Wypracowania.pl Unikalne i sprawdzone teksty

Pożegnanie jesieni – streszczenie, plan wydarzeń

Streszczenie

Motto: Czemże jest o naturo twych pocieszeń mowa / Wobec żądz, które budzisz twym mrocznym obszarem. (A. Słonimski)

Przedmowa

W poprzedzającym utwór słowie skierowanym do czytelnika autor wyraźnie daje do zrozumienia, że pewne fragmenty powieści mogą zostać odebrane jako gorszące. Jednakże nawet jeśli spodziewa się takich zarzutów, nie zamierza rezygnować z obranej drogi (odwołuje się do wcześniejszych autorów - np. Berenta).

Następnie autor zaznacza, że nie odwołuje się do niedawnych wydarzeń z rzeczywistości, nie atakuje Kościoła itp. Wspomina także swych dwóch „wrogów” - Słonimskiego i Irzykowskiego. Fragment wiersza pierwszego z nich znalazł się nawet w motcie powieści Witkacego, co uzasadnia on koniecznością porzucenia osobistych uprzedzeń, kiedy rozmawia się o sztuce.

Rozdział I

Hela Bertz

Fabuła utworu rozpoczyna się w pewne jesienne popołudnie, kiedy to Atanazy Bazakbal - główny bohater - ubierał się pośpiesznie, ale starannie. Niespełna pół godziny wcześniej postanowił zdradzić swą narzeczoną (Zosię Osłabędzką) z Helą Bertz, rudowłosą kobietą pochodzenia semickiego. Dręczyły go liczne wątpliwości, wiedział jednak, że dla własnego i ukochanej szczęścia musi dopuścić się tego niecnego czynu.

Atanazy liczył sobie 28 lat, a utrzymywał się z pracy na stanowisku aplikanta adwokackiego. Był przystojnym, bardzo dobrze zbudowanym brunetem, który w swym życiu doczekał się wielu adoratorek.

Kiedy Bazakbal dotarł do Heli Bertz, w jej domu przebywał książę Jakub Cefardi Azalin (książę Prepudrech). Nie należał on do grona osób szanowanych przez arystokrację (podejrzewano, że jego dziwnie brzmiący tytuł może być sfałszowany), lecz mimo to bywał w różnych miejscach. Hela podobała mu się od dawna, choć irytował go nieco fakt, że nie był przez nią traktowany poważnie. Tego popołudnia zamierzał udać się wraz z nią na wystawę potworności. Jego plany pokrzyżowało pojawienie się Atanazego.

Przez chwilę sytuacja była napięta, a mężczyźni zacięcie dyskutowali. Po chwili Bazakbal złapał księcia i wyrzucił go do sąsiedniego pomieszczenia. Już zbliżał się do Heli, gdy nagle poczuł jakąś niemoc, krótka myśl o narzeczonej uciszyła jego pożądanie.

Nie do końca świadomy tego, co się dzieje, Atanazy zaczął rozmawiać z Helą o literaturze (oficjalnym powodem wizyty było zwrócenie książek Prousta i Valery’ego). Mówił o Prouście, którego uważał za zbyt snobistycznego, za przesadnie analizującego i dzielącego rzeczywistość. Nie zapomniał również o Valerym. Jego poezję postrzegał jako zbyt intelektualną, niepozostawiającą miejsca dla intuicji. Zdenerwowana Hela nie zamierzała dłużej słuchać jego wywodów. Wtedy powiedział jej o Zosi. Tak bardzo kochał Osłabędzką, że musiał coś zrobić z tą miłością, musiał posunąć się do „programowego świństwa”.

Wkrótce między Atanazym i Helą doszło do zbliżenia. Kobieta była niezadowolona, z ironią i poczuciem wyższości spoglądała na Tazia. W istocie czuła jednak samotność, gdy opadały jej maski, okazywało się, że jest zamożną dziewczyną z żydowskiej rodziny, której nikt nie kocha (oprócz ojca i księcia). Dla odmiany - Bazakbal zapewniał, że kocha Zosię nade wszystko.

Po chwili w pokoju pojawiła się Józia Figoń, służąca. Hela wyjawiła jej swe plany dotyczące przejścia na katolicyzm. Coraz więcej myślała o śmierci, a chciała, by jej dusza została zbawiona. Nie zważając na protesty gosposi, oznajmiła, że do godziny 9 następnego dnia w domu pojawić ma się ksiądz Wyprztyk. Następnie nakazała zawezwać do siebie księcia Jakuba, z którym chciała spędzić noc. Tymczasem Prepudrech wysłał już swoich sekundantów do Atanazego. Obawiał się jednak, że pojedynek będzie dlań ostatnim wydarzeniem w życiu.

Upojne chwile przerwał Heli i Jakubowi pan Bertz, ojciec bohaterki, mężczyzna imieniem Belzebub. Wyraził on swoją niechęć do gościa i podważył jego tytuł arystokratyczny. Córka oznajmiła mu, że wkrótce weźmie katolicki ślub z księciem (o ile ten nie zginie w pojedynku). Na niepokój Betrza odpowiedziała Hela freudowskim kompleksem córki. Wiedziała o niejednoznacznych uczuciach, jakie żywił do niej ojciec.

Po wyjściu od Heli Atanazy biegł przed siebie. Rozpierało go uczucie do Zosi, uczucie niemożliwe do przezwyciężenia. Myślał nawet o tym, że napisz wiersz. Na szczęście w porę się opamiętał - tworzenie nie było już tym, czym było kiedyś. Sztuka nie miała już tej metafizycznej absolutności, artyści nie byli już indywidualistami. Zresztą ojciec Atanazego, który protegował sztuki piękne w swym powiecie, wychował syna w taki sposób, by ten nigdy nie zwrócił się w tym kierunku (bił go za najmniejszy przejaw twórczości). Po śmierci starego Bazakbala jego dzieło kontynuowała matka Atanazego, która niedługo później zmarła na raka. Wtedy w życiu bohatera pojawiła się jakaś pustka.

Gdy Atanazy dotarł do domu, na schodach spotkał dwóch mężczyzn. Byli to Andrzej Łohoyski (przyjaciel Tazia, jeden z najciekawszych hrabiów na naszej planecie) oraz baron Mieczysław Baehrenklotz, karykaturzysta, autor kabaretowych wierszyków. Obaj zostali przysłani przez księcia Azalina - mieli być jego świadkami. Na swoich wybrał Atanazy dwóch oficerów. Rozmowa miała odbyć się w lokalu o nazwie „Iluzjon”.

Późnie Bazakbal udał się do willi Osłabędzkich. Zosia, która studiowała medycynę, a w tym momencie czytała podręcznik, rozmawiała z matką i wyrażała niepokój długą nieobecnością narzeczonego. Po chwili para przeszła do pokoju Zosi. W obecności ukochanej Atanazy żałował zdrady, czuł także lęk przed zbliżającym się pojedynkiem. Tymczasem Zosia rozmyślała o Bazakbalu. Uważała go za zagubionego chłopczyka, chciałaby nawet połączyć go z Mieciem Baehrenklotzem (dla odmiany Hela marzyła o połączeniu Bazakbala z księciem Jakubem). Wyznała Atanazemu miłość i pocałowała go w czoło. On z kolei powiedział, że nigdy więcej jej nie skrzywdzi (dzięki zdradzie odkrył wyższy wymiar uczucia), po czym wyszedł.

Bazakbal udał się do „Iluzjonu”, gdzie spotkał dwóch oficerów (rotmistrza Purcela i porucznika Grzmota). Pojedynek miał odbyć się rankiem.

