Wypracowania.pl Unikalne i sprawdzone teksty

Faust – streszczenie, plan wydarzeń

Streszczenie

Dedykacja

„Faust” rozpoczyna się dedykacją o charakterze inwokacyjnym. Przywołane zostają w niej duhy zwiewne, które symbolizują przeszłość. To, co przeminęło, staje się obiektem tęsknoty - na końcu pada stwierdzenie: tak teraźniejszość gubi się, szarzeje, / co przeminęło, prawdziwie istnieje.

Rozmowa wstępna w teatrze

Dyrektor zwraca się do towarzyszy (Poeta, Wesołek) z pytaniem, czy przedsięwzięcie zakończy się powodzeniem. Szuka odpowiedniej sztuki, która porwie tłumy. Poeta mówi o dziele, które będzie hartowało się latami, pragnąc zarazem uniknąć tłumu (O, nie mów! Nie wspominajże mi tłumu, / przed którym duch ucieka jak najdalej). Z kolei Wesołek ma inną koncepcję - jego zdaniem ludzie pragną się bawić, dlatego wszystko trzeba połączyć z fantazją oraz dodać dużo błazeństwa. Ponownie przemawia Dyrektor. Twierdzi, iż ruch jest najważniejszy, widzowie chcą, by dużo się działo (Na tłum trza tłumem działać!). Poglądy te Poeta nazywa matactwem. Wtedy Dyrektor odpowiada, że widownia to glina, którą można formować. Przy tym nie widzi on potrzeby trudzenia nadobnych Muz dla ogółu. Artyści tworzą dla różnych ludzi - jedni sięgają po ich dzieła z nudy, inni czytają po obiedzie, następni, by oderwać się od prozy świata. Poeta jeszcze raz wyłuszcza swoje przekonania - dla twórców najważniejsze jest prawo dane przez przyrodę, cała potęga ludzkości zamknięta jest właśnie w poecie. Dlatego powinien on działać z rozwagą, godzić harmonię z emocjami, oddziaływać na odbiorcę poprzez uczucia. Na jego słowa odpowiada Wesołek. Pragnie on nadać dziełu formę romansu, ukazać skrajne stany i nastroje, dotknąć prawdy o życiu. Wtedy poeta odrzeka: Więc wróć mi młode lata moje. Wesołek ripostuje, że młodość potrzebna może być do zabawy (tańce, nocne spotkania), natomiast twórca musi korzystać z pamięci (Lecz waszym obowiązkiem, mężowie stateczni, / z odwagą, z wdziękiem w struny uderzyć znajome!).

W końcu Dyrektor uspokaja obu rozmówców. Wie, że musi wykorzystać wszystko, co zostało mu dane, by zadowolić ludzi (scenografia, maszyny). Sztuka powinna obfitować w efektowne i przykuwające uwagę wydarzenia, teraz w cenie są różne eksperymenty.

Tragedii część pierwsza

Prolog w niebie

Fragment ten rozpoczyna się rozmową trzech archaniołów (Rafał, Gabriel i Michał) zachwycających się pięknem i harmonią świata - dzieła samego Boga. Jednak w niebie pojawia się także Mefistofeles. Ten nie jest zachwycony ziemską rzeczywistością, widzi cierpienia ludzi. Odpowiadając na jego słowa, Pan wspomina o Fauście. Mefistofeles mówi, iż jest to człowiek targany przez różne żądze. Jednak Bóg jest pewien jego lojalności (każde drzewo w ogrodzie zna ogrodnik przezorny / i dokładnie wie, jakie i kiedy wyda owoce). Przekonany o swojej racji Mefistofeles gotów jest zawrzeć zakład z Panem. Stwórca ostatecznie przystaje na jego propozycję (Zezwalam. Czyń, co ci dogadza, / z Faustowym duchem; od źródeł światłości), co diabeł kwituje słowami potwierdzającymi wiarę w ostateczne zwycięstwo. Gdy Mefistofeles zostaje sam, mówi: Lubię staruszka czasem i jestem ostrożny, / by nie czynić niczego, co nazbyt Go zraża; / przecież to bardzo miło, gdy pan tak wielmożny / z chudopachołkiem za pan brat przygwarza.

Poczyna się tragedia

Pracownia

Faust siedzi w swojej pracowni. Jest wyraźnie rozczarowany życiem - dokonuje swoistego rachunku sumienia. Ludzie nazywają go doktorem (studiował wiele dziedzin nauki), wychowuje kolejne pokolenia uczniów, lecz ma świadomość, iż tak naprawdę jego wiedza jest niewystarczająca. Rozgoryczenie tytułowego bohatera spowodowane jest także życiowymi niepowodzeniami. Nie zaznał on prawdziwej radości, jest samotny. Dlatego właśnie zwrócił się w stronę magii, wierząc, że pomoże mu ona rozwiązać nękające go problemy.

Bohater nazywa wiedzę więzieniem, po czym sięga po dzieła o tematyce astrologicznej, biorąc za towarzysza Nostradamusa. W księdze dostrzega znak makrokosmosu, który budzi w nim jeszcze silniejsze pragnienie wiedzy. Następnie jego oczom ukazuje się znak Ducha Ziemi. Ten wydaje mu się bliższy, pokrzepia go, dodaje mu pewności. Faust wznosi księgę, wypowiada tajemnicze zaklęcie i przywołuje nadprzyrodzoną istotę.

Gdy Duch Ziemi pojawia się w pracowni tytułowego bohatera, mężczyzna jest przerażony. Próbuje jednak sprostać temu nieziemskiemu bytowi i mówi, że jest mu równy. Wtedy zjawa odpowiada: Bliskiś duchowi, którego pojmujesz, / nie mnie!, po czym znika.

Fausta ogarnia rozpacz. Chociaż jest obrazem Boga, nie był w stanie sprostać tajemniczej istocie. Nadto słyszy zbliżającego się asystenta (Wagnera), którego obecność, jak przypuszcza, skomplikuje jego plany. Mężczyznę sprowadziło wrażenie, że Faust zaczął deklamować (chciał posłuchać, by odnieść korzyść z dzieła, dowiedzieć się czegoś nowego). Rozpoczyna się krótka rozmowa na temat życia i roli wiedzy (czy wypełnia pustkę). Gdy bohaterowie rozstają się, Wagner zapowiada kolejną wizytę (chce odwiedzić Fausta następnego dnia, czyli w Wielką Niedzielę).

Zostawszy samemu, Faust początkowo jest rozgniewany na Wagnera, lecz ostatecznie wybacza mu, ponieważ jego wizyta wyrwała go z sideł rozpaczy. Nie ma jednak wątpliwości, że asystent nigdy nie spełni swych marzeń (pragnął, podobnie jak Faust, wiedzieć jak najwięcej). Następnie tytułowy bohater snuje gorzką refleksję na temat życia. Czuje, iż osiągnięcie pełni szczęścia nie jest możliwe. Nad człowiekiem kłębią się troski, lęki i cierpienia, które przysłaniają piękno świata. Jego wzrok zatrzymuje się na niewielkiej flaszeczce. Sięga po czarę i napełnia ją napojem z własnego wyrobu — / na śmierć upija siła ciemnego likworu; / ostatni raz cię do ust podnoszę: na zdrowie / idącego poranka! Jutro — twoje zdrowie!!

Nagle do uszu głównego bohatera dobiegają śpiewy chórów i odgłosy dzwonów. Świat cieszy się ze zmartwychwstania Chrystusa, a wiara powraca także w serce mężczyzny. Tajemnicza siła odciąga go od czary, zaczyna odczuwać radość i przejawiać nadzieję. Mówi: Grajcie dzwony i pieśni! dźwiękami słodkiemi / otoczcie serce moje! powracam w krąg ziemi!

Przed bramą miejską

Jest Wielka Niedziela; przed bramą miejską przewijają się tłumy spacerowiczów. Wśród rozmów dotyczących celu wypraw i towarzystwa (studenci poszukują urodziwych towarzyszek) dają się słyszeć także plotki, narzekania (np. na nowego burmistrza), śpiewy itp.

W pewnym momencie do dwóch mieszczanek podchodzi starsza kobieta. Te nie chcą z nią rozmawiać, ponieważ uważają ją za wiedźmę. Wspominają jeszcze, że w dzień Andrzeja (świętego Andrzeja, czyli Andrzejki) pokazała im postacie ich przyszłych mężów.

Pojawiają się Faust i Wagner. Widząc tłumy, tytułowy bohater mówi, że tego szczególnego dnia mieszkańcy miasteczka sami zmartwychwstali, z chęcią obserwuje ich radość. Innego zdania jest jego asystent: lecz sam bym nie szedł tu o takiej porze, / nie lubię chamstwa, krzykliwość mnie nuży. Bohaterowie mijają śpiewających chłopów (tematem ich piosnki są rubaszne zaloty), po czym do Fausta podchodzi Stary Chłop, który wyraża radość ze spotkania z doktorem oraz z faktu, iż nie pogardził on ich kiermaszem, częstując go trunkiem. Doktor odpowiada: Szczerość serdeczna w twoim prostym słowie, / chętnie przyjmuję — wznoszę wasze zdrowie! Następnie starszy mężczyzna wspomina ojca tytułowego bohatera, mówi o ludziach, których leczył on w czasie dżumy. Opisuje go w następujący sposób: hej, doktor to był ponad doktorami / i rozum jego był ponad rozumy! Wdzięczność kieruje także w stronę Fausta, wspominając pomoc udzielaną przezeń ojcu. Doktor odpowiada: Bogu hołd złożyć się należy — / pomoże temu, kto weń wierzy.

Faust i Wagner oddalają się. Asystent z podziwem patrzy na towarzysza, którego lud wielbi z całego serca. Tytułowy bohater pragnie dotrzeć do pamiętanego z młodości kamienia. Właśnie tam siadał, by modlić się o złagodzenie zarazy. Jego ojciec, chociaż był bardzo wykształconym człowiekiem, pałał się tajemnymi sztukami. W laboratorium przygotowywał tajemnicze wywary, a następnie podawał je ludziom. Nie do końca wiadomo, jaki wpływ wywierały one na nich, lecz ci wciąż umierali. Wdzięczność okolicznych mieszkańców jest więc dla Fausta bolesnym ciosem. Wagner stara się uświadomić mu, że robił to, co wtedy mógł, by pomóc ludziom. Tytułowy bohater spogląda na świat, dostrzega jego piękno (krajobraz, przyroda itp.), po czym stwierdza, że nie czas na pogrążanie się w smutku.

