Wypracowania.pl Unikalne i sprawdzone teksty

Przedwiośnie – streszczenie, plan wydarzeń

Streszczenie

Rodowód

W rozdziale tym narrator przedstawia rodowód głównego bohatera powieści - Cezarego Baryki. Pisze o nim jako o człowieku nowoczesnym, człowieku bez wczoraj. Ojcem mężczyzny był wywodzący się ze szlachty urzędnik Seweryn Baryka, matką zaś pochodząca z Siedlec Jadwiga Dąbrowska. Nazwisko noszone przez rodzinę nie brzmiało zbyt polsko, co znacznie ułatwiało wszelkie sprawy formalne związane z podróżowaniem itp.

Seweryn i Jadwiga poznali się w dość prozaicznych okolicznościach. Poszukujący żony mężczyzna (wtedy już dobrze opłacany urzędnik) wyjechał na wieś, gdzie po prostu spotkał swą przyszłą partnerkę. Tuż po ślubie Barykowie wyjechali do Moskwy. Dla Jadwigi nie było to łatwe przeżycie, gdyż kochała tylko swe rodzinne okolice i z tęsknotą myślała o Siedlcach.

Niebawem na świat przyszedł syn pary - Cezary Grzegorz. Wtedy Seweryn był człowiekiem zamożnym i bardzo dobrze prosperującym. Chociaż nie posiadał specjalistycznego wykształcenia, wzbogacił się ciężką i systematyczną pracą oraz uczciwością. Zarabiane pieniądze bardzo dobrze inwestował, nabywając rozmaite przedmioty itp. Jednym z jego największych powodów do dumy był pamiętniczek z czasów poznania. Książka ta traktowała o losach generała Dwernickiego, a - co ciekawe - pojawiało się w niej także nazwisko przodka Baryków - Kaliksta Grzegorza. Był to dziedzic Sołowijówki oraz żarliwy patriota, który w wyniku poparcia udzielonego powstańcom musiał porzucić majątek, uciekając przed gniewem Rosjan.

Wkrótce rodzina Baryków przeniosła się do Baku, gdyż w tym naftowym mieście Seweryn otrzymał intratne stanowisko. Praca w randze wysokiego urzędnika zapewniała ojcu Cezarego nie tylko stały dopływ środków finansowych, lecz również szacunek okolicznych mieszkańców. Apartament zamieszkiwany przez Baryków imponował przepychem. Mimo to rodzina często myślała o powrocie do ojczyzny. Seweryn wiedział jednak, że Baku zapewnia jego najbliższym najlepsze warunki. Szczególnie odczuwał to Cezary, dla którego ojciec wystarał się o najlepszych nauczycieli i wychowawców. I być może przyniosłoby to oczekiwane efekty, gdyby nie nadgorliwość samych rodziców, którzy w trosce o jedynego syna nie pozwalali mu się przemęczać. Skutkiem tego Cezary wciąż lepiej mówił po rosyjsku niż w jakimkolwiek innym języku.

Część pierwsza: Szklane domy

W 1914 roku wybuchła I wojna światowa. Cezary miał 14 lat, gdy jego ojciec został powołany do wojska. Początkowo główny bohater przyjął ten fakt ze spokojem, odmiennie od matki, która długo lamentowała. Po powrocie z Astachania, dokąd żona i syn odprowadzili ojca, Cezary poczuł nawet ulgę, wiedział, że ustała ojcowska władza nad nim.

Tygodnie mijające bez obecności Seweryna Baryki doprowadziły do przemiany głównego bohatera. Cezary niemal nie pojawiał się w domu, dużo czasu spędzając ze starszymi kolegami. Grupa, do której dołączył, włóczyła się po ulicach, czytała nawet nieprzyzwoite wiersze Puszkina. Fakt ten odbił się również na nauce młodzieńca. Z wzorowego ucznia stał się on wchodzącym w konflikty z nauczycielami buntownikiem.

Pani Jadwiga nie mogła odnaleźć się w nowej sytuacji. Nie miała niemal żadnego wpływu na syna, który nie był jej posłuszny. W najtrudniejszych chwilach bohaterka wracała wspomnieniami do Siedlec i Szymona Gajowca, swej dawnej miłości. Rozważała nawet powrót na ziemie polskie, lecz obawiała się reakcji męża i jego zazdrości.