Rozdział II

Nawrócenie i pojedynek

O 9 rano Józia Figoń wpuściła do pokoju Heli Betrz księdza Hieronima Wyprztyka z Zakonu Paralelistów. Hela, dopiero co wyrwawszy się ze snu, zapewniła duchownego, że tym razem naprawdę chce się przechrzcić. Powiedziała mu też o dręczącej ją samotności, o nieustannym przeświadczeniu, że życie płynie jak gdyby obok, nie jest takie, jakiego chciałaby. Ksiądz zachęcał ją, aby nawróciła się nie z przesłanek pragmatycznych, lecz z wiary w konieczność tego aktu. Bohaterka odrzekła doń, że jego obowiązkiem jest dać jej metafizyczną szczęśliwość. Zdaniem księdza tylko nawrócenie mogło zaprowadzić ją do prawdy ostatecznej.

Rozmowa dwojga bohaterów zeszła na tematy filozoficzne. Hela przez chwilę rozważała nawet uwiedzenie ojca Hieronima, lecz miała świadomość, że jest on jej potrzebny duchowo. W końcu Wyprztyk przedstawił swą definicję rzeczywistości: Rzeczywistość jest jedna: jest nią zbiór wszystkich jakości aktualnych i byłych — czyli wspomnień, w trwaniach wszystkich indywiduów w danej różniczce czasu. Zorientował się też, że Hela mówi o ludzkości, jak gdyby ta była maszyną. On nie zgadzał się z takim postrzeganiem, jego zdanie było zbyt wcześnie na takie stawianie sprawy, ich czyny wciąż mogły kształtować przyszłość. Wierzył też, że rozwiązanie tego problemu może leżeć w religii.

W końcu Hela przystąpiła do spowiedzi. Kiedy ksiądz trzykrotnie zastukał w poręcz fotela, chciał wypowiedzieć tradycyjną formułkę. Musiał się jednak powstrzymać - obok niego nie stała już piękna kobieta żydowskiego pochodzenia, ale dzika góralka Małej Azji, prawdziwa hetytka. Następnie do bohaterów dołączył Belzebub Bertz, a ksiądz Wyprztyk, nalawszy wody do purpurowej miski, ochrzcił ich, nadając im imiona Helena i Adam. Ojciec Heli wyraził radość, po czym wybiegł. Po chwili jego śladami podążył ksiądz Wyprztyk.

Tymczasem, w innej części miasta, w najlepsze toczyły się następujące wypadki. Książę Jakub i Atanazy obudzili się o tej samej porze (pięć po piątej), a następnie udali się do Dolnego Przeręblówka, gdzie miało dojść do starcia. Pierwszy strzał należał do księcia Prepudrech, Bazakbal miał strzelać na komendę dwa. Jakub wyglądał tego dnia jak zwycięzca, był niezwykle piękny, z kolei Atanazy czuł dziwny niepokój. Zwycięzcą okazał się książę Prepudrech, którego strzał ranił Bazakbala w ramię. Bohater zakręcił zabawny piruet i upadł. Wcześniej zdążył wystrzelić, ale jego pocisk ledwie drasnął rywala.

Atanazy leżał na ziemi, targały nim rozpacz i nadzieja. W gardle czuł jakiś metaliczny posmak. Widząc to, Jakub podbiegł do niedawnego przeciwnika i zaczął gładzić go po twarzy (tak naprawdę uwielbiał go i traktował go jako przyjaciela). Po chwili pojawił się medyk.

Taki obrót wydarzeń sprawił, że wszyscy stracili humor, choć pogoda była piękna.

Rozdział III

Rozmowy istotne

Atanazy przebudził się po operacji. Kiedy doktor Chędzior powiedział mu, że wkrótce wydobrzeje, trochę się zmartwił. Leżąc na łące, przeżył jak gdyby kondensację wszystkich emocji, wrażeń. Co ważne – przyczyna pojedynku nie wyszła na jaw, mówiono po prostu o jakimś nieporozumieniu, które wyniknęło między dwoma mężczyznami w trudny dla nich dzień.

Przy łóżku Bazakbala – dość szybko wracającego do zdrowia i dość często snującego rozważania metafizyczne – zbierali się wszyscy znajomi. Atanazy największą przyjemność czerpał z okazującej mu iście matczyną troskę Zosi. Narzeczony Osłabędzkiej czuł nawet, że owa wielka miłość zaczynała ustępować miejsca prawdziwemu pożądaniu.

W postaci głównego bohatera zachodziła jakaś przemiana – sam nie do końca zdawał sobie sprawę jaka. Wspominał ojca i jego zaangażowanie w sprawy społeczne. On i jego rówieśnicy niespecjalnie kwapili się do takich kwestii. Zresztą współczesny światopogląd – pseudoarystokratyczny, aspołeczny i pesymistyczny pozytywnie rozstrzygnął problemy upadku sztuki i filozofii, wymarcia religii i mechanizacji społeczeństwa.

Była to dziwna epoka kryzysów indywidualnych, na tle kryzysu społecznego. Zmieniało się wszystko - od ładu społecznego po życie jednostek. Książę Prepudrech często odwiedzał Atanazego i toczył z nim filozoficzne rozmowy, które nie tylko pomagały mu zrozumieć Helę (po raz pierwszy!), lecz również okazywały się całkiem przydatne w poezji. Zosia z kolei zaczynała celować w różnych świństewkach, nierzadko prowokując Bazakbala. On za to całą swą aktywność skupiał głównie na rozmyślaniach. Zastanawiał się nawet nad tym, dlaczego nie został artystą. Ostatecznie stwierdził, że nie może nim być (z domu wyniósł niechęć do artystów i dekadentów) i że będzie zwykłym aplikantem adwokackim, który dzięki małżeństwu wyrwie się nieco z próżni życia. Wciąż cierpiał, będąc uwikłanym w świat pełen przeciwności, pozornych form i gwałtownych przemian, nie miał stałego punktu odniesienia.

Pewnego dnia, gdy u Atanazego była Zosia, z wizytą przyszedł Łohoyski. Rozmowa zeszła więc na tematy polityczne. Bazakbal krytykował demokrację, nie wierzył w możliwość skonsolidowania i zjednoczenia ludzkości, podkreślając różnice między poszczególnymi jej reprezentantami (Ludzkości niema: są tylko typy dwunożne tak od siebie różne, jak słonie i żyrafy). Obaj bohaterowie musieli jednak pogodzić się z tym, że ich świat stopniowo przemijał (Atanazy z utęsknieniem wypatrywał nawet jakiejś wielkiej katastrofy). W swojej wymianie poglądów poświęcili oni również dużo uwagi sztuce, szczególnie literaturze: Walka indywiduum ze społeczeństwem, a właściwie naodwrót, objawia się też w powieści: bohaterem przestaje być człowiek — staje się nim masa, dotychczasowe tło i powieść na tem też kark skręci i skończy się, bo ilość możliwości zwęża się przez to, aż do powtarzania wszystkiego w kółko. W naszych czasach życie po raz pierwszy przegania literaturę — ale nie sztukę. A wogóle ten rozdźwięk między sztuką, a społeczeństwem — mała dygresja: powieść nie jest dziełem sztuki: nie działa bezpośrednio swoją konstrukcją — musiał wzrastać, bo im więcej życie się mechanizuje, tem więcej ezoteryczną w perwersji staje się sztuka, mimo, że jest funkcją ogólnego stanu. Napróżno chcieli walczyć z tem futuryści: Z jednej strony doskonała maszyna, z drugiej a-formalna, a-konstrukcyjna w granicy, miazga komplikacji, jako wynik nienasycenia formą i garstka dekadentów, potrzebujących tego narkotyku. W obliczu tej refleksji daremnym było czekanie na Słowo przez wielkie „S” (naleciałość romantyzmu).

W pewnym momencie zmęczony słowami Atanazego Łohoyski (hrabia) rzekł do niego, że to właśnie dzięki demokracji działaniu społeczeństwa Bazakbal może rozmawiać z nim jak z równym. W obronie ukochanego stanęła Zosia. Takie sytuacje uświadamiały jej, że Atanazy jest tym jedynym. Po chwili w sali pojawili się Hela, Prepudrech, Chwazdrygiel (liczący 46 lat biolog) i Smorski (liczący 45 lat kuzyn Jędrka, jeden z najzdolniejszych uczniów Karola Szymanowskiego).