W pewnym momencie Faust mówi o czarnym psie, który pojawił się w pobliżu. Pyta Wagnera, czy nie niepokoi go to stworzenie, lecz asystent odpowiada, że to tylko zwyczajny pudel. Jednak tytułowy bohater odczuwa swego rodzaju lęk, pies zdaje się podążać za nimi. W końcu przywołuje do siebie zwierzę, a to posłusznie słucha. Mówi wtedy do asystenta: Masz rację, to nie duch w nim, to wszystko tresura. Mężczyźni przechodzą przez miejską bramę.

Pracownia

Faust wchodzi do pomieszczenia, trzymając pudło. Jest z nim pies, któremu poleca położyć się za piecem. Następnie, słysząc jego warczenie, snuje refleksje nad stanem człowieczeństwa: Wszak jeno ludzie, gdy dobra nie widzą / ni piękna — mówią z lenistwem zbyt taniem, / że dobra nie ma, z piękna głośno szydzą. / Tak, co im nie dogadza, zbywają szemraniem. / Chcesz ludzi naśladować upartym szczekaniem?

Faust otwiera Biblię, dokładniej Ewangelię św. Jana, i zaczyna tłumaczyć tekst. Zastanawia się nad sensem frazy: Na początku było Słowo, lecz pracę utrudnia mu warczenie psa. Stwierdza więc, że któryś z nich musi opuścić pomieszczenie. Wtem dzieje się coś niesamowitego - pies zaczyna zmieniać kształt, a w korytarzu pojawiają się Duchy. Tytułowy bohater wypowiada zaklęcia, następnie posługuje się świętymi symbolami; nagle mgła opada, a oczom doktora ukazuje się tajemnicza postać wyglądająca jak wędrowny żak. Faust chce wiedzieć, z kim ma do czynienia. Słyszy wówczas odpowiedź: Ja jestem częścią owej siły, której władza / pragnie zło zawsze czynić, a dobro sprowadza., a następnie: Ja jestem duchem, który wciąż zaprzecza! Jednak poznaje go dopiero po usłyszeniu tych słów: to jam jest częścią części tej pierwotnej mocy, / z której światło powstało! jam częścią pranocy!

Tytułowy bohater rozmawia z Mefistofelesem. Tajemniczy gość mówi o tym, że wszystkie zniszczenia, jakie sprowadza na świat okazują się bezowocne, bowiem ludzkość i przyroda wciąż się regenerują. Diabeł wszedł do pomieszczenia, ponieważ chroniący je pentagram miał zbyt krótkie jedno ramię (czego nie zauważył pudel). Teraz nie może go opuścić, gdyż musi wyjść tą samą drogą, którą wszedł. Te piekielne prawa dziwią Fausta. Tytułowy bohater zastanawia się nad tym, czy mieszkańcy tego mrocznego świata dotrzymują umów. Mefistofeles odpowiada, że już wkrótce będzie miał okazję się o tym przekonać, po czym chce odejść, by wrócić następnego dnia. Faust nie wyraża na to zgody, a diabeł mówi doń: W tej jednej godzinie / więcej się cudów przed tobą rozwinie / niż w latach wielu. Wzywa on chór Duchów, których śpiew usypia tytułowego bohatera, następnie przemienia się w szczura i odchodzi.

Obudziwszy się, Faust jest przekonany, iż śnił mu się diabeł.

Pracownia

Ktoś puka do drzwi. Jest to ubrany w czerwony płaszcz obszyty złotem i czapkę z kogucimi piórami Mefistofeles. Poleca Faustowi założyć lepszy strój, ponieważ wkrótce będzie świadkiem niesamowitych wydarzeń. Doktor, co ciekawe, zachowuje obojętność i nie wierzy w słowa gościa, czując, iż zawsze będzie żył za kratami. Wtedy Mefistofeles przypomina mu moment, w którym omal nie wypił trucizny. Faust przyznaje, że od samobójstwa odwiodło go wspomnienie młodości i radości, jaką wówczas przeżywał. Następnie przeklina wszystko, co kształtuje jego obecne życie (dobra materialne, cierpliwość, miłość, wiarę, nadzieję itp.). Wtem do głosu dochodzą duchy mówiące o tym, iż wewnętrzny świat bohatera legł w gruzach. Zachęcają go, by odbudował go, korzystając z wielkiej mocy.

Rozmowa bohaterów zaczyna dotyczyć wspomnianego wcześniej paktu. Mefistofeles mówi: Więc tak: tu będę na rozkazy twoje, / niczym mi będą trudy, prace, znoje, / a gdy się tam spotkamy — za tą wielką bramą — / uczynisz dla mnie, doktorze, to samo. Faust wciąż pozostaje sceptyczny, nie wierzy w to, że mógłby jeszcze pokochać życie, nawet za sprawą diabła. W końcu godzi się na propozycję Mefistofelesa, mówiąc: Ręka w rękę! / Jeśli przed jaką złudą myśli moje klękną / i powiedzą: trwaj chwilo! chwilo, jesteś piękną! / wtedy twój będę i weź mnie w niewolę / na jakąkolwiek, najstraszliwszą dolę.

Mefistofeles nalega jeszcze, by Faust podpisał cyrograf (rzecz jasna - własną krwią). Doktor mówi, że nie pragnie jedynie radości - chce doświadczyć wszystkiego, czego doświadczają ludzie (a więc także cierpień).

Pójdziemy! w życie damy nura! / wszak ta komnata twoja straszliwie ponura - tymi słowami Mefistofeles zapowiada zbliżające się wydarzenia. Jednak na przeszkodzie staje wizyta jednego z uczniów Fausta, którego mężczyzna nie chce przyjąć w tej chwili. Gość prosi, by mógł przywdziać jego strój i porozmawiać z tym człowiekiem. Faust wychodzi, a diabeł mówi do siebie: Teraz cię, druhu, po bagnach wywłóczę, / w niezwyciężone pogrążę cię cienie, / tysiąca złudzeń i sromów nauczę, / aż cię ogarnie szał, zawiść i drżenie.

Do pracowni wchodzi młodzieniec, który niedawno przybył do miasteczka. Chciałby trafić właśnie pod opiekę Fausta (w jego przebraniu Mefistofeles), by zdobywać wiedzę. Diabeł nakreśla przed gościem ogrom tajemnic świata, po czym pyta go o wybrany przezeń fakultet (dodaje jeszcze, że tylko ciężka praca prowadzi do sukcesu). Uczeń odpowiada, że nie pociąga go prawo, na co słyszy odpowiedź: I nie dziwię się, szczerość odpłacę szczerością: / prawo się jak zaraza wlecze za ludzkością / i z pokolenia w pokolenia / ustawa idzie za ustawą, / a nic się przecież nie zmienia. Serce młodzieńca skłania się ku teologii, lecz i tym razem słyszy słowa niebędące zachętą: błędne tu drogi, mętne cele, / skrytej trucizny bardzo wiele, / której od lekarstw odróżnić nie można! / W tej wiedzy bardzo trza z ostrożna! Pyta jeszcze o medycynę, a diabeł, mając dość tej rozmowy, odpowiada: O! medycynę ogarniesz z łatwością, / trza jeno poznać świat, rozmaitość dróg. W pamiętniku młodzieńca zamieszcza jeszcze wpis (Będziecie jako bogowie, wiedząc dobre i złe), po czym ten wychodzi. Faust i Mefistofeles wyruszają w podróż.

W Piwnicy Auerbacha

W karczmie trwa pijatyka, członkowie bractwa głośno się przekrzykują, wznoszą pieśni. Próg radosnego przybytku przekraczają Faust i Mefistofeles. Ich pojawienie się budzi ciekawość zgromadzonych, podejrzewają oni, że mają do czynienia z przybyszami z odległych okolic (strój Mefistofelesa). Pierwsze interakcje dwóch bohaterów z obecnymi w karczmie są nieco oschłe (diabeł krytykuje spożywane przez nich trunki), jednak atmosfera szybko rozluźnia się, gdy Mefistofeles śpiewa o pchłach. Następnie oferuje zgromadzonym wino ze swoich piwnic, na co ci przystają z radością. Wtedy, zapytawszy każdego o preferencje, towarzysz doktora wierci dziury w stole. Po chwili wypływają z nich wybrane trunki. Nastrój staje się coraz bardziej radosny.

Faust chciałby opuścić to miejsce, lecz Mefistofeles powstrzymuje go (Zaczekaj chwilę — zwierzęcość się zbudzi / i całą zawładnie hołotą). Zybel pije nieostrożnie, a wino rozlewa się na ziemię (diabeł przed tym przestrzegał), zmieniając się w gorące płomienie. Mężczyźni zaczynają lękać się tajemniczej postaci w czerwonym stroju, toteż, naradziwszy się uprzednio, przystępują do ataku. Mefistofeles wypowiada zaklęcie i już po chwili zgromadzonym wydaje się, że są w winnicach. Następnie diabeł cofa urok i, jak relacjonują zebrani, siedząc na beczce, oddala się wraz z Faustem.

U Czarownicy

Tytułowy bohater i Mefistofeles trafiają do domku Czarownicy. Na palenisku stoi kocioł, obok Kotka-Koczkodan, nieco dalej Kocur-Koczkodan z małymi. Faust wyraża swą niechęć w odniesieniu do tajemniczych mikstur, jakie miałyby przywrócić mu młodość. Mefistofeles odpowiada, iż jedyną naturalną metodą jest przeniesienie się na wieś i rozpoczęcie życia zgodnego z rytmem pór roku, nieskalanego myśleniem. Ta propozycja nie przypada do gustu doktorowi. Bohaterowie muszą więc zaczekać na przybycie Czarownicy. W tym czasie Mefistofeles rozmawia ze zwierzętami oraz objaśnia Faustowi tajemnice czarodziejskich wywarów. Doktor wpatruje się w lustro, w którym dostrzega oblicze niezwykle urodziwej kobiety. Diabeł obiecuje mu, że swoją mocą sprawi, iż kobieta ożyje.

