Wypracowania.pl Unikalne i sprawdzone teksty

Niemcy – streszczenie, plan wydarzeń

Streszczenie

Akt pierwszy

Odsłona pierwsza

Akcja dzieje się pod koniec września 1943 r. w okupowanej Polsce. Do jednego z wielu rozsianych po całej Polsce posterunków żandarmerii wchodzi prowadzący ze sobą żydowskiego chłopca młynarz Schultz. Jego oczom ukazuje się w pełni skoncentrowany na pakowaniu walizki Hoppe, niemiecki żołnierz (reszta obsady wyjechała w teren). Po krótkiej wymianie zdań okazuje się, że mężczyzna przygotowuje się do wyjazdu do Getyngi, gdzie będzie brał udział w obchodach trzydziestolecia pracy profesora Sonnenbrucha, którego określa mianem chluby niemieckiej biologii. Hoppe został zaproszony na uroczystość, ponieważ przez dwadzieścia lat pracował jako woźny w zakładzie Sonnenbrucha.

Gdy Hoppe zapytał Schultza o przyczynę wizyty, ten wskazał żydowskiego chłopca. Młynarz wyznał, że mógł zabić go sam, ale chciał, aby i pan Hoppe trochę się rozerwał. Po wyjściu Schultza Hoppe przez chwilę rozmawiał z dzieckiem, którego losu wyraźnie żałował. W pewnym momencie chłopiec poprosił o jedno z leżących na talerzu jabłek, a otrzymawszy je, łapczywie wgryzł się w soczysty owoc. Nagle w pomieszczeniu pojawił się Juryś - polski znajomy Hoppego. Z ciekawością przyglądał się dziecku, będąc zarazem świadkiem wewnętrznych rozterek Hoppego, który nie wiedział, co z chłopcem uczynić. Sam miał przecież dzieci i już cieszył się na spotkanie z nimi. Juryś zaproponował więc, aby dał dwunastoletniemu Chaimkowi kromkę chleba i wypuścił go do lasu. W tym momencie Niemiec poprosił Polaka o wyjrzenie przez okno. W oddali dojrzał Juryś spoglądającego w stronę posterunku Schultza. Los dziecka został więc przesądzony - wszystko musiało odbyć się zgodnie z przepisami. Tłumacząc się przed Jurysiem, powiedział Hoppe, że sumieniem niemieckiego człowieka jest drugi niemiecki człowiek, po czym wyprowadził chłopca i zastrzelił go. Kiedy Hoppe wrócił do pomieszczenia, Juryś schował butelkę wódki i zaśmiał się wymownie.

Odsłona druga

Akcja przenosi się do okupowanej przez Niemców Norwegii (czas pozostaje ten sam).

Untersturmführer Willi Sonnenbruch siedział przy biurku, gdy pracę przerwała mu Marika. Kochanka niemieckiego żołnierza była wyraźnie znudzona. Mimo to Willi nie zamierzał odrywać się od obowiązków. Przecież już niebawem miał wyjechać do Getyngi. Właśnie dlatego musiał uporać się ze wszystkimi obowiązkami.

Willi sam przyznał partnerce, że nie jedzie do Niemiec, by wziąć udział w jubileuszu ojca (choć i tak będzie obecny), ale przede wszystkim dla spotkania z matką. Przez jakiś czas zastanawiał się nawet, jaki wziąć dla niej prezent, lecz jako znawca sztuki nie był zadowolony z tego, co udało mu się znaleźć na miejscu. Rozważania nad podarkiem przerwała Marika, mówiąc, że w korytarzu czeka pani Soerensen, matka jednego z pojmanych mężczyzn.