Zosia z niepokojem patrzyła na piękną Helę. Wyznała jej w końcu, że obawia się jej z powodu urody, jaką się odznacza, programowej ordynarności, a nawet żydowskiej wiary. Po krótkim, lecz namiętnym pocałunku - spowodowanym kłębiącymi się instynktami - Zosia powiedziała Heli, że chciałaby być jej przyjaciółką (i ona, i Atanazy nie mieli prawdziwych przyjaciół, co ich łączyło).

Do sali weszli Wyprztyk, Purcel i Grzmot Szmuglewicz (dwaj ostatni to świadkowie Tazia z pojedynku). Wkrótce rozpoczęła się dyskusja o sztuce. Chwazdrygiel twierdził, że sztuka upada, ponieważ zbyt oddaliła się od społeczeństwa w swojej arystokratyczności. Atanazy natomiast był zupełnie przeciwnego zdania i bronił prawa artystów do samodzielnego wyboru tematów. Konflikt treści (Chwazdrygiel) z formą (Atanazy) trwał w najlepsze. W rozmowie pojawiły się jeszcze kwestie zaczerpnięte z nauk przyrodniczych (fizyki i biologii) i refleksja nad wartością artysty (ten nie był jednak na tej samej pozycji co hrabia, chociaż reprezentował ginący indywidualizm).

Gdy wszyscy wyszli, Zosia poczuła wielką żądzę i rzuciła się na Atanazego.

Rozdział IV

Śluby i pierwsze pronunciamento

 Skończył się okres normalnych zdarzeń i wszystko, zataczając z początku szerokie koła, zmierzać zaczęło ku temu centrum dziwności, tej przepaści w odkrytem polu, którą o pół pokolenia wstecz, straszono przy kominku w długie zimowe wieczory, zbyt liberalnych mężów stanu dawnego porządku.

Wkrótce miał odbyć się chrzest Heli Bertz (w formie usankcjonowanej ceremonii), a później zaplanowany był podwójny ślub, po którym umówiono się na orgię w pałacu Bertzów. W tym czasie do kraj wrócił też Sajetan Tempe, przyjaciel Atanazego. Mężczyzna był jednak inny niż kiedyś - nosił kacabajkę (ciepły kaftan) i czarną dżokejkę.

Rozmawiając z Atanazym, Tempe ostrzegał, że jego szczęście nie potrwa długo, nawet małżeństwo z zamożną kobietą mu go nie zagwarantuje. Następnie obaj bohaterowie podjęli temat poezji. Bazakbal krytykował tomik Sajetana, ale ten niewiele sobie z tego robił (nazwał go nawet nihilistycznym burżujkiem). Na wschodzie następowały pewne ruchy, wiersze Tempego były bombami, zwiastowały wybuch. Tymczasem Atanazy krytykował formę twórczości Sajetana - zużytą, przebrzmiałą, niewywołującą u odbiorcy prawdziwych emocji. Na jego zarzuty Tempe odpowiedział tak: Na pełnym brzuchu jedynie polega szczęście. Wszystkie problemy wasze są sztuczne. Tylko w zupełnem zbydlęceniu i to programowem leży prawdziwy pozytywny kres ludzkości: nic o niczem nie wiedzieć, nie uświadamiać sobie nic, przyjemnie wegetować. Cała kultura okazała się humbugiem: droga była piękna, ale się skończyła: niema do czego już dążyć, niema drogi, prócz naszej: prawdy niema, nauka nic nie daje i włazi cała w technikę. Sztuka — to poważna zabawka dla bezpłodnych estetycznych eunuchów — naprawdę. Dodał też, że jego wiersze nie są tworem głupiej Czystej Formy.

Po chwili w pokoju pojawił się Jędrek Łohoyski. Bohaterowie krótko rozmawiali o komunizmie i indywidualnym zbydlęceniu, a następnie Tempe wyznał im, że już następnego dnia generał Bruizor ma zrobić pierwszy wyłom. Bazakbal obawiał się tego - dla niego wszystko działo się zbyt szybko. W dodatku Sajetan wciąż kontynuował swój wywód, dodając, że wartościowe idee rodzą się wśród mas, nie przy biurkach.

Wkrótce bohaterowie dotarli do katedry na Starym Mieście, gdzie miał się odbyć chrzest, a później dwa śluby. Na widok księcia Prepudrech i reszty zgromadzonych Sajetan oddalił się, wyrażając niechęć do takiego towarzystwa i zapowiadając rewolucję. Jego postawa rozwścieczyła Łohoyskiego - nie dość, że nie mógł zdobyć Atanazego (był homoseksualistą), co utrudniał mu jego ślub, to jeszcze po rewolucji podziemny rynek kokainy mógł zostać zlikwidowany lub ograniczony.

Książę Jakub długo wyczekiwał Heli. Gdy ta się pojawiła, wszyscy zwrócili uwagę na jej zabandażowaną rękę. Bohaterka strzeliła do siebie (była to już któraś jej próba samobójcza w ostatnim czasie), lecz raniła jedynie ramię. Chwilę później klęczała przy konfesjonale i wyznawała swe grzechy księdzu Wyprztykowi. Gdy skończyła - zgodnie z pokutą - przeczołgała się przed ołtarz, gdzie odmówiła modlitwy. Następnie przystąpiono do ceremonii chrzcielnej. Hela odpowiadała spokojnie i składnie, lecz gdy została zapytana o to, czy wyrzeka się złego ducha, głos uwiązł jej w gardle. Tę chwilę zawieszenia (wypełnioną złem) odczuli wszyscy. Kilka minut później jakieś dziewczątka zarzuciły na Helę białą suknię. W bohaterce wziąć trwała wojna odmiennych światów. Z jednej strony doświadczała przemienienia, z drugiej nadal odzywały się w niej dawne głosy, nadal myślała o Atanazym i marzyła o zostaniu jego kochanką.

Po zakończonym chrzcie w domu Bertzów zorganizowano śniadanie. Nastrój był jednak ponury. Stary Bertz donosił, że ktoś zamierza przeprowadzić zamach stanu - akurat następnego dnia, akurat dzień po tym, jak węzeł małżeński połączy dwie pary. Na przyjęciu pojawił się również Sajetan Tempe, który rozmawiał z jakimś tajemniczym jegomościem w okularach, a później z Helą Bertz (Atanazy i Jędrek zastanawiali się, co łączy te dwie postacie, Hela powiedziała, że razem uczęszczali na wykłady pewnego niwelisty - degrengolisty).

Hela nie zwracała uwagi na Atanazego, poświęcając swój czas rozmowom z innymi. To rozsierdziło podpitego bohatera, który chciał uczynić wszystko, by zwrócić na siebie jej uwagę. Opamiętał się jednak i uświadomił sobie, że to Zosi zawdzięcza niezależność majątkową. Odnalazł więc pokój narzeczonej, a zobaczywszy ją półnagą, nie potrafił powstrzymać żądzy i zgwałcił Osłabędzką (po fakcie Zosia była nawet zadowolona).

Ślub zgromadził niewielu widzów. Skromnej uroczystości przyglądali się tylko członkowie rodzin i świadkowie. Obserwując całe zdarzenie, pan Bertz powiedział pani Osłabędzkiej, że znacznie lepiej byłoby, gdyby Azalin poślubił jej córkę, a Atanazy Helę. W konfiguracji połączonej przez księdza miały - zdaniem mężczyzny - czekać ich same nieszczęścia.

W czasie obiadu Atanazy rozmyślał o swym życiu. Wciąż spoglądał na Helę, jej uroda nie dawała mu spokoju. W jego głowie narodził się niepokojący pomysł - chciał przerwać to rozdwojenie (między Zosię i Helę) ponowną zdradą. Kompletnie pijany udał się na stronę z Łohoyskim, a wziąwszy od Jędrka odrobinę kokainy, ruszył do buduaru Heli. Między parą doszło do namiętnego zbliżenia.