W pewnym momencie obaj bohaterowie zaczynają odczuwać niepokój, Faust chce opuścić chatę wiedźmy. Gdy Czarownica wraca, jest rozgniewana na zwierzęta, które wpuściły obcych ludzi do chaty i dopuściły do zgaśnięcia ognia. Bierze chochlę i wylewa żar na Fausta i Mefistofelesa. Diabeł wpada w gniew, tłucze naczynia. Kobieta wie już, z kim ma do czynienia. Z pokorą patrzy na Mefistofelesa, pragnie go ułagodzić, tłumaczy się nietypową formą wizyty. Towarzysz Fausta wyjawia, po co przyszedł, a Czarownica gotowa jest podzielić się napojem przywracającym młodość (ma cofnąć wiek doktora o 30 lat). Wiedźma odprawia więc rytuał, a następnie wręcza Faustowi kielich. Ten wypija wywar, a z naczynia bucha płomień.

Gdy bohaterowie mają już opuścić chatę Czarownicy, doktor zwleka, wciąż patrząc w lustro. Mefistofeles obiecuje mu, że już wkrótce pozna tę wspaniałą kobietę.

Ulica

W czasie przechadzki ulicą Faust spotyka Małgorzatę. Pragnie, by wsparła się ona na jego ramieniu, lecz dziewczyna płoszy się i ucieka. Doktor mówi więc do Mefistofelesa: Moją być musi ta podwika. Diabeł odpowiada, że właśnie wraca ona od spowiednika, jest niewinna, toteż nie ma nad nią władzy. Wtedy Faust zaznacza, iż jeśli nie zdobędzie jej do północy, zerwie umowę z Mefistofelesem. Mieszkaniec piekieł prosi o 2 tygodnie. Dziwi się nieco gwałtowności Fausta. Doktor nie ustępuje i prosi o to, by mógł otrzymać przynajmniej jakąś rzecz należącą do Małgorzaty. Mefistofeles obiecuje, że pokaże mu mieszkanie dziewczyny. Faust prosi więc o jakiś prezent dla niej.

Gdy diabeł zostaje sam, mówi: Już dar? Tak zaraz? myśl twa skora! / Lecz owszem — brawo! nic w tym złego — — / przeciwnie — dotrzesz w mig do celu! / Spośród zaklętych skarbów wielu / wyszukam coś odpowiedniego.

Komnatka Małgorzaty

Dziewczyna zaplata warkocze i rozmyśla o mężczyźnie, który zaczepił ją na ulicy. Po chwili wychodzi z pomieszczenia, a pojawiają się w nim Faust i Mefistofeles. Doktor jest zachwycony pięknem Małgorzaty. Nie wie, czy oparłby się jej urokowi, gdyby weszła z powrotem. Diabeł wręcza mu szkatułkę pewną kosztowności i nakazuje umieścić ją w szafie, po czym wychodzą z pomieszczenia.

Małgorzata przekracza próg. Dziewczyna odczuwa niepokój, jest jej gorąco. Oczekuje powrotu matki. Otwiera szafę i dostrzega szkatułę. Po chwili podnosi wieko i widzi w niej wspaniałe kosztowności. Przystraja się nimi, podziwiając je w lustrze. Zastanawia się także, czyją są własnością i skąd wzięły się w jej komnacie.

Przechadzka

Faust przechadza się w zamyśleniu. Jego oczom ukazuje się pomstujący Mefistofeles, który szybko wyjawia powód swego zdenerwowania. Otóż klejnoty, które zostawili w komnacie Małgorzaty, zostały zabrane przez księdza. Zaniepokoiły one matkę, a ta postanowiła zasięgnąć opinii u osoby duchownej.

Oddanie kosztowności napełniło Małgorzatę smutkiem, z pewnością żałowała nieco wspaniałych klejnotów. Dlatego Faust prosi Mefistofelesa o to, by jeszcze raz ofiarował jej podobny podarunek. Za dobry pomysł uważa także zaprzyjaźnienie się z sąsiadką dziewczyny. Gdy bohaterowie rozstają się, diabeł jest niezwykle uradowany stanem Fausta, który zrobiłby wszystko, by sprawić radość Małgorzacie.

U sąsiadki

Marta modli się, prosząc Boga o łaskę dla męża, który ją opuścił. W tym momencie wchodzi Małgorzata. Dziewczyna powiadamia sąsiadkę, że ponownie znalazła w szafie szkatułkę pełną kosztowności. Prosi ją także, by nic nie mówiła matce - ta od razu pobiegnie do spowiednika. Marta zaczyna przystrajać dziewczynę, dodaje też, aby odwiedzała ją, gdy tylko zapragnie.

Niespodziewanie rozlega się pukanie do drzwi, a próg przekracza Mefistofeles (obie bohaterki przypuszczały, że to matka Małgorzaty). Początkowo bierze przyozdobioną klejnotami dziewczynę za szlachciankę (to zamierzone działanie sprawia wielką przyjemność Małgorzacie), a następnie wyjawia cel swojej wizyty. Przyszedł oznajmić Marcie, że jej mąż nie żyje. Kobieta wpada w rozpacz, prosi gościa, by opowiedział jej o jego ostatnich chwilach. Dowiaduje się, że zmarł on w Padwie i spoczął u stóp świętego Antoniego. Jeszcze przed opuszczeniem tego świata poprosił, by odprawiono zań 300 mszy. Mefistofeles kontynuuje opowieść. Dodaje, iż mąż Marty żałował decyzji o opuszczeniu domu, lecz był zmęczony ciągłą pracą mającą zapewnić dobry los jego dzieciom i żonie. Następnie wzbogacił się, odnalazłszy skarb sułtana, ale cały majątek stracił przez kochankę.

Marta pogrąża się w coraz większej rozpaczy - wszak jej mąż roztrwonił przyszłość ich dzieci. Wtedy Mefistofeles doradza, by znalazła mężczyznę, który pozwoli odnaleźć jej spokój. Kobieta prosi, by dał jej dowód śmierci męża, a diabeł obiecuje, że on i jego towarzysz złożą zeznania przed sądem.

Ulica

Mefistofeles ma spotkać się o zmierzchu z Martą i Małgorzatą (upewnił się, czy ją zastanie) w ogrodzie należącym do kobiety. Powiadamia o tym Fausta, który nie posiada się z radości. Diabeł zaznacza jednak, że za tę przysługę trzeba będzie się odwdzięczyć. Oczekuje, że doktor zaświadczy, iż mąż pani Mieczykowej (Marty) nie żyje, a ciało jego spoczywa w Padwie. Mężczyzna nie chce na to przystać, lecz ostatecznie zgadza się spełnić jego żądania, mówiąc: Kto umie szpadą słów szermować, / zawsze ma rację; a więc: ty!

Ogród

W czasie spotkania Fausta, Małgorzaty, Mefistofelesa i Marty młoda dziewczyna czuje się zakłopotana. Rozmowa najpierw dotyka tematu podróży - mężczyźni przyznają, że wiele czasu spędzają, wędrując. Następnie Małgorzata wyraża zwątpienie w odniesieniu do tego, czy jest odpowiednią rozmówczynią dla pary bohaterów. Faust odpowiada: Wierzaj, nadobna, to, co zwą mądrością, / zbyt często jest szalbierstwem i próżnością.

Po chwili doktor pyta Małgorzatę o to, czy jest samotna. Dziewczyna odpowiada, że mieszka z matką w domku, który zostawił ich ojciec. Nie narzeka, chociaż sama musi zajmować się wieloma rzeczami. Jej brat jest obecnie w wojsku, a siostra - wychowana samodzielnie przez Małgorzatę (w związku z chorobą matki) - nie żyje.

Marta i Mefistofeles także prowadzą rozmowę. Kobieta ubolewa nad losem kobiety, która pragnie znaleźć mężczyznę. Pragnie dowiedzieć się, czy jej towarzysz był kiedyś zakochany. Jednak on odpowiada wymijająco, podkreślając znaczenie stabilizacji i rodziny.

Faust wciąż rozmawia z Małgorzatą. W końcu wyznaje jej, że to właśnie on zaczepił ją na ulicy. Ta wyjaśnia, że uciekła, ponieważ bała się, że mogła go czymś sprowokować. Następnie zrywa kwiatek (margerytkę) i, usuwając kolejne płatki, zaczyna wyliczać: Kocha — nie kocha mnie nic! Po chwili Faust wyznaje jej miłość.

Marta zwraca się do Mefistofelesa, mówiąc, iż nie może gościć ich dłużej. Taka wizyta mogłaby stać się przyczyną sąsiedzkich pomówień. Wraz z diabłem przygląda się parze, oboje odnoszą wrażenie, że Faust i Małgorzata sprzyjają sobie.

Altana

Małgorzata wchodzi do altany, ukrywa się za drzwiami i ukradkiem spogląda na Fausta. Ten także dostaje się do środka i składa na jej ustach pocałunek, który kobieta odwzajemnia. W tej chwili do drzwi puka Mefistofeles. Diabeł i Małgorzata mówią, że pora się rozstać. Faust przyjmuje tę wieść z niechęcią, lecz wie, iż jest to konieczność. Gdy Małgorzata zostaje sama, rozmyśla nad spotkaniem z mężczyzną: Boże! Cóż on pomyśli o mnie, / drżę przed nim jak schwytany ptak / i odpowiadam nieprzytomnie, / na wszystko mówię: tak! / Jak dziecko stracham się i trwożę, / a on — cóż we mnie widzieć może?

Jaskinia w lesie

Faust, w samotności, rozmyśla nad tym, co otrzymał od Mefistofelesa. Chociaż doświadczył wspaniałych przeżyć, wie, że jako człowiek (istota niedoskonała) nie może posiadać wszystkiego. Stąd w jego głowie pojawiają się słowa o towarzyszącej mu ironii.

Pojawia się Mefistofeles, który pragnie skłonić doktora do opuszczenia jaskini, mówiąc o konieczności poszukiwania nowych uciech. Diabeł jest przekonany, że bez jego pomocy życie Fausta byłoby nudne, a jego treść stanowiłyby złudzenia i mrzonki. Następnie mówi mężczyźnie o Małgorzacie, która wciąż o nim rozmyśla. Dziewczyna jest przekonana, że już nigdy nie zobaczy Fausta, jej zdanie podziela Mefistofeles. Jednak doktor szybko zaprzecza, chociaż wciąż pozostaje zamyślony. Na pytanie diabła odpowiada, że rozmyśla nad losem Małgorzaty. To niewinne dziecko, które pozbawił spokoju (Mały jej świat w tych ścianach chaty, / lecz jakże wdziękiem przebogaty, / a ja skradałem się jak wróg. / Sam nad otchłanią czarną wiszę, / zabrałem spokój jej i ciszę, / przeto mną wzgardził Bóg.). Mefistofeles zarządza, że obaj udadzą się do Małgorzaty, by smutek przeminął.