Po wejściu Pani Soerensen poprosiła Williego o wysłuchanie i uniżonym tonem zaczęła przedstawiać swa sytuację. Christian Föns - jej syn z pierwszego małżeństwa - został zabrany z domu dziesięć dni wcześniej. Wciąż nie wiedziała, co się z nim dzieje, wciąż nie wiedziała, jak trudna jest jego sytuacja. Sonnenbruch odpowiadał arogancko, podkreślając, że Niemcy nie zajmują się błahostkami, a ich cechą narodową jest pedantyczność. I tak zresztą nie słuchał kobiety, gdyż całą jego uwagę koncentrował jej naszyjnik. Pani Soerensen spostrzegła badawczy wzrok Williego i zaoferowała mu element biżuterii. Żołnierz nie przyjął go za darmo, zapłaciwszy kobiecie 50 koron, które ta i tak planowała przekazać jednemu z domów dla sierot.

Rozmowa, w której pani Soerensen wciąż podkreślała swe uczucia do syna, coraz bardziej irytowała Williego. W końcu powiedział kobiecie, że jej syn wymknął się z więzienia, co wyraźnie ją uszczęśliwiło.

Gdy pani Soerensen wyszła, Willi zawołał Marikę. Ta z podziwem przyjrzała się naszyjnikowi (Sonnenbruch ocenił, że pochodził z Wenecji i był wart znacznie więcej, niż zapłacił) i wyraziła zadowolenie z taktownego potraktowania właścicielki zakładu krawieckiego. Jednak Willi szybko przerwał jej radość, wyjawiając prawdę: Christian Föns naprawdę wymknął się nam z rąk. To znaczy: umarł dziś rano w swojej celi. Trochę za mocno przesłuchiwano go ubiegłej nocy.
Willi wrócił do biurka, a Marika stała i patrzyła na niego. Po chwili zaniosła się opętańczym śmiechem.

Odsłona trzecia

Akcja przenosi się do okupowanej Francji.

Wewnątrz niewielkiej oberży leżącej w jednym z północnofrancuskich miasteczek rozmawiali ze Tourterelle i Fanchette. Mężczyzna ze złością mówił o tych, którzy podejmują wojnę z Niemcami, dodając, że jedynie rozniecają niemieckie piekło. Dwudziestosześcioletnia Fanchette z niepokojem słuchała wuja. Nie mogła uwierzyć, że kiedyś był on jej nauczycielem.

Nagle do oberży weszli kobieta i mężczyzna. Byli to Ruth Sonnenbruch i towarzyszący jej oficer. Zamówili piwo (tylko ono było w ofercie), po czym usiedli przy stoliku i zaczęli rozmawiać o jubileuszu profesora. Upłynęła chwila, a Fanchette podała parze zamówiony napój, zachowując się przy tym nieuprzejmie. Jej szorstkość nie umknęła uwadze Ruth, która z wyraźnym zainteresowaniem zaczęła spoglądać na piękną dziewczynę.

By lepiej przyjrzeć się Fanchette, Ruth kazała zamówić drugie piwo. Jednak nawet krótka rozmowa z barmanką, która podkreśliła, że Francuzi muszą być zimni i małomówni, skoro nie są u siebie sami (chodziło o okupację), nie zaspokoiła ciekawości córki profesora Sonnenbrucha. Wciąż czuła w Fanchette coś magnetycznego, niezwykłego, jak gdyby wyczuwała jej cierpienie.

Sytuacja wyjaśniła się, gdy Ruth i oficer opuścili oberżę. Ulice niewielkiego miasteczka przecinali dynamicznie biegnący niemieccy żołnierze, którzy zaganiali ludzi na rynek. Miała tam odbyć się egzekucja 7 pojmanych Francuzów, oskarżanych o stawianie sprzeciwu. Wśród nich był ojciec Fanchette. Nic więc dziwnego, że dziewczyna nie chciała wyjść z baru. Niemiłego widoku oszczędziła jej Ruth, decydując się oglądać egzekucję zamiast dziewczyny. Fanchette nazwała ją okrutną kobietą, lecz Ruth odpowiedziała, że nikomu nie robi krzywdy, a Fanchette i tak nie zrozumiałaby jej intencji, nawet gdyby spróbowała jej wyjaśnić.