Kiedy Atanazy wyszedł do łazienki, w pokoiku Heli pojawił się Bertz. Powiedział córce, że w mieście odnotowano już pierwsze incydenty. Mężczyzna wyszedł, a po chwili wrócił Tazio. Jednak teraz Hela była jakaś niedostępna, wciąż myślała. Obawiając się odcięcia (spowodowanego sytuacją w mieście), Bazakbal oznajmił, że zabiera Zosię i wychodzi. Nie upłynęło wiele czasu, a do pokoju wszedł Azalin. Był pijany, ale jeszcze stał na nogach. Wyraził szczęście z powodu poślubienia Heli, a ta - ze złowrogą miną - powiedziała, że jeszcze przez długi czas nie będzie mógł uwierzyć w to, że jest jego żoną. Tej nocy Hela postanowiła spać spokojnie. Dodała również, że następnego dnia rozpoczyna pokutę. Azalin zapytał, czy poślubiła go właśnie w ramach kary za grzechy. Odpowiedziała pocałunkiem w czoło. Książę Prepudrech był wściekły.

Atanazy, Zosia i pani Osłabędzka wracali do domu. W oddali słychać było salwy karabinów i odgłosy zamieszania. Kiedy byli już w majątku Osłabędzkich, bitwa rozgorzała na dobre. Po chwili żona Bazakbala zasnęła, a on przyglądał się jej z pożądaniem (by je obniżyć, zażył brom). Poprzysiągł jej, że już nigdy jej nie zdradzi.

Rozdział V

Homococo

Życie Prepudrechów dalekie było od wyobrażeń Azalina. Ciało Heli (a co za tym idzie i ona sama) stało się dlań obce, odległe, wszystkie chwile intymne były wręcz mechaniczne. Tymczasem - jak ustalił stary Bertz - nadciągał drugi wybuch rewolucji. Czas ten chciał mężczyzna spędzić za granicą, lecz Hela nie chciała jechać. Wolała udać się do domku w Zarytem (w górach), by tam zaprosić Atanazego i Zosię (na pewno nie zgodziliby się na zagraniczną podróż). W życiu Heli coraz większą rolę odgrywała też religia - wciąż rozmyślała, wciąż pokutowała. Przykładną katoliczką była jednak tylko na zewnątrz , w środku nadal zmagała się z wątpliwościami (czego ksiądz Wyprztyk nie zauważał).

Tymczasem Atanazy i Zosia tonęli w psychofizycznym dobrobycie małżeńskim. Życie w cieniu rozgrywających się na ulicy wydarzeń było takie „normalne”. Bazakbal nie miał stałego zajęcia, toteż pisał. Jednak przelewane na papier myśli wydawały mu się takie nijakie w konfrontacji z tymi wyrażanymi podczas rozmów. Przy życiu trzymało go uczucie do żony, jednak i ono się wyczerpywała, a może od początku nie było prawdziwe.

Któregoś dnia Zosia oznajmiła Atanazemu, że jest w odmiennym stanie. Wiadomość o dziecku wstrząsnęła Bazakbalem, nie wyobrażał sobie, że mógłby mieć dziecko z tą (bo tak nazywał już Zosię). W swoich myślach widział za to swe potomstwo z tamtą (czyli Helą).

Był 3 stycznia, gdy wizytę Atanazemu złożył Łohoyski. Tego dnia zaczęło się zniszczenie, które przybrało inną formę, niż wcześniej można było przypuszczać. Najpierw Jędrek chciał przytulić się do Bazakbala, wyznał mu nawet, że jest samotny i nieszczęśliwy. Chociaż Atanazy wzbraniał się przed tym, poszedł z przyjacielem na spacer (pragnął być też jak najdalej od odrzucającej go Zosi). Chociaż Bazakbal miał pewne obawy (np. o swą przyjaźń z Jędrkiem), zgodził się ostatecznie na wyprawę do pałacu przyjaciela. Tam, wypiwszy nieco wódki, ponownie sięgnął po kokainę. W mgnieniu oka pokój zmienił się w fascynujące, budzące ciekawość miejsce.

Po chwili w pałacu Łohoyskiego pojawili się też Chwazdrygiel, Ziezio (Smorski), Purcel, Prepudrech, później dołączył do nich także Tempe. W rozmowie z Azalinem opowiedział Bazakbal o tym, co robił z Helą. Książę doskonale zrozumiał, a stan, w który wprowadziła go kokaina, zniwelował gniew. Prepudrech wyszedł jednak po chwili, dziękując za kolejną dawkę. Niebawem jego śladami podążył też Tempe. Przyszedł on jedynie po to, by przemyśleć kilka spraw technicznych, nie zamierzał na dłużej zagłębiać się w świat kokainy (znał ją jeszcze z Rosji).

Wkrótce w pokoju zostali tylko Atanazy i Łohoyski. Patrząc na przyjaciela, Bazakbal dostrzegał jego urodę. Niebawem stali się jednym duchem, znaleźli się jak gdyby w pępku świata, gdzieś poza dobrem i złem.

Ranek był dla Atanazego wyjątkowo trudny. Po pierwsze - czuł się bardzo źle, jego organizm wciąż odreagowywał kokainowe ekscesy; po drugie - przypomniał sobie, co połączyło go z Jędrkiem. Opuścił więc pałac Łohoyskiego, a Alfred (lokal hrabiego) zawiózł go do domu.

Gdy Bazakbal stanął w drzwiach, żona i teściowa były przerażone. Całą noc telefonowały, szukając go. Tazio od razu wyznał, że podczas swojej nieobecności pił i brał kokainę z Jędrkiem (kolejną zdradę zachował dla siebie). Kiedy już się umył, zasnął. Dręczące go wyrzuty sumienia przetransferował na miłość do żony.

Gdzieś tam daleko dawały o sobie znać kolejne etapy rewolucji.

Rozdział VI

Zbrodnie

Część I: Przygotowania

Pozyskane od Atanazego informacje postanowił Prepudrech wykorzystać w nierównej walce z Helą. Najpierw zdradził ją z jedną z dziewczyn poznanych za pośrednictwem Smorskiego, później zupełnie zmienił swoje nastawienie. Jakub zwrócił się w stronę sztuki, siedział przy fortepianie i komponował, pragnął w ten sposób usprawiedliwić swe istnienie bez pomocy Heli i bez wsparcia Boga.

Zdziwiona zachowaniem męża Hela oznajmiła mu, że za kilka dni wyjadą w góry, gdyż nie powinni być w mieście w czasie drugiego przewrotu (Bert zaangażował się w działalność rewolucyjną i mógł wiele stracić). Zachęciła go, by namówił do wspólnego wyjazdu Atanazego, sama planowała zając się Zosią.

Hela uświadomiła sobie, że wszystko, co robiła dla przebicia otaczającej jej życie skorupy, nie przyniosło efektu. Skorupa zmieniła się w gumę, rozciągała się, pochłaniała nowe problemy, łącząc je ze starymi. Nie pomogły zmiana wiary ani małżeństwo.

Tymczasem Zosia po ślubie nie widziała już szczęścia poza Atanazym. Wierzyła nawet, że po pamiętnej nocy mąż jej nawrócił się i uwierzył w domowe bóstwa.

Bazakbal na zaproszenie Azalina zareagował pozytywnie, tym bardziej że w góry jechać mieli także Smorski, Chwazdrygiel i Łohoyski. Jędrek był jeszcze niezdecydowany, lecz Tazio postanowił namówić go na tę wyprawę, wypierając jakoś z pamięci tę noc (nie chciał rezygnować z przyjaźni).

Wkrótce bohaterowie wyruszyli ze stolicy. W drodze w góry Jędrek rozkoszował się kokainą i stanem, w jaki go wprawiała. Atanazy wciąż przypominał mu, że to już ostatni dzień tego stanu (choć sam wziął od niego jedną rurkę - tak na wszelki wypadek).