Komnatka Małgorzaty

Małgorzata siedzi samotnie i rozmyśla, zastanawiając się nad tym, czy spotka jeszcze Fausta. Jest pełna smutku, ponieważ zrodziło się w niej przekonanie, iż mężczyzna opuścił ją na zawsze.

Ogród Marty

Faust i Mefistofeles spotykają Małgorzatę. Dziewczyna jest radosna, lecz jej spokój mąci jedna kwestia. Pyta doktora, czy wierzy on w Boga. Mężczyzna odpowiada w sposób wymijający, podkreślając wielkość Stwórcy i niemożność jednoznacznego rozstrzygnięcia tej kwestii. Bohaterka wyjawia też Faustowi, że boi się jego towarzysza. Zazwyczaj widzi w ludziach dobro, w nim go nie dostrzega.

Faust i Małgorzata nie mogą spędzić razem nocy, ponieważ dziewczyna mieszka z matką. Doktor wręcza jej zatem flakonik, z którego powinna dodać 3 krople, by jej rodzicielka zapadła w twardy sen. Gdy tylko Małgorzata znika, pojawia się Mefistofeles. Doktor zarzuca mu, że szpieguje, ten jest ciekaw, czy Faust w końcu spełni swe pragnienia.

Przy Studni

Małgorzata i Halszka stoją z konewkami i rozmawiają na temat Basi. Dziewczyna spotykała się z pewnym kawalerem, z którym doczekała się dziecka. Mężczyzną jednak opuścił ją i została sama. Gdy Halszka odchodzi, Małgorzata przypomina sobie, z jaką łatwością krytykowała łatwowierność dziewcząt, a teraz sama znajduje się w podobnej sytuacji.

Zaułek

Małgorzata przystraja kwiatami obraz Matki Boskiej Bolesnej. Prosi o wsparcie o ochronę przed hańbą.

Ulica

Przed domem Małgorzaty stoi jej brat - Walenty. Wspomina spotkania z innymi żołnierzami, którzy zawsze chwalili cnoty swoich dziewczyn. Sam ma świadomość, iż żadna z nich nie może dorównać jego siostrze.

Pojawiają się Faust i Mefistofeles. Doktor czuje niepokój, ale diabeł uspokaja go. Mówi nawet, że ma dlań sznur pereł, który będzie mógł wręczyć Małgorzacie. Nagle wpada Walenty, gniewnie patrząc na obu mężczyzn (wie, że jeden z nich to adorator jego siostry). Krzyczy do Mefistofelesa: Teraz się po łbach będziem prać! / Ty albo ja, ktoś z nas tu skona. Rzuca się na mężczyzn, lecz moc Mefistofelesa sprawia, że jego dłoń traci siłę. W końcu Faust zadaje ostateczny cios. W tej chwili obaj uciekają.

Z okna wychyla się Marta. Kobieta wzywa pomocy, to samo czyni Małgorzata. Walenty umiera, a przed odejściem zarzuca siostrze niewłaściwe postępowanie. Wróży jej wielką hańbę i upokorzenie, jeśli nie zmieni swej drogi: Najpierw się z jednym — no tak — lubisz — / i drugi przyjdzie — tak — niewiasto — / i trzeci — tuzin przyhołubisz, / aż w łoże całe wpuścisz miasto! / Gdy hańba na ten świat przychodzi, / to w tajni, w mroku, w ćmie się rodzi.

Egzekwie

W czasie nabożeństwa Małgorzatę nawiedza Zły Duch. Przypomina jej minione czasy, kiedy była niewinna. Oskarża ją także o przyczynienie się do śmierci brata i matki. Wciąż powtarza, że dziewczyna nie ukryje się przed hańbą i grzechem. W końcu Małgorzata mdleje.

Sabat

Akcja toczy się na Łysej Górze. Faust i Mefistofeles zdobywają wzniesienie. Ich przewodnikiem zostaje Błędny Ognik, którego diabeł zmusza, by prowadził ich najszybszą drogą. Na szczyt zmierza wiele tajemniczych postaci. Rozpoczyna się wspinaczka, Mefistofeles radzi Faustowi, by trzymał się jego płaszcza. Na miejscu płoną ogniska, Faust pragnie podejść do jednego z nich, lecz diabeł powstrzymuje go, ponieważ woli przyglądać się im z oddali. Jednak po chwili bohaterowie podchodzą do płomienia, wokół którego siedzą starsi mężczyźni. Generał mówi o niewdzięczności narodów zapominających zasługi; Minister zaznacza, że świat chyli się ku upadkowi, Parweniusz żali się z powodu odrzucenia dawnych zasad przez lud; Autor dodaje, że młodzież stała się mądrości katem.

Faust i Mefistofeles spotykają Straganiarkę. Wiedźma oferuje przedmioty, jakich nie da się kupić gdzie indziej. Pojawia się także Lilith, czyli pierwsza żona Adama. Mefistofeles rusza w tan, lecz nagle nadchodzi Proktofantazy, który wciąż podkreśla, że duchy nie istnieją. W pewnym momencie Faust dostrzega kobietę przypominającą Małgorzatę. Diabeł tłumaczy mu, iż to jedynie projekcja jego wyobraźni, lecz doktor jest przekonany co do słuszności swego przeczucia.

Serwibillis głosi rozpoczęcie siódmej sztuki napisanej przez dyletanta.

Intermezzo („Sen nocy sabatowej, czyli złote gody Oberona i Tytanii”)

Rozpoczyna się przedstawienie. W niewysłowionym wręcz chaosie pojawiają się kolejne postaci prezentujące rozmaite światopoglądy. Trwa iście demoniczny taniec. Na koniec Orkiestra śpiewa, że wszystko się rozwiewa.

Dzień posępny

Faust i Mefistofeles znajdują się w szczerym polu. Doktor wyrzuca diabłu, że ten nie powiedział mu o uwięzieniu Małgorzaty. Jest głęboko poruszony, wręcz grozi demonicznej istocie. Wtedy Mefistofeles mówi, iż to właśnie Faust doprowadził do tej sytuacji. Uczony prosi więc, by prowadził go do dziewczyny, która tej nocy musi być uwolniona. Diabeł zgadza się uśpić dozorcę, by dać Faustowi szansę.

Noc
Mefistofeles i Faust pędzą na karych koniach. Dostrzegają wiedźmy stojące przy kotłach, lecz mijają je, zmierzając do celu.

Więzienie

Faust staje przed drzwiami do celi. Słyszy śpiew Małgorzaty, lecz wciąż czuje lęk. Gdy otwiera drzwi, dziewczyna błaga o litość. Początkowo nie rozpoznaje Fausta, myśląc, że to kat po nią przyszedł. Gdy w końcu uświadamia sobie z kim rozmawia, a doktor przekonuje ją, iż pragnie wrócić jej wolność, wyjawia mu prawdę: Matkę zabiłam w mej niesławie, / a dziecko utopiłam w stawie — / to nasze dziecko! bo i twoje.

Małgorzata wciąż nie podąża za Faustem. Mówi, że wszystko uczyniła z miłości, a teraz chce spocząć obok matki, brata i dziecka. Prosi, by doktor pobiegł do strumienia ratować maleństwo, z kolei w lesie spotka jej matkę. Następnie zaznacza, iż wszystko to było dawno. Nabiera przeświadczenia o nieuchronnej śmierci - to jej jedyny ratunek. Wtem pojawia się Mefistofeles i przywołuje Fausta.

Słońce wznosi się coraz wyżej. Małgorzata prosi Boga o ochronę. Diabeł mówi, że jest już osądzona, a głos z góry dodaje Sercem zbawiona!. Bohaterowie oddalają się, a z więzienia słychać cichnący krzyk Henryku! Henryku!

Tragedii część druga

Akt pierwszy

Prolog

Faust leży na kwiecistej łące, wokół niego pląsają duchy. Śpiewający przy wtórze eolskich harf Ariel prosi, by duchy pozwoliły człowiekowi zapomnieć o minionych wydarzeniach i dodały mu sił. Uczony czuje, że budzą się w nim nowe siły, spogląda na piękną przyrodę, lecz jest świadom tego, że Te cuda / to jeno załamanie barw, tęczowa złuda.

Gród cesarski

Cesarz wita zgromadzonych lenników. Po prawicy widzi mędrca, lecz po lewej stronie nie ma błazna. Dworzanin objaśnia, że mężczyzna padł - pijany, może nieżywy. Jednak pojawił się kto inny - Mefistofeles. Po chwili zajmuje on miejsce u boku władcy.

Przemowę rozpoczyna Kanclerz. Chwali Cesarza, który jest dlań uosobieniem wartości i wszystkiego, co dobre. Mimo to w kraju dzieją się złe rzeczy. Grasują złodzieje i świętokradcy, a sędziowie są bezmocni, ponieważ słyszą groźby i mogą stać się ofiarami ataków. Następnie Hetman mówi o katastrofalnej sytuacji w wojsku - najemni żołnierze domagają się pieniędzy, buntują się. Skarbnik z kolei przedstawia tragiczny stan państwowego majątku. Każdy dba o prywatny interes, nadano mnóstwo przywilejów, a w skarbie pustki. Wypowiada się jeszcze Marszałek, który podkreśla fakt, iż zapasy żywności topnieją.

Cesarz zachęca, by skargi przedstawił także błazen. Diabeł widzi rozwiązanie problemów w złocie, które można znaleźć. Opowiada o zakopywaniu skarbów przez zamożnych ludzi. Teraz ziemia należy do cesarza, a więc i ukryte w niej bogactwa. Kanclerzowi nie podobają się jego słowa o duchach, uważa je za niezgodne z wiarą. Sam upatruje szansy w rycerzach i świętych mężach.

Po chwili Mefistofeles wyjawia, że jest w stanie dać Cesarzowi ogromne ilości złota. Słowa te ponownie nie podobają się Kanclerzowi, lecz na polecenie diabła pojawia się Astrolog. Mędrzec, korzystając z podpowiedzi diabła, opowiada o ciałach niebieskich i ich układach, wspominając też o wielkim mężu, który dokonać może niesamowitych czynów. Słowa te nie przekonują Cesarza ani tłumu, więc Mefistofeles wyjawia, że wie, gdzie można znaleźć złoto. Zaleca nawet władcy, by sam wziął łopatę i po nie sięgnął. Jednak Astrolog (ponownie z podszeptu diabła) mówi o tym, że musi być dobrym ten, kto dobra pragnie. W tej chwili Cesarz nakazuje poczynić przygotowania do wielkiej zabawy.