Ojciec Cezarego często pisał z frontu. Donosił, że walczy na ziemiach Prus Wschodnich, nad mazurskimi jeziorami. W odpowiedzi pani Jadwiga nigdy nie poinformowała ojca o zachowaniu syna, nie szczędząc Cezaremu pochwał. Ten, widząc listy od ojca, obiecywał poprawę. Pewnego razu w kościele, gdy śpiewający w chórze bohater (młody Baryka miał wspaniały głos), wykonywał solo jedną z pieśni religijnych, poczuł przypływ bardzo silnych emocji, w tym potężnej tęsknoty za ojcem. Nie doprowadziło to do jego przemiany, lecz dowiodło wrażliwości chłopca.

Rodzina Baryków była dobrze zabezpieczona finansowo. Pani Jadwiga otrzymywała świadczenie oficerskie, a oprócz tego w razie potrzeby mogła skorzystać z kosztowności, które jej mąż zakopał w piwnicy. Wiedzący o tym Cezary nie pozostawił matce wolnej ręki i zadbał o to, by każda jego zachcianka została spełniona. Jego zachowanie zmieniło się nieco dopiero wtedy, gdy listy od ojca zaczęły przychodzić coraz rzadziej, a perspektywa jego powrotu była jeszcze odleglejsza.

W 1917 roku wybuchła rewolucja. Jednym z pierwszych jej głosicieli w Baku był Cezary Baryka. Wtedy to młodzieniec zupełnie przestał pojawiać się w szkole, opuszczając edukację na rzecz głoszenia haseł rewolucyjnych. Na swoje nieszczęście z przesadą poddał się on nastrojom towarzyszącym przewrotowi. Pewnego dnia, gdy został zapytany przez dyrektora szkoły o przyczynę nieobecności, Baryka wymierzył mężczyźnie 2 ciosy szpicrutą (w prawe i lewe ucho). W odpowiedzi został wydalony ze szkoły i obdarzony wilczym biletem, czyli dokumentem zamykającym mu drogę do jakiejkolwiek innej placówki. Nauczyciel chciał dodatkowo dochodzić sprawiedliwości w sądzie, lecz zanim to się stało, odczuł gniew lokalnej społeczności (w jego domu wybito okna). Ludzie, szczególnie młodzi, sympatyzowali z Baryką.

Jednak wkrótce do Baku dotarła prawdziwa rewolucja, którą wprowadził specjalnie do tego miasta oddelegowany komisarz (z pochodzenia Polak). Nowy porządek szybko odbił się na codziennym życiu nagłym brakiem towarów i pieniędzy. Na ulicach dokonywano egzekucji, a władzę w mieście przejęli robotnicy naftowi, marynarze i przedstawiciele najniższych warstw społecznych.

Początkowo Cezary przejawiał olbrzymią fascynację rewolucją, z własnej woli uczestniczył w różnych wiecach i świadkował krwawym rozbojom. Martwiło to jego matkę, która z przerażeniem patrzyła na sceny rozgrywające się w Baku. Przewidująca kobieta wyniosła za miasto część oszczędności męża. Bardzo szybko okazało się, że jej posunięcie uratowało przed zagrabieniem przynajmniej niektóre owoce pracy pana Seweryna. Wkrótce wydano bowiem dekret, w myśl którego każdy, kto zakopał swe oszczędności, obowiązany był do natychmiastowego oddania ich w ręce rewolucjonistów. Cezary, niewiele myśląc, powiadomił odpowiednie osoby. Działał on nie tyle ze strachu przed konsekwencjami, co z wiary w komunistyczne ideały.

Wskutek przewrotu coraz trudniejsza stawała się również sytuacja żywieniowa. W miescie brakowało wszystkiego oprócz ryb i kawioru, które zaczęły pełnić rolę podstawy diety mieszkańców. Odbiło się na to zdrowiu matki bohatera, a ona, by ochronić syna, często opuszczała miasto, by za znaczne kwoty nabyć trochę ziarna, wykorzystywanego później do wypieku chleba i placków.

Wkrótce mieszkanie Baryków zostało zarekwirowane i wprowadzili się do niego obcy ludzie. Od tego momentu Cezary dzielił z matką najmniejszy pokój, wcześniej przypisany służbie. Wtedy to bohater dostrzegł niełatwy los rodzicielki. Najpierw zastanawiał się, dlaczego czterdziestoletnia kobieta wygląda na znacznie starsza, później odkrył jej potajemne wyprawy po mąkę. Widząc cierpienie matki, postanowił wziąć ją pod opiekę.