Mieszcząca się w Zarytem willa Bertzów była niemalże bliźniacza do tej ze stolicy (różniła się jedynie stylem architektonicznym - wzniesiono ją w stylu zakopiańskim). Gdy bohaterowie już do niej dotarli, rozpoczął się czas nudy i snucia najdziwniejszych przypuszczeń dotyczących tego, co wkrótce się stanie. Niebawem wszyscy się uspokoili, gdyż Bertz wysłał telegram, w którym informował, że właśnie został ministrem rolnictwa. Od tego momentu bohaterowie zaczęli oddawać się zimowemu szaleństwu w Zarytem (wycieczki, jazda na nartach).

Jedynie Zosia nie mogła uczestniczyć w sportowych zabawach. Wtedy to narodziła się jej przyjaźń z Azalinem (zdradzał trzymającą go na dystans Helę z córką pewnego góralskiego patriarchy) i Łohoyskim (przestał używać kokainy). Było to dla niej antidotum na ciągłą duchową nieobecność Atanazego (przygotowywał się do duchowego zdobycia Heli).

Dla kogoś patrzącego z zewnątrz wszyscy przebywający w willi Bertzów mogli wyglądać jak paczka zgranych przyjaciół. Jednak istniała między nimi dziwna i destruktywna sieć zależności. Hela oddawała się przede wszystkim sportom, adorując przy tym Tvardstrupa (szwedzkiego nauczyciela jazdy na nartach), by wywołać zazdrość u Atanazego. Tymczasem Bazakbal wciąż oddalał się od Zosi, tęsknił do czegoś bliżej nieokreślonego, niezwykłego. Za to jego żona wiele czasu poświęcała na rozmowy z Łohoyskim.

W połowie marca bohaterowie udali się na przełęcz Bydlisko, skąd można było odbyć wspaniały zjazd na nartach. Na czoło pochodu wysunęli się Tvardstrup, Hela i Atanazy. Pierwszy zjechał Szwed, a za nim podążyła kobieta. Po chwili Tazio usłyszał krzyk - żona Azalina leżała głową do dołu wśród piargów. Niewiele myśląc, Tazio zjechał do niej i udzielił jej pomocy. Jako że oboje podejrzewali skręcenie kostki, musiał zdjąć jej pończochę (nosiła krótkie spodenki). Kiedy Bazakbal zobaczył nogę Heli, jego serce zabiło mocniej; właśnie znalazł się pod jej wielkim wpływem.

Wkrótce doszło do niezwykłego zdarzenia. W czasie jednej z rozmów Atanazy pokłócił się z Tvardstrupem (w zasadzie żaden męski uczestnik ekspedycji nie darzył go sympatią) o demokrację i dziedzictwo starożytnej Grecji. Dla rozstrzygnięcia sporu zaordynowano pojedynek, który miał się odbyć na szwedzkie rapiery (jak na złość Tazio był specjalistą we floretach).

Dzień poprzedzający pojedynek obfitował w dziwne wydarzenia. Najpierw pękło lustro w pokoju Heli, później zatrzymał się zegarek Zosi. Na domiar złego do Zarytego przyjechała pani Osłabędzka, co było wszystkim nie pomyśli. Kobieta opowiedziała, że cały czas dręczyły ją złe przeczucia, ukazywało się jej nawet domowe widmo pewnego członka rodziny. Gdyby tego było mało, coś tajemniczego, co później opisywano jako ducha bez głowy, dostrzegli także Atanazy, Prepudrech i Smorski.

Wkrótce Atanazy położył się spać z pewnością zwycięstwa i żalem w sercu. Z powodu jego pojedynku także Zosia musiała sięgnąć po jakiś środek, który mógłby uspokoić jej skołatane nerwy.

Część II: Fakty

Zosia i Atanazy obudzili się o 8:20. Był mroczny dzień, a pogoda zwiastowała coś upiornego. Tvardstrup długo się nie pojawiał, a kiedy już przyjechał ze swymi świadkami, wszystko skończyło się szybciej, niż się zaczęło. Szwed był tak pewny swego triumfu (był muskularny i wysportowany), że sam zdziwiłby się - gdyby tylko miał czas - jak celny był cios Bazakbala, który rozpruł tętnicę Skandynawa.

Do willi powracano w pochmurnych nastrojach, a Atanazy - zgodnie z informacjami komisarza - mógł nawet ponieść surowe konsekwencje. Pomogło mu jednak nazwisko Bertza, który wciąż pełnił funkcję ministra.

Po przekroczeniu progu Atanazy szybko uświadomił sobie, jak wielkie wrażenie wywarł jego czyn na kobietach. Pani Osłabędzka i Zosia patrzyły na niego z podziwem, podobnie myślała Hela. Żona Azalina wyjawiła nawet prawdziwy powód pojedynku - nie były nim kwestie historyczne ani sportowe, lecz stosunek Szweda do Heli (wyraźnie ją adorował). To zezłościło Zosię, lecz Tazio uspokoił żonę serią kłamstw.

Hela oznajmiła Atanazemu, że w wyniku nieudanego przewrotu niwelistów aresztowano Tempego. Na bohaterze nie zrobiło to jednak wrażenia - myślał jedynie o tym, by posiąść swą ukochaną. Kobieta odsłoniła przed nim nogę, a gdy całował jej kolano, powiedziała, by przyszedł do niej w nocy. Od dawna wiedziała o zdradach Azalina, z którym chciała zerwać. I tej nocy jej mąż wraz z Łohoyskim mieli iść do góralskiej chatki, by spotkać się z Hlusiówną (córka góralskiego patriarchy) i kilkoma chłopcami (sprowadzani dla Jędrka). Hela oznajmiła, że Ćwirek miał przygotować dla niej miejsce, z którego będzie mogła przyglądać się spotkaniu. Zaproponowała Atanazemu, by jej towarzyszył.

O 11 odbyła się druga kolacja. Przebiegła ona całkiem normalnie, a wszystko potoczyło się zgodnie z planem. Azalin i Jędrek dużo pili, po czym wymknęli się na zewnątrz. Zosia z kolei poszła do swego pokoju, wysłuchawszy wcześniej kłamstw opowiadanych przez Atanazego.

Bazakbal udał się za żoną i poczekał do momentu, w którym Zosia zasnęła. Następnie cichutko wymknął się z pokoju i ruszył do Heli, zwróciwszy w drodze uwagę na światło buchające ze stojącej nieopodal chatki (Azalin i Jędrek oddawali się tam swoim rozkoszom). Nie miał wielkiej ochoty zażywać fizycznej przyjemności z rudą kobietą, wolałby nawet z nią porozmawiać. Ale to właśnie tej nocy nadarzała się niepowtarzalna okazja. Nie mając więc większego wyboru, wszedł do pokoju, a już po chwili rozkosz złączyła ich ciała. I wtedy zdarzyło się coś zupełnie niespodziewanego - do pokoju weszła Zosia, która tylko krzyknęła i uciekła (odgłosy jej obecności zagłuszył wicher).

Pogrążona w myślach Osłabędzka rozważała dwie możliwości - przeczekać wszystko i urodzić dziecko lub wcześnie skończyć tę farsę. Kiedy skłaniała się ku pierwszemu wariantowi, uświadomiła sobie, że Tazio zdradził ją z „przyjaciółką”, którą musiał kochać od lat. Dlatego też potargała ubranka przygotowane dla Melchiora (tak miał mieć na imię ich syn) i napisała list adresowany do Atanazego:  Przebacz Taziu, ale nie wiedziałam, że jesteś taki podły. Mógłbyś nie kłamać przynajmniej. Nie będziesz miał syna degenerata, bo go zabieram ze sobą. / Twoja Zosia. Później założyła buty i futro, wzięła pistolet i wyszła bocznymi drzwiami. Dotarłszy na pewną osamotnioną polanę, uczyniła to, po co tam przyszła.