Gdy Faust zostaje sam, wypowiada te słowa: Poszli! Ot głupcy! — Zresztą skądżeby wiedzieli, / że szczęście i zasługa splata się jak strofa, / gdyby filozoficzny kamień w ręku mieli, / byłby jedynie kamień, lecz bez filozofa.

Zapusty

W olbrzymiej sali, która została odpowiednio przystrojona, gromadzą się ludzie. Herold wzywa ich do zabawy, wspominając o błazeńskiej czapce, którą władca przywiózł z Rzymu (wraz z koroną).Odzywa się chór kwiaciarek dumny ze swojej pracy. Kobiety zaczynają splatać wianuszki i wieńce. Swą pieśń wznoszą także ogrodnicy, podkreślając wspaniałość owoców.

Matka rozmawia z córką. Jest zdziwiona, że minęło już tyle lat. Chce, by dziewczyna, skoro są zapusty, zastawiła sidła, a może wpadnie w nie jakiś kąsek tłusty (chodzi o przyszłego męża).

Intermezzo pantomimiczne

Pojawiają się drwale, poliszynele (postać z włoskiej komedii dell’arte i francuskiego teatru kukiełkowego, ich funkcją było zazwyczaj rozpowiadanie tajemnic, które znane są wszystkim), pasożyty oraz pijak. Zabawa trwa w najlepsze.

Intermezzo pantomimiczne

Herold zapowiada przybycie poetów. Ci pchają się i nie pozwalają sobie dojść do słowa, przemawia jedynie Satyryk: Obym, bracia, tego dożył, / — to jedno mnie kusi i łechce — / abym taką pieśń ułożył, / której wysłuchać nikt nie zechce.

Po chwili Herold przywołuje mitologiczne postacie (Gracje, Parki i Furie). Pierwsze nawołują, by zabawa była piękna, drugie przędą nić ludzkiego życia, trzecie przytaczają miłosne historie pełne nieporozumień. Gdy schodzą ze sceny, pojawiają się na niej Bojaźń, Nadzieja i Rozwaga. Pojawia się także Zoio-Terzytes-Mefistofeles, lecz Herold przepędza go kijami.

Przewodnik zabawy mówi o strasznej nocy, w czasie której pojawiają się straszydła i zmory. Jego oczom ukazuje się czterokonny rydwan. Powożący nim Efeb mówi do Herolda, by objaśniał mitologiczne alegorie. Ten odpowiada, że może opisać woźnicę. To młody i piękny mężczyzna, który w przyszłości będzie kobieciarzem. Następnie spogląda na mężczyznę siedzącego na tronie. Opisuje go jako wielkiego władcę. Efeb wyjaśnia, że jest to Pluton (rzymski bóg świata podziemnego, który w dziele łączy się z Plutosem - bogiem bogactwa). Herold pyta powożącego, kim on właściwie jest, a ten odpowiada: Ja? — sny rozchwiane wciąż łowiący, / jestem poezją, rozrzutnością, / poetą, co swój skarb najrzadszy / rozdaje wszystkim z miłością — / i przez to coraz jest bogatszy —! By udowodnić swe słowa, zaczyna on rozrzucać perły i bogactwa. Jednak gdy rzucają się na nie ludzie, kosztowności zmieniają się w owady.

Woźnica pyta Plutona, czy jest dlań dobrym sługą. Ten odpowiada, iż tak w istocie jest, a szczególnie ceni sobie zdobytą przezeń gałąź (laur poezji). Jego twórczość przypadła do gustu postaci siedzącej na tronie.

Pojawiają się plotkary, przybywa Głodomór. Mężczyzna ten opowiada, że kiedyś wiodło mu się dobrze, lecz rozrzutność kobiety stała się przyczyną jego biedy. Herold przepędza tłum, a Pluton zwalnia Efeba - Woźnicę z obowiązków. Następnie otwiera skrzynię, a ludzie patrzą na jej zawartość z pożądaniem. Dopiero Herold uświadamia im, iż to jedynie zapustowy żart. Pojawia się Skąpiec-Mefistofeles, który pragnie przyjrzeć się skarbom. Jednak przewodnik karnawału przepędza go.

Zbliża się orszak Pana (mitologicznego boga opiekuńczego lasów). Pierwsi idą faunowie, dalej pogardzający ludźmi Satyr, za nim podziomki (ciągną zyski z gór i kochają ludzi), olbrzymy, rusałki. Stworzenia gromadzą się wokół Pana, podziomki mówią mu o bogactwach. Pluton nakazuje Heroldowi przygotować się, bowiem nadchodzi godzina szczególnej magii. Pan podchodzi do płonącej studni, pochyla się i zaczyna płonąć. Ogień obejmuje cały korowód, a następnie scenografię. Wtedy Pluton lituje się nad zebranymi, uderza laską w ziemię i ściąga burzę.

Wirydarz zamkowy

Faust pyta Cesarza: Czyż nie był zbyt ogniowy ten żart mięsopustu? Władca zaprzecza, jest wręcz zadowolony, a przez chwilę myślał nawet, że rzeczywiście przybrał postać Plutona. Mefistofeles zapewnia go, iż jest postacią wyjątkową, a wyżej od niego tylko Olimp.

Rozmowę przerywa pojawienie się Marszałka. Przynosi wiadomość, że wszystkie rachunki zostały spłacone. Następnie wchodzi Hetman informujący o wyrównaniu zaległości wobec żołnierzy. Zdziwiony Cesarz pragnie dowiedzieć się, co się stało, więc Mefistofeles poleca wyjaśnienia Kanclerzowi. Ten mówi o papierze, który uratował państwo. Napisane stoi na nim: Wiadomym czyni się w imię cesarskiej mości, / że papier ten tysiąca złotych ma w sobie wartości; / pokrycie nań, niejako zastaw, to bogaty / skarb skryty w łonie ziemi; nikt nie dozna straty; / zanim go wydobędzie poczęta robota — / papier ten jest jak złoto i ma wartość złota. Cesarz początkowo uważa to za podstęp (tym bardziej, że nie pamięta o podpisach, ale kwestia ta zostaje wyjaśniona - złożył jeden, a resztę odbito), lecz zmiana sytuacji w mieście sprawia, że staje się przychylny temu pomysłowi. W stanie tym utwierdza go relacja Marszałka, który informuje, że ludzie wciąż wymieniają kosztowności na papiery.

Pieniądze są rozdawane paziom i szambelanom, a ci z radością odchodzą, planując wydatki. Pojawia się także Błazen, któremu król rzuca 100 000 złotych (mimo jego początkowej niechęci do nowej formy płatności). Pyta więc Mefistofelesa, co może za to kupić, a gdy dowiaduje się, że wiele (diabeł twierdząco odpowiada na jego pytania o zamek, charty, gospodarstwo itp.), odchodzi, mówiąc o sobie: W swoim zamku — dziś jeszcze pan sobie podchmieli! Mefistofeles kwituje to tymi słowy: Któż o dowcipie błazna wątpić się ośmieli!

Mroczny krużganek

Faust wyrzuca Mefistofelesowi, że kluczy, unikając go. Wyjawia także, iż Cesarz nakazał przywołać Parysa i Helenę, ponieważ pragnie zobaczyć te pierwowzory piękna. W tym momencie diabeł zaczyna wyrażać wątpliwości. Mówi Faustowi, że istnieje sfera, do której nie ma dostępu - to antyczny świat pogan. Jedynym sposobem jest stawienie czoła Matkom - boginiom nieznanym śmiertelnikom, istotą o szczególnej mocy. Trwają one w dziwnej przestrzeni, jakąjest bezkres i bezczas. Faust jest gotów podjąć się tego działania. Mefistofeles wręcza mu kluczyk, który zaczyna rosnąć w rękach bohatera. Diabeł wyjaśnia jeszcze, że wędrówka mężczyzny musi trwać do momentu, gdy zobaczy on błyszczący trójnóg. Matki nie będą mogły go dostrzec, ponieważ widzą tylko cienie. Faust musi wziąć ten tajemniczy przedmiot (przyciągnie go kluczyk), a następnie przynieść go do doczesnego świata. Wtedy uda się spełnić żądanie cesarza.
Na oczach Mefistofelesa Faust zapada się pod ziemię. Diabeł rozmyśla nad tym, czy jego misja zakończy się powodzeniem.

Sala rzęsiście oświetlona

Szambelan mówi do Mefistofelesa, by rozpoczęto przedstawienie. Ten odpowiada, iż oczekuje przybycia towarzysza, który wie, jak złożyć całość. W tym czasie podchodzą do niego dwie kobiety - Blondynka i Brunetka. Obie proszą o rady dotyczące urody i zdrowia (Blondynka narzeka na piegi, Brunetkę boli noga), obie otrzymują odpowiedzi oparte na magicznych sposobach (Blondynka recepturę na wywar, Brunetka zostaje nadepnięta czarcim kopytem). Następnie pojawia się Dama. Jest nieszczęśliwa, ponieważ mąż nie zwraca na nią uwagi. Diabeł nakazuje narysować na mężczyźnie czarną kreskę węglem. O radę prosi jeszcze Paź - zakochany w młodej kobiecie (Mefistofeles mówi, że zrozumienie znajdzie u starszej). Tłum coraz bardziej naciska na „mędrca”, a ten wyczekuje przybycia Fausta.

W sali gromadzą się członkowie cesarskiej świty. Widząc wystrój, Mefistofeles nabiera pewności, że duchy sama pojawią się w tej scenografii.

Sala rycerska

Do sali weszli Cesarz i jego dworzanie. Herold martwi się urzędem wodzireja, ponieważ wie, iż pojawią się tajemnicze duchy. Ich przyjście zapowiada też Astrolog: Przed królem jegomością teatrum się pocznie! / Na rozkaz pana, wołam, rozstąpcie się ściany! / stropie, zbądź swej ciężkości — zbłękitniej obłocznie — / niech się ziści czar magii w chwili powołanej. Mefistofeles wchodzi do budki suflera, by podpowiadać mędrcowi. Mocą magii wzniesiona zostaje świątynia, lecz Architekt mówi, iż nie jest to budowla antyczna.