Cezary i pani Jadwiga często chodzili razem do portu, mając nadzieję zasłyszeć jakieś wieści o ojcu i mężu. W ich poszukiwaniu główny bohater udał się nawet do urzędu, gdzie usłyszał, że pan Seweryn zginął na froncie. Nie śmiał powiedzieć o tym matce. Pewnego dnia, w czasie jednej z wypraw, Barykowie spotkali niekompletną rodzinę - dwie córki i matki. Po krótkiej rozmowie dowiedzieli się, że wywodzą się one ze szlacheckiej rodziny (Szczerbatow-Mamajew), a do Baku zapędził je strach przed rewolucją. Pani Jadwiga zaprosiła je do domu, oferując nocleg. Gdy dziewczęta zapadły w sen, starsze kobiety długo rozmawiały. Księżna miała na nogach złote bransolety (chroniła je przed przewrotowcami), które zdjęła i położyła na piecu. Chwilę później do budynku wpadła grupa rewizyjna i dostrzegła wartościowe przedmioty. Skutkiem tego Cezary i jego matka trafili na czarną listę. Konsekwencje byłyby znacznie poważniejsze, gdyby nie sympatia, jaką Cezarego darzyli rewolucjoniści.

Nie minęło wiele czasu, a sytuacja Baryków znacznie się pogorszyła. Pani Jadwiga była śledzona, co doprowadziło do odkrycia jej skrytki z kosztownościami. Przyniosło to opłakane konsekwencje - skazano ją na przymusowe roboty. Stan jej zdrowia bardzo szybko uległ pogorszeniu. Tylko znajomościom Cezarego zawdzięczała życie, gdyż to dzięki nim udało się umieścić ją w szpitalu. Jednak po jego opuszczeniu pani Jadwiga musiała wrócić do pracy. Pewnego dnia bohaterka po prostu padła, wyzionęła ducha. Cezaremu udało się wywalczyć dla niej pochówek na cmentarzu katolickim (zamiast anonimowej mogiły zbiorowej). Kiedy Cezary odprowadzał matkę w ostatnią podróż, dostrzegł, że na jej palcu brakuje obrączki, z która nigdy się nie rozstawała.

Po śmierci matki życie Cezarego uległo drastycznej przemianie. Najpierw został przesiedlony z zajmowanego wcześniej domu do lokum mieszczącego się w dzielnicy przemysłowej. Nie mógł już też liczyć na zgromadzone przez matkę pieniądze. Wkrótce dowiedział się również, że jego ojciec zdradził armię rosyjską i dołączył do oddziałów polskich. Wtedy to zaginął o nim słuch.

Cezary często chodził na grób matki i opowiadał jej o rewolucji. Wciąż w nią wierzył, wciąż był przekonany, że jest koniecznością dziejową, że ich dobrobyt opierał się na ludzkim cierpieniu.

Wkrótce Baku stało się areną okrutnych wydarzeń. Po upadku rewolucji doszło do regularnych starć między Ormianami a Tatarami, a szala zwycięstwa przechylała się na stronę tych pierwszych, wspieranych dodatkowo przez Turcję. Cezary żył w skrajnym ubóstwie: jego schronieniem była piwnica, nosił zniszczone ubranie, nie miał nic do jedzenia. Szybko też przekonał się, że rewolucję prędko zastąpiła krwiożercza walka o bogate w surowce naturalne ziemie w okolicy miasta.

Niebawem Barykę wcielono do oddziałów broniących Baku przed tureckim najazdem. We wrześniu 1918 obrońcy musieli skapitulować. Najdłużej walczyli żołnierze angielscy, lecz w obliczu przeważających sił wojska i oni musieli złożyć broń. Większość żołnierzy opuściło Baku, a ci, którzy zostali, byli brutalnie mordowani. Tatarzy wzięli brutalny odwet, pozbawiając życia ponad 70 000 Ormian, Rosjan i sprzyjających im ludzi. Cezary przeżył tylko ze względu na legitymację potwierdzającą jego polskie obywatelstwo.

Główny bohater rozpoczął pracę przy grzebaniu ciał zamordowanych Ormian. Starał się nie myśleć o setkach zamordowanych ciał, które każdego dnia przechodziły przez jego ręce. Któregoś dnia zobaczył jednak piękną Ormiankę. Na widok jej pozbawionej życie twarzy Baryka zaczął rozmyślać o rewolucji i o tym, co stało się w Baku. Ale to nie były jedyne tematy - zastanawiał się również nad samym sobą, swym brakiem odwagi.