Atanazy i Hela długo jeszcze oddawali się rozkoszom. Kiedy Bazakbal wrócił do pokoju, nie zastał w nim Zosi. Pomyślał, że najpewniej poszła w wiadome miejsce i że rano opowie jej o tym, jak oglądał świeży śnieg. Wyczerpany momentalnie zapadł w sen, zupełnie nie zdając sobie sprawy z tego, co czeka go rankiem.

Ciało Zosi znalazł wracający z góralskiej chatki (miejsca orgii) Jędrek Czajka. Bardzo szybko powiadomiono Atanazego, a zwłoki wzięli ze sobą zmierzający do willi Heli Prepudrech i Łohoyski w asyście góralskich chłopców. Na widok martwej żony Bazakbal najpierw poczuł ulgę, jakiś kamień spadł z jego serca. Dopiero po chwili wypłynęło z niego uczucie, którym darzył ją jeszcze nie tak dawno. Zaczął cierpieć i czuć, że ją zawiódł, oszukał. Wciąż będąc w piżamie (tak wybiegł z willi), ruszył przed siebie.

Hela nie żałowała Zosi, gdzieś w głębi uważała nawet, że Osłabędzka była sama sobie winna. Atanazy wciąż rozpaczał, a reszta bohaterów czuła dziwny niepokój. W końcu w willi pojawiła się policja (powiadomiona zbyt późno). Wszyscy wykazali jakieś alibi, ale nie uczynił tego Bazakbal (zniszczył list). Przed nieuchronnymi podejrzeniami obroniła go Hela, która wyznała, że tej nocy spał z nią. Kiedy śledczy odjeżdżali, Azalin - wciąż wierzący w sprawiedliwość - powiedział żonie, że nie może osłaniać Atanazego. W jego wyobrażeniu to on był mordercą, a konflikt spowodowany został nieporozumieniami związanymi z nadciągającymi narodzinami. Wtedy Hela bezwzględnie wyznała mu całą prawdę o swych relacjach z Bazakbalem. Niewiele myśląc, Prepudrech sięgnął po broń i wypalił w jej stronę. Następnie dogonił wsiadających do sań śledczych i wszystko im wyznał.

Azalin trafił do lokalnego aresztu. Tam odwiedził go Smorski, który z zaniepokojeniem przyglądał się sukcesom ucznia na niwie kompozycyjnej. W istocie - od kiedy Prepudrech całkowicie poświęcił się muzyce, jego rozwój bardzo przyśpieszył. Starszy z mężczyzn postanowił więc zniknąć. Pomóc miała mu w tym apotransformina - narkotyk niezwykłej mocy. Nie zaprowadziła go ona jednak na drugi świat, sprowadziwszy nań jedynie szaleństwo. Jeszcze tego samego wieczoru zaczaił się na Atanazego w willi (schował się w szafie) i zaatakował go. Niemal martwego Bazakbala wyrwali z duszących go rąk Smorskiego lokaje. Już po chwili Smorski jechał do sanatorjum Widmannstädta w Górach Świętokrzyskich.

Rozdział VII

Ucieczka

Przy życiu trzymała Atanazego tylko Hela. Dziennie miewał kilka prób samobójczych, a cierpienie przysłaniało mu każdą radość - ataki płaczu nawiedzały go niemal co godzinę.

Główny bohater zataił przed teściową prawdę, wyznając jej, że przyczyną konfliktu było dziecko. Pani Osłabędzka wybaczyła mu i pozwoliła prowadzić się pod rękę w czasie uroczystości pogrzebowych (równocześnie Bazakbal zrzekł się roszczeń finansowych).

Wkrótce matka nieżyjącej Zosi wyjechała. W willi panował dziwny nastrój - o Prepudrechu nie mówiono (znajdował sie w więzieniu mieszczącym się w prowincjonalnej stolicy), Smorski przebywał w sanatorium, a Łohoyski z niechęcią patrzył na Tazia i Helę (najprawdopodobniej wyjechałby, lecz nie miał środków finansowych).

Dopiero po 10 dniach Atanazy zaczął wracać do siebie. Wtedy Hela oznajmiła mu, że muszą jak najszybciej wyjechać za granicę. Wkrótce miał rozpocząć się proces Azalina, a poza tym ojciec miał kłopoty. Przygotowane zostały nawet specjalne dokumenty (Atanazy był w nich księciem Prepudrech) i nic nie stało na przeszkodzie. Wtedy też Hela wyznała Bazakbalowi miłość, mówiąc mu też, że ma przed sobą trzy możliwości: życie z nim, klasztor lub dołączenie do niwelistów.

W czasie spaceru Atanazy i Hela spotkali księdza Wyprztyka. Z powodu trudnej sytuacji, jaka panowała w stolicy, duchowny wrócił w strony znane mu z dzieciństwa (pochodził z Beskidów). Objaśnił bohaterom, że rozpoczyna się okres prześladowań religijnych i wkrótce wyznawcy będą musieli się ukrywać. Ojciec Hieronim wiedział też o tym, co stało się w Zarytem, i roztoczył przed dwojgiem rozmówców okrutną wizję. Jego zdaniem Atanazy nigdy nie będzie w stanie wypełnić pustki tkwiącej w sercu Heli (nie pomogło nawet nawrócenie), a ona sama wkrótce stanie się niwelistką. Nawet wyjazd do Indii nie mógł ich przed tym uchronić, ba - mógł wręcz przyśpieszyć ten proces. Na końcu rozmowy Wyprztyk odrzucił zaproszenie na obiad, zaznaczając, że czuje do Heli i Atanazego wielką niechęć.

Wkrótce Hela i Atanazy, nie informując o tym Łohoyskiego, siedzieli już w składzie Orient-Ekspresu. Bazakbal czuł dziwny niepokój, ale musiał podjąć ryzyko. Kto wie, co czekałoby go w kraju, gdyby do władzy doszli niweliści.

Tymczasem Azalin spotkał w więzieniu samego Sajetana Tempego. W jego towarzystwie stał się nie tylko artystą, ale i zagorzałym niwelistą (towarzyszem Belialem). W czasie procesu (na którym spodziewał się zobaczyć Helę i Atanazego) nałożono na Azalina wyrok dwóch lat więzienia. Niemożliwym było jednak osadzenie go w przeciętnym zakładzie, toteż trafił w Góry Świętokrzyskie, otrzymawszy wcześniej od Sajetana zapewnienie, że jeśli coś się zmieni, na pewno zostanie uwolniony. Tak też wkrótce się stało, a Azalin opuścił zakład poprawczy z całą stertą doskonałych kompozycji.

Hela i Atanazy dokonywali w tym czasie kolejnych transformacji, będąc daleko od centrum społecznych eksperymentów. W swojej podróży przesiedli się na statek i zmierzali w stronę miejscowości Apura, gdzie miał się odbyć buddyjski ceremoniał. Powoli oboje zaczynali być sobą zmęczeni.

W końcu para bohaterów dotarła do Apury. Hela była wyraźnie podniecona myślą o uczestnictwie w rytuałach religijnych. Atanazy zazdrościł jej wiary w cokolwiek. Jego świat się zmieniał - wciąż nawiedzał go widok nieżywej Zosi, teraz czuł niższość, zdawało mu się, że swym samobójstwem żona udowodniła mu jego niższość. Niemiłą wiadomością okazał się również telegram od butlera Ćwirka, który otrzymali w najętym domu. Niweliści odnieśli wielki sukces, Tempe stanął na czele przewrotu, a Azalin został komisarzem czystej muzyki. O wiele gorszy los przypadł w udziale staremu Bertzowi - po prostu go rozstrzelano, później skonfiskowano willę w Zarytem i aresztowano Łohoyskiego.