Na proscenium pojawia się Faust. Ma na sobie strój kapłana, za nim stoi trójnóg. W końcu pojawia się zjawa Parysa, niedługo później Heleny. Budzą one różne reakcje wśród tłumu (ich piękno nie koresponduje z wyobrażeniami większości zgromadzonych). Z kolei Faust jest zafascynowany Heleną (Pani piękna! Potęgę budzisz we mnie, męstwo — / tyś jest miłość! — tyś płomień, modlitwa, szaleństwo! / Moją jesteś i będziesz po sercu i woli). Ma świadomość, że postać widziana przezeń niegdyś w lustrze była właśnie odbiciem Heleny. Jednak Parys porywa swą ukochaną, a uczony, który pragnie jej dla siebie, chce wezwać Matki. Nagle rozlega się wybuch, duchy znikają, a Mefistofeles unosi Fausta.

Akt drugi

Pracownia Fausta

Faust leży na łóżku. Pojawia się Mefistofeles, który bacznie przygląda się komnacie. Nie dostrzega żadnych zmian, jego oczom znajome są niemal wszystkie przedmioty (m. in. pióro, jakim podpisali pakt). Bierze płaszcz, potrząsa nim, a wzlatujący chór robaków wita diabła. Mefistofeles otwiera drzwi do pracowni, a po chwili wchodzi do niej zdziwiony Famulus. Diabeł pyta go o doktora Wagnera, którego sława zaczęła przerastać Fausta. Ten, wciąż niewiele wiedząc z tego, co się dzieje, mówi o tym, że Wagner nadal wierzy w powrót Fausta. Nike przecież nie ma pojęcia, dlaczego mężczyzna zniknął. Diabeł pragnie zobaczyć się z Wagnerem, lecz Famulus informuje go, że to niemożliwe, ponieważ uczony prowadzi ważne badania i nakazał, by mu nie przeszkadzano. 
Do pomieszczenia wbiega Bakalureus. Gdy był jeszcze młodzieńcem, rozmawiał z Faustem (tak naprawdę z Mefistofelesem), a rady, jakie otrzymał, okazały się bezwartościowe. Jednak dzięki swoim staraniom osiągnął cel oraz stworzył swój świat. Gdy mężczyzna wychodzi, diabeł mówi: Samochwale! Pyszałku! Leć w szale pustoty! / Jakżebyś, bratku, zsmętnial, gdybym rzekł najprościej: / że nie zmylisz mądrości takiej ni głupoty, / której już nie wymyślił ktoś w dawnej przeszłości.

Laboratorium alchemiczne

Wagner siedzi przy ognisku, po chwili dołącza do niego Mefistofeles. Mężczyzna wyznaje diabłu, że robi człowieka. Do tego służą mu odpowiednio zmieszane składniki, które stały się podstawą ludzkiej materii. Rozlega się błysk i w retorcie pojawia się Homunkulus. Stworzenie odzywa się do Wagnera, nazywając go ojczulkiem, a następnie do Mefistofelesa, zaznaczając, że przybył w odpowiednim momencie.

Wagner jest zafascynowany dziełem. Zaczyna rozmyślać nad związkiem duszy i ciała, lecz przerywa mu diabeł. Homunkulus krzyczy: Roboty! Roboty!, a Mefistofeles wskazuje boczne drzwi i mówi: Tu będziesz miał jej w bród. Retorta wzlatuje i unosi się nad Faustem. Przebywające w niej stworzenie wchodzi w świat snów i widzeń doktora, które następnie przedstawia Mefistofelesowi (wspaniałe kobiety wśród krystalicznie czystych wód). Dodaje, że zbudzenie Fausta może skutkować tragedią. Radzi, by diabeł zabrał go na południowy-wschód, gdzie odbywa się klasyczny sabat.

Celem podróży ma być Tesalia. Homunkulus nakazuje Mefistofelesowi użyć magicznego płaszcza, zapewnia, że oświetli drogę. Do Wagnera mówi zaś, by pozostał na miejscu, by pilnować dobytku i kontynuować badania.

Klasyczna noc sabatowa

Farsalskie Pola, przemawia Erychto - tesalska czarownica, która miała przepowiedzieć Pompejuszowi losy bitwy. Niespodziewanie pojawiają się powietrzni wędrowcy (wyglądają niczym meteor). Homunkulus radzi diabłu, by postawił Fausta na ziemi. Doktor, wyczuwszy grunt, po którym stąpała Helena, odzyskuje świadomość. Stworzenie z retorty oddala się w nieznane, odchodzi także Mefistofeles. Uczony pozostaje sam, zastanawiając się nad tym, w jakim miejscu przebywa Helena.

Diabeł dociera na błonia u źródeł penejskich. Tam rozmawia z gryfami, olbrzymimi mrówkami, sfinksami i syrenami. W końcu pojawia się Faust. Pragnie uzyskać informacje dotyczące Heleny, lecz nie otrzymuje jasnej odpowiedzi. W końcu odchodzi.

Nad ujściem Peneju

Faust staje przed Penejosem (bóstwem rzecznym). Zgromadzone w pobliżu nimfy zachęcają go, by odpoczął. Jednak mężczyzna słyszy tętent kopyt. Domyśla się, że to Chiron (spotkanie z nim zalecały mu mitologiczne postaci), toteż wskakuje na jego grzbiet. Faust chwali dzieła Chirona, wypytuje także o postaci mitologiczne. Centaur szczególnie uwielbił Heraklesa. Następnie, podstępnie wykorzystując rozrzewnienie stworzenia, Faust pyta o Helenę. Chiron wyznaje, że wiózł ją na swym grzbiecie. Gorączkowe pytania doktora sprawiają, że centaur nazywa go obłąkanym. Proponuje udać się do wieszczki Manto. Właśnie nieopodal miejsca jej pobytu zrzuca Fausta ze swego grzbietu. Córka Tejrezjasza zaprasza uczonego do środka.

Nad źródłami Peneju

Seismos wywołuje trzęsienie ziemi. Syreny zachęcają wszystkich do ucieczki, lecz sfinksy pragną pozostać na miejscu. Seismos wydostaje się na powierzchnie, zachwalając góry, które są jego dziełem. W szczelinach widać złoto. Mrówki są zachęcane do zbierania go przez gryfy, kruszcem zainteresowani są także pigmejczycy i tomciopaluchy. W tym chaosie znajduje się Mefistofeles (nie ma żadnego wpływu na duchy mitologiczne). Wodzą go lamie (przybierające kobiecą postać potwory), a wśród nich pojawia się Empuza (lamia o oślej nodze). Diabeł zdaje się być przerażony i zagubiony. Słyszy głos Oready (nimfy górskiej), która woła go na wzniesienie. Mefistofeles dostrzega Homunkulusa, który znalazł się pośród filozofów. Chwilę rozmawiają, po czym stworzenie zamieszkujące retortę dołącza do sporu Talesa z Anaksagorasem.

Po przeciwnej stronie skały wspina się Mefistofeles. Zatrzymuje go driada, która w czasie rozmowy zaznacza, iż jest tutaj zupełnie bezradny. Diabeł dostrzega Forkiady (3 siostry, mitologiczne uosobienia brzydoty - miały jedno oko i jednego zęba, które wymieniały między sobą). Mówi o tym, że nie widział ani posągów kobiet, ani nie czytał utworów je opiewających. Postanawia nawet przybrać postać jednej z nich.

Zatoki Morza Egejskiego

Jest noc, syreny wznoszą pieśń pochwalną dla Luny. Wkrótce pojawiają się nereidy i trytony. Brzegiem idą Tales i Homunkulus, którzy zmierzają do Nereusza (jeden z morskich bogów) celem zasięgnięcia rady. Gdy z nim rozmawiają, odmawia, ponieważ jego rady nie są respektowane - jak ta, której udzielił Parysowi, mówiąc, by nie porywał Heleny. Mimo to Tales podejmuje próbę, mówiąc, że Homunkulus pragnie stać się ludzką istotą. Nereusz, jak można było się spodziewać, odmawia odpowiedzi, jako przyczynę podając wyjątkowy dzień, w którym ożyją morskie odmęty i będzie mógł dostrzec swe córki - morskie gracje.

Pojawia się Proteusz. Początkowo bohaterowie nie mogą go dostrzec, dlatego Tales skłania Homunkulusa, by emanował jaśniejszym światłem. Mitologiczna postać objawia sięw końcu od postacią olbrzymiego żółwia, ale ostatecznie staje się człowiekiem. Tales mówi mu o problemie dręczącym Homunkulusa, a Proteusz wyjawia, że jego zdaniem Homunkulus powinien rozwijać się stopniowo.

Wynurzają się Telchnowie na morskich koniach. Dzierżą oni trójząb Neptuna. Proteusz zmienia się w delfina i pragnie zanieść na swoim grzbiecie Homunkulusa w głąb morza, by ten zaczął się przekształcać. Pojawiają się kolejne morskie stworzenia, Tales utwierdza się w przekonaniu, że życie pochodzi od wody. Retorta więżąca Homunkulusa rozbija się, a Nereasz jest przekonany, iż zaślubiny dwóch przeciwstawnych żywiołów (wody i ognia) stały się faktem.

Akt trzeci

Przed pałacem Menelausa w Sparcie

Helena powraca do domu. Nie wie, czy nadal będzie żoną Menelaosa, czy stanie się jedynie branką wojenną. Kobieta nie jest witana, zdaje się, że nikt nie oczekuje jej przybycia. Kiedy chce wejść do pałacu, drogę zastępuje jej Forkiada. Istota pyta o resztę branek, a następnie prosi Helenę, by chroniła ją przed nimi. Piękna kobieta pragnie poznać swa przyszłość, o co prosi Forkiadę. Ta rozpoczyna wróżbę od przeszłości. Helena przyznaje, że miłość łączyła ją tylko z Patroklem, towarzyszem Achilla. Jednak ze względu na wolę ojca poślubiła Menelaosa. Gdy wojowniczy król wyruszył na wojnę (na Kretę), a wtedy osamotnioną kobietę porwał Parys.

Helena zaznacza, że wraca z dalekiej podróży. Chciałaby więc złożyć ofiarę bogom, jak nakazał mąż. Forkiada mówi, iż planowaną ofiarą jest właśnie ona, a wraz z nią branki. Żona Menealaosa pyta, co może uczynić, by uratować życie swoje i towarzyszek. Wtedy Forkiada opowiada o mieszkającym daleko ludzie., który wzniósł wspaniały zamek. Wystarczy słowo, by Helena i branki przeniosły się w to miejsce. Helena zaczynie rozumieć, że ma do czynienia z tajemniczym demonem, lecz postanawia wyruszyć w tę podróż. Unosi się mgła, a wszystkie bohaterki trafiają w nieznaną przestrzeń.