Akt drugi

Akcja przenosi się do Getyngi, do willi profesora Sonnenbrucha.

Wieczorem Sonnenbruchowie siedzieli w ogrodzie i pili kawę. Ruth z wyraźnym zdziwieniem przyjęła odmowę profesora, który nie chciał napić się pochodzącego z Francji koniaku. Kiedy córka się oddaliła, naukowiec wyjaśnił żonie, że nie ma nic wspólnego z tym, co jego rodacy robią we Francji i nie zamierza z tego w żaden sposób korzystać. Po chwili nazwał siebie uczciwym Niemcem. Wsłuchawszy się w jego słowa, Berta (małżonka) zaczęła prawić mu wyrzuty: Dla ciebie przykre jest wszystko to, czym żyje dziś każdy prawdziwy Niemiec. Wszystko, w co wierzymy i co ko¬chamy. Nie, lepiej nie mówmy o tym. Pij swoją kawę, Walterze, na pewno już dobrze przestygła.

Rozmowa, do której włączyła się także Ruth, trwała jeszcze chwilę. W pewnym momencie Liesel (wdowa po Eryku, synu Sonnenbruchów, który zginął pod Stalingradem) wstała i z gniewem spojrzała na zebranych. Ruth próbowała ją zatrzymać, lecz kobieta odeszła w swoją stronę. Sonnenbruch widział płonącą w jej oczach nienawiść, przecież niedawno straciła nie tylko męża, lecz również dzieci (w wyniku bombardowania). Berta stwierdziła, że Liesel powinna nienawidzić wrogów Niemców, tych, którzy z nimi walczą.

Po chwili do przebywających w ogrodzie zbliżył się Antoni. Chciał on powiadomić profesora, że z wizytą przybył Hoppe. Sonnenbruch zgodził się przyjąć byłego woźnego, chociaż ten nie podobał mu się w mundurze żandarmerii. Mężczyźni przez chwilę rozmawiali o swych obowiązkach, a profesor wyraził nadzieję, że ręce Hoppego są tak samo czyste jak jego. Żandarm nieco się zmieszał i zaczął mówić, że na wschodzie leży dziki kraj zamieszkany przez okropnych ludzi. Słowa te potwierdziła wspominająca listy Eryka Berta.

Hoppemu towarzyszył trzynastoletni Heini, jego syn. W pewnym momencie Sonnenbruch zwrócił uwagę na chłopca i wręczył mu jedno z leżących na stole jabłek. Dodał jeszcze, że Hoppe powinien dawać ich wiele dzieciom, gdyż dzięki jabłkom pięknie się wygląda i długo żyje. Były woźny osłupiał. Później stwierdził, że pięć minut dawno już minęło i oddalił się wraz z synem.

Przez chwilę profesor i jego żona zostali sami. Rozmawiali o ich wspólnym życiu, o zmąconym szczęściu. Zdaniem naukowca Berta zbyt łatwo dała się ponieść szaleństwu, które prowadzi Niemcy ku zagładzie.

Wkrótce pojawił się Willi, co przyniosło jego matce wielką ulgę. Oboje zapytali Sonnenbrucha o przemówienie, które przygotował. Ten odrzekł, że nie dotknie ono nikogo, a będzie jedynie krótką mową sentymentalną, upamiętnieniem dawnych współpracowników.

Profesor Walter poszedł do willi, by przygotować się na wyjazd. Berta zwierzyła się synowi, że niepokoi się o jego ojca, który zdaje się w ogóle nie odczuwać tego, co czują wszyscy Niemcy. Zupełnie nie interesowały go sukcesy militarne, odcinał się od nich. Kobieta jeszcze raz wyraziła nadzieję, że jej mąż nie popełni tego wieczoru jakiejś niezręczności. Willi uspokoił ją, mówiąc, że ojciec jest tchórzem. Po chwili młody mężczyzna wręczył matce wisiorek przywieziony z Norwegii, a następnie zawiózł ją do pokoju (Berta poruszała się na wózku inwalidzkim), by mogła się przejrzeć.