Hela wiadomość o śmierci ojca przyjęła z milczeniem. Niewiele myślała o tego typu sprawach, koncentrując się bardziej na kolejnych przemianach. Wciąż kochała Atanazego, co nader często mu mówiła. Uważała, że tylko on mógł wydobyć ją z samej siebie. Gdy zapytała Bazakbala, czy wierzy w jej słowa, ten odrzekł: Jakto — czy ci wierzę, że jesteś dla mnie czemś metafizycznie niezwyciężonem, wcieleniem dziwności bytu i największego cierpienia, połączonego z najwyższem szczęściem. Śmierć ojca umocniła - zgodnie ze słowami Heli - uczucie żywione przez nią do Atanazego. Zapowiadała mu jednak, że oboje muszą upaść, by poznać prawdę o sobie (także jako o jedności).

Ukochana Bazakbala nie wierzyła już w katolickiego Boga. Teraz zwracała się w stronę buddyzmu, a Atanazy zalecił jej jeszcze, aby rozważyła magię praktykowaną w Australii.

Wkrótce para bohaterów wybrała się na przechadzkę, by doświadczyć na własnej skórze mistycznej atmosfery egzotycznej krainy. Hela oznajmiła Bazakbalowi, że została już buddystką, a niebawem stanie się wyznawczyniom totemizmu. Powiedziała też: Jam ciemny jest wśród wichrów płomień boży / Lecący z jękiem w dal — jak głuchy dzwon północy. / Ja w mrokach gór zapalam czerwień zorzy / Iskrą mych bólów, gwiazdę mej bezmocy, cytując fragment „Lucifera” Micińskiego. Atanazy zastanawiał się, czym jest tajemnicza moc tkwiąca w tej kobiecie.

Życie Heli i Bazakbala stopniowo stawało się coraz bardziej potworne. Wyuzdanej kobiecie nie wystarczał już kochanek, chociaż był jej do szczęścia niezbędny (tylko w obliczu jego emocji wszystko miało jakikolwiek sens). Coraz częściej wplątywała w ich relację kolejnych mężczyzn, co nie przeszkadzało jednak planować im ślubu.

Informacje z kraju przychodziły rzadko. Ćwirek otrzymał posadę w państwowych lasach, pani Osłabędzka umarła, Purcel został komendantem kawalerii, Baehrenklotz komisarzem Sztuk Plastycznych, Łohoyski i Smorski przesiadywali w różnych zakładach, choć ten pierwszy ostatecznie odzyskał wolność, ponownie staczając się w padół kokainizmu. Nad wszystkim górował wspaniały Tempe - zwycięzca, triumfator.

W Atanazym odzywała się jakaś opóźniona miłość do Zosi. Z Helą łączyło go już niewiele, a ich sypialnię odwiedzali coraz liczniejsi mężczyźni. Myślał więc o ucieczce, tym bardziej że odłożył nieco pieniędzy („ukochana” wypłacała mu regularną pensję). Jego decyzję przyśpieszyły niepokoje pojawiające się w Indiach. Zdawał sobie sprawę z niemożliwości kontynuowania życia, jakie wybrała sobie Hela.

Pewnego dnia Atanazy najął woły, spakował walizki i doczekawszy zmierzchu, uciekł. W drodze jego wóz został zaatakowany przez tygrysa, a on, korzystając z browninga, przepędził wielkiego kota. To dodało mu sił, uświadomiło go, że jądro jego osobowości nie zostało zniszczone. Do ojczyzny wracał tą samą trasą, którą ją opuścił, a wciąż towarzyszyły mu wspomnienia podróży, jaką jeszcze nie tak dawno odbywał z Helą w atmosferze miłości. Hela zresztą nie zapomniała o nim - wysłała kartkę i informowała, że jeśli wróci, zaczną wszystko od nowa, gdyż tak bardzo pragnie jego miłości. Tymczasem on wciąż myślał o Zosi - to właśnie z nią chciał to wszystko zakończyć.

Rozdział VIII

Tajemnica wrześniowego poranka

Będąc jeszcze w Grecji, wysłał Atanazy depeszę do Tempego, w której prosił o pozwolenie na wjazd do ojczyzny i o nowe dokumenty. Wszystkie niezbędne papiery otrzymał w Pradze, a do kraju wjechał przez Niemcy. Granicę przekroczył w pogodny dzień sierpniowy.

Gdy Bazakbal dotarł do stolicy, zauważył, że niewiele się zmieniło, miasto być może wyglądało jeszcze gorzej niż poprzednio. Niezwłocznie udał się na rozmowę z Sajetanem, a w jego biurze spotkał Ginę z Osłabędzkich Beer, jedną ze swych wcześniejszych kochanek. Dziwił się, w jaki sposób Tempemu udało się zajść tak wysoko w hierarchii niwelistów (dostrzegał tu pewien paradoks). W czasie rozmowy z dawnym kompanem dostrzegł, że uległ on wielkiej zmianie. Teraz był chłodny, rzeczowy i zdystansowany. Pomógł jednak Atanazemu uzyskać pracę godną inteligenta.

Atanazy szybko rozpoczął pracę polegającą na przepisywaniu dokumentów. Otrzymał też mieszkanie w pokoju przy ul. Dajwór oraz kartki na żywność. Wszystko podzielone było na klasy (także obiady), sztucznie uporządkowane. Wszelkie przejawy buntu lub sprzeciwu mogły skończyć się tragicznie. Bazakbal postanowił dać sobie szansę, a przy życiu trzymała go wizja spotkania z Giną. W snach widywał z kolei Helę.

Dni zlewały się w jedno, a przeszłości nie można było oddzielić od teraźniejszości - wszystko stało się bezbarwne, nijakie. Jedynym urozmaiceniem dla Tazia były spotkania z Giną (bardzo ryzykowne, gdyż Sajetan był niezwykle zazdrosny i drapieżny). Wkrótce Bazakbal pomyślał o tym, żeby wyjechać. W tym celu przeziębił się, a następnie stawił się na trzech komisjach, co umożliwiło mu wystaranie się o pozwolenie na wyjazd w celach zdrowotnych. Po pozwolenie musiał udać się do samego Tempego.

Rozmowa z Tempem nie miała w sobie nic z dawnej serdeczności. Przywódca najpierw bezlitośnie skrytykował pracę pisemną Bazakbala, która dotyczyła mechanizacji, a następnie dosadnie odmówił mu innej niż przepisywanie pracy, argumentując swą decyzję niechęcią do ludzi o nihilistycznym intelekcie i potrzebą zatrudniania autentycznie poświęconych sprawie. Tempe nie przebierał w słowach: Jesteś nawóz — rozumiesz? Brutalnie pożegnał dawnego przyjaciela, pogłębiając jego rany wiadomością o powrocie do ojczyzny Heli, która miała wkrótce dołączyć do Niwelistów.

Bazakbal wyruszył w podróż do Tempopola (tak nazywano Zaryte). W snach ponownie widział Helę, ale i Wyprztyka, który triumfalnie mówił o tym, że Bóg jednak istnieje.

W sanatorium odbywał Atanazy obowiązkowe werandowanie, a później, mając czas dla siebie, pił. W tym celu udawał się do majątku Hlusiów, gdzie gazdował Jaś Baraniec (dawne medium Łohoyskiego).

Któregoś dnia Atanazy poprosił Jasia, by ten wyprowadził go w góry (na łuptowską stronę). Była to niebezpieczna eskapada, gdyż skalne okolice patrolowały oddziały wojska tropiącego szpiegów i uciekinierów. Ze sobą wziął Bazakbal kokainę, dwie flaszki wódki i konserwy do jedzenia.

Jaś wypełnił swój obowiązek, a następnie oddalił się. Atanazy został sam, mając za towarzyszy jedynie narkotyk i alkohol. Szybko przeniósł się w inny stan świadomości, a jego rozważania o przeszłości, miłości i sprawach społecznych przerwało pojawienie się niedźwiedzicy z małym. Niewiele myśląc, odparł jej atak, posypując ją kokainą. Zwierzę zdziwiło się, chwilę patrzyło w niebo, a później oddaliło się i oddało zabawie z potomkiem.