Podworzec zamkowy

Scenerią są fantastyczne budowle średniowieczne. Helena zastanawia się, gdzie jest Forkiada, ponieważ chciałaby już poznać władcę twierdzy. Wtedy chór informuje ją, iż stara kobieta zniknęła w mgle. Pojawia się Faust, który nosi średniowieczny strój, obok niego człowiek w pętach. Uczony podchodzi do Heleny i ofiaruje jej więźnia, mówiąc, że nie powiadomił go on o przybyciu kobiety. Los Strażnika Linceusza pozostawia Helenie, ale ta nie wie, w jaki sposób mogłaby go osądzić (mężczyzna nie zadął w róg, ponieważ był zafascynowany urodą Heleny). Jednak wydaje ostateczną decyzję - przywraca mężczyźnie wolność. Gdy Linceusz odchodzi, Faust nakazuje mu „stworzenie” wspaniałej twierdzy dla Heleny.

Uczony i wspaniała królowa zasiadają na tronie. Nagle pojawia się Forkiada, która przynosi informację o zbliżających się wojskach Menelaosa. Przepowiada ona bohaterom śmierć. Faust jest przekonany, iż jego oddział odeprą atak, wydaje rozkazy. Następnie siada u boku kobiety i prosi, by jego ojczyzna stałą się także jej ojczyzną. Składa jej obietnicę wspaniałego życia w kraju wolności.

Arkadia

Sceneria: Rozległe uroczysko leśne ujęte w strome ściany skał. Liczne groty, altany zasłonięte bluszczem i winem. Faust i Helena niewidoczni, Chór, rozdzielony na grupy.

W tej scenie Forkiada budzi śpiące branki, by pokazać im szczęście Fausta i Heleny, którzy znaleźli radość w okolicznych grotach. Doczekali się nawet syna - urodziwego małego chłopca, Eufuriona.

Dziecko szczególną radość znajduje w swobodnym bieganiu po skałach. W pewnym momencie wbiega do branek, tańczy z nimi. Jedna z nich, którą chciał zmusić do pocałunku, staje się płomieniem. Nagle chłopiec przemienia się w młodzieńca, wspina się wzniesienie. Dostrzega wtedy walczących o wolność Greków i czuje, że musi udzielić im pomocy. Rzuca się w przestrzeń, przez chwilę niosą go szaty, lecz wkrótce spada. Leżąc u stóp rodziców, mówi do Heleny: Nie ostawiaj, matko droga, / syna w mroku, samotności! Wtedy kobieta, zwracając się do Fausta, zaznacza, że ani szczęście, ani piękno nie trwają wiecznie i prosi Persefonę, by zabrała i ją. Nagle jej postać znika, a pozostają jedynie szaty, które trzyma Faust. Niebawem zmieniają się one w chmurę i unoszą mężczyznę. Branki zostają w Arkadii, lecz Pantalis, pragnąć zostać z Heleną, także odchodzi do Hadesu.

Zasłona spada, a na proscenium zostaje Forkiada. Prostuje się ona i przybiera postać Mefistofelesa.

Akt czwarty

Wierchy

Faust zstępuje z chmury wśród surowych wierchów. Przez chwilę przygląda się jeszcze kuli gazów, lecz nagle wkraczają siedmiomilowe buty, a z jednego wychodzi Mefistofeles. Diabeł jest ciekaw, czy dotychczasowe doświadczenia zaspokajają żądze Fausta, lecz ten odpowiada: Wielkiego czynu pragnę! Jakiego? — Zgadnij sam! Mefistofeles myśli o stolicy, gdzie są doskonałe warunki do obserwowania życia. Faust mógłby wznieść sobie zamek i żyć pełnią szczęścia. Ta propozycja nie podoba się uczonemu, który pragnie prawdziwego czynu. Dotychczasowe podróże pokazały mu potęgę żywiołów. Chce więc, by z powodzeniem oddzielić może od lądu i odrodzić tenże ląd. Mefistofeles uważa, że jest to łatwe zadanie.

W oddali rozlega się odgłos wojennej pobudki. Faust mówi, iż wojna mierzi umysł mądrego, lecz Mefistofeles zdaje się widzieć w tym korzyść. Opowiada o cesarzu, którego bohaterowie odwiedzili. Ponownie znalazł się on w kłopotliwym położeniu, gdyż nie poświęcał się odpowiedniemu sprawowaniu władzy. Kraj pogrążył się w anarchii, a najsilniejsze klany postanowiły przyznać tron temu, kto opanuje sytuację.

Wspiąwszy się na najwyższy szczyt bohaterowie dostrzegają wojska Cesarza. Diabeł ocenia ich położenie jako korzystne, zaleca pośpieszną wizytę w szeregach władcy, by mieć udział w zwycięstwie. Wie przecież, że Cesarz odpłaci się za pomoc. Chociaż Faust pragnie skłonić Mefistofelesa do samodzielnego wygrania bitwy, ten odmawia. Po chwili na szczycie pojawiają się trzej harnasie - Powicher, Łapcap i Krzepkodzierż. Gotowi są poprzeć Fausta, więc wszyscy schodzą ze szczytu.

Na stoku gór

Cesarz i Hetman rozmawiają o sytuacji wojska. Dowódca jest przekonany, że położenie armii stanowi atut przemawiający za ich zwycięstwem. Pojawia się zwiadowca, który informuje o sytuacji wśród buntowników. Większość z nich wyraża gotowość złożenia hołdu Cesarzowi, lecz wciąż aktywna jest ta cześć, która niechętnie patrzy na władcę. Cesarz nabiera pewności siebie i nakazuje wysłać heroldów z wieścią o wypowiedzeniu wojny przeciwnikom.

Przed obliczem władcy staje Faust (ubrany w rycerski rynsztunek), któremu towarzyszą trzej harnasie. Uczony informuje Cesarza, że pojawili się oni z polecenia nekromanty z Norcji (niegdyś został on uratowany przez zwierzchnika kraju). Powracają wysłannicy i informują, że przeciwnik wyśmiał zamiary Cesarza. Wtedy władca powierza dowództwo Hetmanowi, a ten przystępuje do walki.

W całe przedsięwzięcie zamieszany jest także Mefistofeles. Początkowo jego czary sprawiają, że wojska Cesarza są liczniejsze, mają przewagę nad wrogiem, jednak stopniowo szala przechyla się na stronę nieprzyjaciół. Wtedy Cesarz nabiera przekonania, że niespodziewani gości przyczynili się do takiego stanu rzeczy. Podobnego zdania jest Hetman, który zrzeka się przywództwa i składa je na ręce Cesarza. Władca nie chce powierzyć go Mefistofelesowi, lecz nakazuje mu zrobić wszystko, co może, by odwrócić losy bitwy. Diabeł wysyła kruki w góry, by od żyjącego tam ludu wzięły magiczny ogień, który pomoże pokonać nieprzyjaciół.

Zwycięstwo staje się faktem.

W namiocie samozwańca

W namiocie jako pierwsi znajdują się Dworka i Łapcap (jeden z harnasiów), którzy planują wynieść jak najwięcej kosztowności. Jednak wkrótce pojawiają się pierwsi żołnierze, co powstrzymuje wspomnianą parę.

Do namiotu wchodzi Cesarz w towarzystwie czterech dostojników. Władca postanawia podzielić się z nimi panowaniem, toteż pierwszemu przyznaje tytuł hetmana koronnego, drugiego mianuje wielkim podkomorzym, trzeciego wielkim stolnikiem, czwartego wielkim strukczaszym.

Następnie do namiotu wchodzi Prymas. Duchowny informuje Cesarza o swych lękach, które spowodowane są sojuszem pomazańca bożego z nieczystymi siłami. Władca gotów jest ponieść każdą ofiarę, by odkupić ten czyn. Prymas radzi, by oddać część ziem Kościołowi oraz ustanowić odpowiednie podatki i daniny. Po chwili przypomina sobie o pomorzu, które Cesarz ofiarował Faustowi. Domaga się, by i z tej ziemi Kościół mógł ściągać dziesięcinę. Jednak władca odpowiada: Jeszcze morze przez piaski lądów tych przecieka.

Akt piąty

Pomorze

Przechadzający się Wędrowiec ogląda wspaniałe lipy tworzące okoliczny krajobraz. Z leżącej nieopodal chatki wychodzi Baucyda, która prosi, by nie obudził jej męża Filemona (Filemon i Baucyda to mitologiczna para, dali oni schronienie Merkuremu i Jowiszowi, a w nagrodę umarli razem i zostali zamienieni w drzewa). Wędrowiec rozpoznaje w nich parę, która uratowała go, gdy tonął. Staruszkowie zapraszają go na strawę, a w czasie spotkania opowiadają o niedawno wzniesionym zamku i nowym właścicielu ziemi. Człowiek ten chce przywłaszczyć sobie niewielki fragment, jaki zajmują, a w zamian oferuje im wspaniały folwark.
Para, widząc, że zbliża się koniec dnia, postanawia zmówić modlitwy, by zaskarbić sobie łaski nieba.

Pałac

Faust - niemłody już mężczyzna - przechadza się po korytarzach. Słyszy odgłos dzwonka, co napełnia go złością. Nie posiada przecież wszystkiego - wyjątkiem jest mała chatka.

Linceusz mówi o zbliżającym się okręcie. Gdy ten dobija do brzegu, na ląd schodzą Mefistofeles i trzej harnasie. Rozpoczyna się wynoszenie egzotycznych ładunków, które znajdowały się na łodzi. Jednak wszystko to nie wywiera wrażenia na Fauście. Diabeł dostrzega jego frasunek i szybko dowiaduje się, że mężczyzna chciałby wysiedlić parę staruszków. Zadanie powierza Mefistofelesowi, zaznaczając, by umieścił ich w folwarku. Diabeł wzywa harnasiów i mówi im o zamiarach Fausta. Obiecuje im wystawną ucztę następnego dnia.

Późna noc

Linceusz stoi na warcie. Nagle dostrzega płomienie i uświadamia sobie, że ogień trawi domostwo Filemona i Baucydy. Mefistofeles i Harnasie wracają biegiem, informując Fausta, że staruszkowie wyzionęli ducha. Był tam jeszcze jakiś mężczyzna, lecz i on zginął. Uczony wpada w gniew i krzyczy: Źli słudzy, głusi, wyrodni! / Zamiany chciałem, nie zbrodni; / przeklinam wasze szaleństwo — / czynom i wam — przekleństwo!

