackiej. Bociek z powodu złamanego skrzydła nie mógł...