W górach odnalazł Bazakbal spokój, zadawało mu się, że połączył się z duchem Zosi. Nie myślał już nawet o samobójstwie, które planował, opuszczając sanatorium. Los okazał się jednak dlań bezlitosny. Gdy schodził z gór, natknął się na żołnierzy. Niewiele pomogły tłumaczenia i powoływania się na Tempego - Atanazy został rozstrzelany.

Co stało się później? Hela została kochanką Tempego, a po roku, gdy już się znudziła, wyjechała z Prepudrechem do Persji, gdzie sama zapoczątkowała rewolucję i wprowadziła na tron swego męża.

 Wszyscy wiedzą jakie były dalsze koleje kraju pod rządami Sajetana Tempe, który zawsze miał rację, więc o tem mówić nie potrzeba.
 „Weźcie się do jakiejś pożytecznej pracy“, jak mówiła stara ciotka Atanazego (dosyć już tego imienia). Jakoteż wzięli się z dawnych odpadków ci, którzy przetrzymali wszystko — ale było ich stosunkowo niewielu. Powstawali nowi, inni ludzie… Ale jacy, tego nikt sobie nawet w przybliżeniu wyobrazić nie mógł.


 A jednak dobrze jest, wszystko jest dobrze — Co? — może nie? Dobrze jest psia-krew, a kto powie, że nie, to go w mordę!

 

Plan wydarzeń:

1. Wizyta Atanazego w willi Heli Bertz.
2. Spotkanie Tazia i księcia Prepudrech, krótka utarczka, następnie wyrzucenie perskiego arystokraty z posiadłości rudowłosej kobiety.
3. Atanazy programowo zdradza Zosię z Helą.
4. Helena snuje plany zmiany wiary na katolicką.
5. Książę Jakub Azalin wyzywa Tazia na pojedynek.
6. Upojna noc Heli z księciem Prepudrech; pojawienie się Belzebuba Bertza (ojca Heli).
7. Łohoyski i Bahrenklotz świadkami Azalina.
8. Wizyta Bazakbala w willi Osłabędzkich.
9. Spotkanie w „Iluzjonie”.
10. Ksiądz Wyprztyk w willi Bertzów.
11. Pojedynek i groźna rana Atanazego (Azalin jedynie draśnięty).
12. Pobyt Bazakbala w szpitalu.
13. Filozoficzne dysputy.
14. Pierwsze spotkanie Zosi i Heli.
15. Powrót Sajetana Tempego i zapowiedź rewolucji.
16. Kościelna uroczystość chrztu.
17. Śniadanie i kolejne zapowiedzi przewrotu.
18. Podwójny ślub.
19. Prorocze słowa Belzebuba Bertza skierowane do Pani Osłabędzkiej.
20. Obiad w domu Bertzów.
21. Kolejne zbliżenie Heli i Atanazego.
22. Bazakbal, Zosia i pani Osłabędzka wracają do domu, a w mieście rozlegają się odgłosy strzałów.
23. Małżeńskie życie.
24. Ciąża Zosi i przygnębienie Atanazego.
25. Wiadomość o planowanym wyjeździe w góry.
26. Wizyta Bazakbala u Łohoyskiego.
27. Kokainowe szaleństwo.
28. Zbliżenie mężczyzn.
29. Powrót wstrząśniętego Tazia do domu.
30. Wyjazd do Zarytego.
31. Sportowe szaleństwo.
32. Pierwsze konflikty (zdrady Azalina, bliskie relacje Heli z Tvardstrupem, niezadowolenie Atanazego).
33. Skręcenie kostki przez Helę i udzielenie jej pomocy przez Atanazego.
34. Bazakbal uświadamia sobie, że jest pod przemożnym wpływem kobiety.
35. Konflikt Atanazego z Tvardstrupem.
36. Zwycięski pojedynek - Szwed padł rażony precyzyjnym ciosem głównego bohatera.
37. Coraz większa zażyłość Atanazego i Heli.
38. Nieudany przewrót rewolucjonistów; Tempe aresztowany, Bertz nadal ministrem.
39. Kolejna zdrada.
40. Zosia przyłapuje kochanków.
41. Samobójstwo żony Bazakbala.
42. Podejrzenia.
43. Hela oczyszcza Atanazego z zarzutów.
44. Wściekły Azalin wypala w stronę Heli z pistoletu.
45. Prepudrech uwięziony.
46. Depresja Atanazego.
47. Złe prognozy dotyczące sytuacji wewnętrznej - pozycja Bertza zagrożona.
48. Spotkanie Heli i Atanazego z Wyprztykiem - złowroga wróżba.
49. Ucieczka Atanazego i Heli do Indii.
50. Uczestnictwo w obrzędach religijnych i konwersja Heli na buddyzm.
51. Zwycięstwo Niwelistów i śmierć Bertza (Tempe i Azalin odzyskują wolność).
52. Hela organizuje coraz bardziej wyuzdane orgie.
53. Tęsknota Atanazego do Zosi.
54. Ucieczka Bazakbala do Polski.
55. Ponowne spotkanie z Tempem i otrzymanie pracy w roli urzędnika III klasy.
56. Atanazy uwodzi Ginę z Osłabędzkich Beer.
57. Choroba głównego bohatera.
58. Zdrowotny wyjazd do Zarytego.
59. Atanazy nadużywa alkoholu.
60. Spotkanie z Jasiem Barańcem.
61. Wyprawa w góry.
62. Bazakbal zostaje sam wśród szczytów (z alkoholem i kokainą).
63. Przemyślenia głównego bohatera.
64. Chęć powrotu.
65. Bazakbal złapany przez żołnierzy i rozstrzelany.
66. Hela kochanką Sajetana.
67. Wyjazd Heli i Azalina do Persji, ich własna rewolucja.
68. Dalsze rządy Tempego.

Losowe tematy

Rękawiczka – interpretacja i...

„Rękawiczka” Adama Mickiewicza jest parafrazą ballady Friedricha Schillera o tym samym tytule. Dostosowując dzieło do ojczystego języka polski poeta dokonał...

O psie który jeździł koleją...

Streszczenie Wydarzenia przedstawione w utworze rozgrywają się we Włoszech. Na stacji kolejowej w Marittimie pojawia się kundelek imieniem Lampo który zostaje przygarnięty...

Kamienie na szaniec – opracowanie...

Geneza „Kamienie na szaniec” zostały wydane w 1944 roku. Autor powieści Aleksander Kamiński był członkiem Małego Sabotażu i postanowił upamiętnić działalność...

Wielki testament – streszczenie...

Streszczenie François Villon rozpoczyna dzieło od zarysowania traumatycznych wydarzeń kiedy to z polecenia biskupa Thibaulta d’Ausigny został wtrącony do więzienia...

To lubię – interpretacja i analiza...

Streszczenie Ballada „To lubię” rozpoczyna się zwrotem do Maryli. Jest ona zachęcana do spojrzenia na piękny krajobraz. Na skraju lasu znajduje się cerkiew w...

Do króla - interpretacja i analiza...

Adresatem satyry Ignacego Krasickiego „Do króla” jest Stanisław August Poniatowski. Możemy to poznać nie tylko po tym że to on rządził Polską w czasach...

Scharakteryzuj motyw snu w „Makbecie”...

Jednym z najciekawszych a zarazem najbardziej tajemniczych motywów pojawiających się w „Makbecie” Williama Szekspira jest sen. Już sama sceneria w której...

Krótka rozprawa między trzeba...

Streszczenie: „Krótka rozprawa...” została wydana przez Reja w 1543 roku w Krakowie pod pseudonimem Ambroży Korczbok Rożek. Jej pełen tytuł to „Krótka...

Co myśli Pan Cogito o piekle –...

Wiersz Zbigniewa Herberta „Co myśli Pan Cogito o piekle” stanowi poetycką refleksję nad sztuką i losem artysty. Poeta przedstawia tu sytuację która dla...