Północ

Pojawiają się cztery niewieście zjawy: Brak, Wina, Troska Nędza. Stają przed zamkiem, lecz tylko Trosce udaje się przedostać do wnętrza. Faust, który widzi je z odległości, zaczyna rozmyślać nad swoim postępowaniem, uświadamiając sobie, że czarna magia znacznie odmieniła jego życie (wcale nie na lepsze).

W końcu Troska staje przed Faustem i wyznaje, że podążała za nim od dłuższego czasu. Opisuje stan, w jakim znajdują się ludzie przez nią nękani, a następnie zaznacza, że ludzie patrzą, ale nie widzą (Wzrok ludzki zawsze jest ślepotą). W tym momencie dmucha w Fausta i na wieki zamyka jego oczy (staje się niewidomym).

Faust jest przerażony. Postanawia w tej chwili spełnić swój dawny zamiar (odebrać morzu ląd) i budzi sługi.

Dziedziniec pałacowy

Mefistofeles przewodzi robotom. Postanawia wezwać do pomocy lemury i inne duchy. Pojawia się Faust, który nakazuje diabłu jak najskuteczniej prowadzić prace, by te szybko się skończyły. Mefistofeles złośliwie komentuje jego słowa (O ile sądzić mogę z prób, / nie o rów idzie, lecz o grób), ale wciąż pozostaje na usługach uczonego.

Celem Fausta jest osuszenie bagien, które uniemożliwiają osiedlenie się w kraju morzu wyrwanym. Mężczyzna czuje, że gdyby zamieszkał na wolnej ziemi z wolnym ludem, mógłby w końcu powiedzieć chwilo trwaj. Jednak nie kończy swych rozmyślań, ponieważ pada zemdlony.

Złożenie do grobu

Mefistofeles patrzy na słabnące ciało Fausta, z którego wkrótce ujdzie duch. Pragnie się zabezpieczyć, by jak najszybciej porwać duszę uczonego, toteż otwiera czeluść piekielną i wzywa pomocników. Koszmarne wizje piekła zostają zrównoważone przez znajdującą się po prawej stronie glorię niebiańską (ta rozświetla się). Chór aniołów schodzi na ziemię, rozsypując kwiaty i odpuszczając winy (Mefistofeles pragnie powstrzymać resztę diabłów przed ucieczką, lecz i jego płatki kwiatów parzą).

W końcu aniołowie zajmują całą przestrzeń (Mefisotfeles zostaje zepchnięty na proscenium), a po chwili unoszą nieśmiertelność Fausta. Diabeł jest rozczarowany, lecz szybko dostrzega popełnione przez siebie błędy: Lecz zasłużyłem! Ostatni kiep ze mnie! / Tyle zachodu i wszystko daremnie! / Oto na dudka szczwany diabeł wystrychnięty, / przez żądze ordynarne miłostki namiętnej. / A jeśli dziś płochości szalonej, dziecinnej / zawdzięczam wielką klęskę w tej całej robocie — / to przyznać muszę szczerze, że sam jestem winny, / bo się oplątać dałem przy końcu głupocie.

Rozpadliny górskie

W surowym krajobrazie żyją - na tarasach skalnych - żyją święci pustelnicy. Dwóch z nich wznosi prośby. Pater Extaticus chce, by rozbłysło ziarno wieczystej miłości. Pater Profundus zwraca się do Boga, by miłość ukoiła jego myśli i oświeciła łaknące serce. Wtem Pater Seraphicus dostrzega młodzieńców niosących duszę. Jest to nieśmiertelność Fausta, który dostąpi zbawienia, ponieważ: zbawion być może, kto się dążeniem wieczystym trudzi.

Doctor Marianus głosi chwałę Matki Bożej, prosząc zarazem o Jej wstawiennictwo. Otwiera się niebo, a Chór Pokutnic, Magna Peccatrix (Maria Magdalena), Mulier Samaritana (kobieta z Samarii, która podała Jezusowi wodę ze studni) oraz Maria Aegyptiaca (Maria Egipcjanka, która przez 48 lat pokutowała na pustyni), przyłączają się do próśb o wstawiennictwo. Jedna z pokutnic (zwana na ziemi Małgorzatą) także zwraca się do Matki Bożej, mówiąc o swym ukochanym. Następnie Pokutnica (na ziemi zwana Małgorzatą) zauważa, jak duch zrzuca z siebie pozostałości doczesności. Wtedy Matka Boża woła duszę Fausta, by udała się wyżej.

Pożegnanie

W tym krótki wierszu autor kończy widowisko, zwracając się do odbiorców. Najpierw żegna czarnoksięskie i mroczne sztuki, a następnie chwali wolność i sztukę, które pozwalają cieszyć się wieloma światami.

Plan wydarzeń

1. Dyrektor, Komik i Poeta rozmawiają na temat sztuki.
2. Dusza Fausta przedmiotem zakładu Boga i Mefistofelesa.
3. Samotność Fausta i towarzyszące jej refleksje (dotyczące życia bohatera).
4. Zwrócenie się w stronę magii i rozmowa z Duchem Ziemi.
5. Pojawienie się Wagnera.
6. Spacer bohaterów.
7. Rozmowa Fausta i Wagnera z mieszkańcami okolicznych wiosek.
8. Faust odsłania tajemnice przeszłości.
9. Pojawienie się czarnego psa.
10. Tajemnicze zwierzę składa wizytę w pracowni Fausta.
11. Przemiana pudla.
12. Rozmowa Fausta z Mefistofelesem.
13. Zawarcie paktu.
14. Chwilowa zamiana ról (pojawienie się przyszłego studenta, z którym rozmawiał Mefistofeles pod postacią Fausta).
15. Piwnica Auerbacha.
16. Faust młodszy o 30 lat.
17. Pierwsze spotkanie z Małgorzatą.
18. Tajemnicze kosztowności w pokoju kobiety.
19. Spotkanie Mefistofelesa z Martą.
20. Nieprawdziwe wiadomości o mężu kobiety.
21. Faust i Małgorzata spotykają się w ogrodzie.
22. Plany dotyczące wspólnej nocy (Faust wręcza Małgorzacie środek, który miałby ściągnąć na jej matkę wyjątkowo głęboki sen).
23. Małgorzata przeżywa rozterki.
24. Incydent z Walentym, bratem Małgorzaty.
25. Umierając, Walenty przeklina siostrę.
26. Sabat.
27. Faust dowiaduje się, iż Małgorzata trafiła do więzienia.
28. Próba ratunku.
29. Ostatnie pożegnanie bohaterów.
30. Smutek Fausta.
31. Mefistofeles i Faust z wizytą na cesarskim dworze.
32. Wielki bal karnawałowy.
33. Pieniądz - dzieło Mefistofelesa - lekiem na problemy kraju.
34. Cesarz żąda, by dwaj goście umożliwili mu spotkanie z Heleną i Parysem.
35. Faust staje oko w oko z Matkami.
36. Wspaniały bal.
37. Faust zafascynowany Heleną.
38. Pracownia Fausta - uczony bez ducha i sił.
39. Homunkulus - twór Wagnera.
40. Istota z retorty poznaje sny Fausta.
41. Wyprawa na klasyczny sabat.
42. Faust i Chiron; Homunkulus i filozofowie; Mefistofeles i jego bezradność wobec mitologicznych stworzeń.
43. Helena u Menelausa.
44. Intryga Mefistofelesa - Forkiady.
45. Arkadyjskie szczęście Fausta i Heleny.
46. Śmierć Euforiona.
47. Helena, podążając za synem, opuszcza świat.
48. Faust i Mefistofeles ponownie w służbie Cesarza.
49. Wspaniałe zwycięstwo.
50. Faust właścicielem Pomorza.
51. Chatka Filemona i Baucydy.
52. Brutalność Mefistofelesa i trzech harnasiów.
53. Troska odbiera wzrok Faustowi.
54. Postanowienie spełnienia wcześniej podjętych zamiarów.
55. Intensywne prace.
56. Osuszanie bagien.
57. Faust u kresu sił.
58. Starcie mocy niebiańskich z siłami piekielnymi.
59. Dusza Fausta niesiona do nieba.

Losowe tematy

Sokół – streszczenie

„Sokół” to dziewiąta opowieść piątego dnia „Dekameronu” w czasie którego poruszany jest temat szczęścia jakie przytrafiło się zakochanym...

Mikołaja Doświadczyńskiego przypadki...

Geneza Powieść stanowi dziś prawdopodobnie najpopularniejszy gatunek literacki więc często jesteśmy skłonni zapominać o tym że pojawiła się stosunkowo niedawno. Prawdopodobnie...

Burza – interpretacja i analiza

Utwór zatytułowany „Burza” jest jednym z tych sonetów które podejmują tematykę morza jego natury oraz opisu. Pierwszą strofę rozpoczyna...

Kamienie na szaniec – streszczenie...

Słoneczne dni Alek (Aleksy Dawidowski) i Rudy (Jan Bytnar) poznają się w harcerskim oddziale „Buków”. Chłopcy darzą szacunkiem swojego harcmistrza nauczyciela...

Do Fraszek (Fraszki moje...) - interpretacja...

W utworze „Do Fraszek” autor zwraca się do tytułowych wierszy w ten zaś sposób – do samego siebie jako do ich autora. „Do Fraszek” jest...

Tren IX- interpretacja i analiza

Tren IX jest rozliczeniem Kochanowskiego z filozofią stoicką. Stoicy uważali że człowiek może stać ponad cierpieniem i nędzą gdy posiądzie mądrość wyjaśniającą...

Pieśń o żołnierzach z Westerplatte...

„Pieśń o żołnierzach z Westerplatte” Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego powstała w 1939 roku. Miała ona upamiętniać bohaterstwo polskich obrońców...

Sobota – interpretacja i analiza...

„Sobota” to wiersz Andrzeja Bursy – dzięki swojemu komizmowi i ironii zapewne jeden z najbardziej znanych utworów poety. W paru słowach autor wprowadza...

Kwiat kalafiora – opracowanie...

Czas i miejsce akcji Miejscem akcji zaprezentowanych w powieści „Kwiat kalafiora” wydarzeń jest Poznań. Część wydarzeń dzieje się w kamienicy Borejków...