Ruth wciąż żałowała, że ojciec nie skusił się na przywieziony przez nią koniak. Zaczepiła go, gdy ten przeglądał notatki. Wtedy wyjawił jej, że nie jest zadowolony z tego jubileuszu, że inaczej go sobie wyobrażał. Nie będzie nawet żadnego z jego zagranicznych znajomych, z którymi nie utrzymuje kontaktów już od 4 lat, chociaż wciąż dostaje różne zaproszenia. Nie będzie ich, ponieważ Sonnenbruch – uczciwy Niemiec – nie mógłby spojrzeć im w oczy. Ruth odrzekła, że ona nie odczuwa żadnego dyskomfortu, podróżując po opanowanej przez Niemców Europie. Wtedy ojciec przyznał, że ona jest artystką, odbiera wszystko inaczej, przynajmniej inaczej niż Willi, którego czarny mundur był największą hańbą w życiu naukowca.

Nagle ich rozmowę przerwało pojawienie się tajemniczego mężczyzny. Okazało się, że wizytę profesorowi złożył Joachim Peters, jego były student. Sonnenbruch był wyraźnie zdziwiony, gdyż zgodnie z oficjalnymi informacjami Peters od 4 lat przebywał w obozie. Mężczyzna sam jednak przyznał, że przed 4 dniami uciekł, co potwierdzały jego rany i kiepski stan, w jakim się znajdował. Po chwili obok Petersa, profesora i Ruth pojawiła się niepotrafiąca poskromić ciekawości Liesel. Kiedy nadeszli Willi i Berta, wdowa po Eryku z ironią oznajmiła im, że ojciec pomaga jakiemuś rannemu przechodniowi. Gdy jasnym stało się, że z wizytą przyszedł Peters, Willi postanowił zadzwonić na policję. Jednakże powstrzymała go Ruth (bardzo energicznie, nawet uderzyła go w twarz), która zarządziła, by Peters poczekał, aż wrócą z jubileuszowego przyjęcia. Wszak samochody już czekały.

Cała rodzina Sonnenbruchów udała się w stronę pojazdów. Tylko zapobiegliwy Willi postanowił zostawić pistolet Antoniemu, rozkazując, żeby mężczyzna pilnował Petersa.

Akt trzeci

Antoni, jak zostało mu przykazane, nie spuszczał oczu z Petersa. Denerwowały go jedynie wyjące syreny, nie wiedział, co zrobić, gdy dojdzie do nalotu. Jednak ze zmartwień wyrwało go pojawienie się Ruth, która poleciła mężczyźnie udać się do schronu, a sama postanowiła zostać z byłym asystentem ojca. Najpierw przyniosła trochę jedzenia, później rozpoczęła rozmowę z Petersem. Ten przyznał, że zmierzał do Hanoweru, gdzie miał spotkać się z towarzyszami. Będąc w okolicy Getyngi, pomyślał o Sonnenbruchu – każda forma pomocy mogła okazać się bezcenna.

Peters zapytał o to, w jaki sposób przebiegła uroczystość jubileuszu. Ruth odpowiedziała, że przemówienie profesora było sztuczne, jak gdyby wszystko rozsypało się chwilę przed wejściem na mównicę. Joachim wyznał, że przed kilkoma laty łączyło ich niemal wszystko – plany, marzenia i nadzieje.

Ruth musiała coś uczynić z niespodziewanym gościem. Sytuację komplikowały nieco bombardowanie i rana odniesiona przez Petersa. Sam mężczyzna nie cieszył się z faktu ataku lotniczego. Wiedział przecież, że wrogowie wolności żyją nie tylko w Niemczech, a to oni byli jego największymi przeciwnikami.
Córka Sonnenbrucha planowała przewieźć Petersa do jednego z domków letniskowych należących do jej rodziny. Jednakże jej plany zostały przerwane, gdy przed willę zajechały samochody. Joachim, który zapobiegawczo zgarnął pistolet, musiał ukryć się w pokoju Ruth.

Willi, Liesel i Berta już po przekroczeniu progu zaczęli zadawać pytania o Petersa. Córka profesora, improwizując, oznajmiła, że podwiozła go swoim mercedesem do Kassel. Kiedy początkowy wybuch gniewu osłabł, wszyscy stwierdzili, iż milczenie i zatajenie prawdy będzie najrozsądniejszym wyjściem. W ten sposób pomyślał także Willi. W tym momencie Liesel wyznała, że zadzwoniła po policję już wtedy, kiedy zauważała zniknięcie Ruth.

Nie upłynęło wiele czasu, gdy odezwał się dzwonek. W drzwiach stali policjanci. Ruth stanowczo trzymała się tego, co wcześniej powiedziała. Wyraziła nawet gotowość, by jechać z policjantami w miejsce, w którym miała zostawić Petersa. Słysząc to, Willi pobiegł po swój pistolet (wcześniej zauważył zniknięcie broni pozostawionej Antoniemu) i powiedział, że także chce jechać z siostrą.

Kiedy samochód odjechał, Liesel poszła spać, a Berta i Walter zostali sami. Po chwili profesor odesłał żonę do pokoju. Sam wyruszył zaś na krótki spacer po ogrodzie. W tym momencie spotkał Joachima Petersa.

Rozmowa dawnego ucznia z profesorem była długa i niezwykle bolesna dla starszego z mężczyzn. Najpierw Walter zapytał Petersa, czy wolno narażać jednego człowieka dla ratowania drugiego. Ten odpowiedział: Wolno, a czasem nawet trzeba. Wolno, jeżeli chodzi o rzeczy większe niż życie człowieka. Wtedy Sonnenbruch zarzucił mu, że bardzo się zmienił. Kiedyś przecież wspólnie uznawali człowieka za największą z wartości. Peters odrzekł, iż chodzi o walkę, przeciwstawianie się złu, nie o człowieka.

W dalszej części rozmowy obaj mężczyźni poruszyli temat niemieckiej samotności. Dla Sonnenbrucha był to sposób na ocalenie wartości zniszczonych przez okrucieństwo Hitlera. Dla Petersa, który stan ten znał od 4 dni, była samotność owa czymś okrutnym, bolesnym.

Następnie były uczeń, nawiązując do jubileuszu trzydziestolecia Sonnenbrucha, powiedział profesorowi, że w swoich podsumowaniach nie uwzględnił on prawdziwych ludzi, ale cienie. Sam Sonnenbruch przyznał się do odgrodzenia się od świata zewnętrznego, do ucieczki od zła i problemów. W ten sposób chciał przechowywać wartości, największe skarby, które kiedyś będą mogły zostać ludzkości przywrócone. Na jego słowa Peters odpowiedział w następujący sposób: Dlatego że należę do tych, co sprzeciwiają się złu! Którzy nocą nie przenoszą skarbów, ale zwyczajnie i po prostu — walczą! To się nie mieści w pańskim rachunku, ja wiem. Pan nawet nie umiał się sprzeciwić własnemu synowi. O, profesorze! Jak to dobrze, że rozmawiamy w ciemności, że nie widzę zbyt wyraźnie pańskiej twarzy!

Po chwili Peters odszedł. Powiedział jednak, że Sonnenbruch nigdy nie odzyska spokoju.

Profesor został sam, a jego twarz zatopiona była w dłoniach. Po chwili dołączyła do niego Berta.

Plan wydarzeń

1. Hoppe przygotowuje się do wyjazdu.
2. Schultz przyprowadza żydowskie dziecko.
3. Rozmowa mężczyzn i ofiarowanie głodnemu chłopcu jabłka.
4. Rozterki Hoppego.
5. Wykonanie wyroku.
6. Willi Sonnenbruch przygotowuje się do wyjazdu.
7. Wizyta pani Soerensen.
8. Willi kupuje od kobiety naszyjnik i przedstawia jej fałszywą wersję wydarzeń.
9. Fanchette rozmawia z Torturellem.
10. W oberży pojawiają się Ruth i towarzyszący jej esesman.
11. Córka Sonnenbrucha oszczędza Francuzce konieczności bycia świadkiem egzekucji ojca.
12. Przygotowania trwające w Getyndze.
13. Hoppe przychodzi z wizytą do profesora.
14. Sonnenbruch rozmawia z dawnym woźnym i jego synem. Wręcza chłopcu jabłko.
15. Willi ofiaruje matce przywieziony z Norwegii naszyjnik.
16. Rozmowy Sonnenbruchów.
17. Niespodziewane pojawienie się Joachima Petersa.
18. Ruth wyraża gotowość pomocy zbiegowi z obozu.
19. Niepokój profesora.
20. Willi aresztuje Petersa.
21. Bankiet uświetniający jubileusz profesora.
22. Wczesny powrót Ruth i rozmowa z Petersem.
23. Przyjazd reszty rodziny.
24. Intryga uknuta przez Ruth.
25. Liesel wyznaje, że poinformowała policję o wizycie Petersa.
26. Przyjazd policji.
27. Ruth wyznaje, że odwiozła Petersa swym samochodem.
28. Policjanci zabierają Ruth, by pokazała, dokąd uciekł zbieg.
29. Willi wyraża chęć towarzyszenia siostrze.
30. Profesor sam w ogrodzie.
31. Ponowne pojawienie się Petersa.
32. Długa rozmowa profesora i asystenta.
33. Odejście zbiega.
34. Sonnenbruch walczy z myślami.

Losowe tematy

Widokówka z tego świata – interpretacja...

„Widokówka z tego świata” to wiersz Stanisława Barańczaka. Jak sugeruje tytuł forma utworu jest grą ze schematycznymi zapisami na odwrotach pocztówek....

Jagnię i wilcy - interpretacja...

„Jagnie i wilcy” Ignacego Krasickiego należy do tych bajek w których przesłanie umieszczone jest już na początku utworu natomiast dalsza jego część...

Uwagi śmierci niechybnej Józef...

Ksiądz Józef Baka (1706 1707 – 1780) był jezuitą misjonarzem oraz poetą. Okres jego działalności twórczej przypadł na schyłkowy czas baroku co znajduje...

Cudzoziemka – streszczenie plan...

Streszczenie I Róża Żabczyńska - główna bohaterka powieści - udała się w odwiedziny do Marty swej córki. Drzwi otworzyła jej gosposia (Sabina) która...

Laura i Filon - streszczenie interpretacja...

W literaturze XVIII-wiecznej wielką popularność zdobył motyw zakochanych pasterzy (pojawiający się już wcześniej). Życie wiejskie przedstawiano jako arkadyjski ideał...

Kamizelka – opracowanie problematyka...

Czas i miejsce akcji „Kamizelka” to utwór który posiada ciekawie zbudowaną akcję. Przede wszystkim warto zwrócić uwagę na zawarcie dwóch...

Jezioro osobliwości - streszczenie...

Streszczenie Czasem osoby które dotychczas były dalekie mogą stać się powiernikami największych sekretów. Nielubiany przez Martę partner matki Wiktor otrzymuje...

Daremne żale – interpretacja...

Analiza Utwór rozpoczyna się wyliczeniami oraz wykrzyknieniem podkreślającymi bezradność w sytuacji poruszanej w wierszu. Kolejna strofa stanowi przedstawienie niemocy...

Cuda miłości Jan Andrzej Morsztyn...

„Cuda miłości” Jana Andrzeja Morsztyna to wiersz reprezentujący gatunek sonetu. Wszedł on w skład zbioru „Lutnia” (księga wtóra) co oznacza...