Kiedy wszystkie ciała wywieziono za miasto, niezbędnym okazało się jak najszybsze ich zagrzebanie. Turcy skoszarowali robotników w dawnym obozie Ormian, aby ci nie mieli daleko do miejsca wykonywania codziennych obowiązków. Sytuacja pracujących stawała się coraz gorsza, gdyż zwycięzcy znacznie obniżyli racje żywnościowe, a w całym mieście panował głód. Najubożsi ciągnęli na miejsce pochówku. Niektórzy czynili to w nadziei na znalezienie czegoś do jedzenia, inni z bezradności i wyczerpania psychicznego. Wśród żebraków dostrzegł Cezary kudłatego i niezwykle zabrudzonego mężczyznę, który wciąż kręcił się w pobliżu. W człowieku tym główny bohater rozpoznał ojca. Ich ponowne spotkanie - w odrzucającej i przerażającej scenerii stosu rozkładających się ciał - napełniło Cezarego wzruszeniem. Seweryn opowiedział synowi o kolejach swego losu, przyznał, że nie mógł się ujawnić, gdyż walka po stronie polskiej mogłaby ściągnąć na niego okrutne konsekwencje. Niebawem obaj udali się na grób pani Jadwigi. Starszy z bohaterów musiał jednak wciąż pozostawać w ukryciu.

Wskutek traktatu wersalskiego Turcy zostali obowiązani do opuszczenia Baku, które od tego momentu przynależeć miało do Azerbejdżanu. Spokój był jednak tylko chwilowy, gdyż nowemu państwu zagrażali bolszewicy. Cezary i Seweryn wkrótce opuścili miasto, co udało im się dzięki pieniądzom zgromadzonym w czasie żebrania. W Moskwie czekać miały na nich ubrania i leki przechowane przez Bogusława Jastruna (przyjaciela Seweryna). Dotarcie tam było niezwykle ważne, gdyż mężczyzna wrócił z wojny naznaczony piętnem wielu ran. O wojnie Baryka nie mówił zbyt wiele, za to często podkreślał, że powrót do Baku umożliwiła mu znajomość języka rosyjskiego i lokalnych obyczajów.

Cezary i Seweryn Barykowie opuścili Baku zimą, znalazłszy się na pokładzie statku zmierzającego do Carycyna. Podróżowali jako dwaj robotnicy wracający do Moskwy, ich tożsamość potwierdzały fałszywe dokumenty, które udało im się zdobyć. Po osiągnięciu celu pierwszej części podróży bohaterowie wyruszyli w stronę Moskwy, tym razem poruszając się wagonami towarowymi. Sytuację nieco komplikowały nasilające się dolegliwości Seweryna (m. in. bóle głowy).

Głównym celem Baryków była Polska. W czasie podróży ojciec opowiadał synowi, że w kraju ich przodków panuje już nowa cywilizacja. Mówił o członku ich rodziny, który był lekarzem i matematykiem, lecz porzucił praktykę, nabył ogromne połacie gruntu nad morzem i wzniósł tam szklaną hutę (napędzaną wodnymi turbinami czerpiącymi moc ze specjalnych kanałów). Krewny Baryków wytwarzał specjalny rodzaj szkła, jaki cechował się niezwykłą wytrzymałością. Z surowca tego zbudować można było wszystko - także szklane domy. Budynki te uważał pan Seweryn za spełnienie marzeń Polaków. Nie było konieczne ich ogrzewanie, w lecie chłodziły się same. W dodatku ich stawianie wiązało się z mniejszymi kosztami niż w wypadku tradycyjnych domów. Pan Seweryn opowiadał jeszcze o całych osiedlach i powiatach, w których stały owe szklane budynki. Słowa swe uzupełnił również o informacje o kolektywnej własności spółki krewnego (należeć miała do Baryki, robotników i artystów projektujących domy) oraz uregulowaniu dna Wisły poprzez wyłożenie go szklanymi płytkami i będącej wynikiem tego zabiegu elektryfikacji kraju. Dzięki temu Polacy żyli w zgodzie i komforcie, nikt nie cierpiał głodu, zminimalizowano zagrożenie ze strony chorób.

Cezary nie wierzył w słowa ojca. Młody zwolennik rewolucji był przekonany, że w Polsce nie może panować autentyczna równość, wciąż myślał o zajmujących najlepsze budynki burżujach. Seweryn starał się wytłumaczyć mu, że prawdziwą rewolucją jest rozwój, kontrastując to pojęcie z przymusowym odbieraniem ludziom ich majątku i przejmowaniem go przez inne osoby, co prowadziło do powrotu do dawnych relacji. Młodzieniec odpowiadał przekonaniem o ciągłym trwaniu rewolucji i ciągłej pracy nad zmianami.

Po długiej podróży obaj bohaterowie dotarli do Moskwy. Dzięki pomocy Jastruna przeobrazili się w polskich intelektualistów (Seweryn odzyskał też ukochaną książkę sięgającą do korzeni swego rodu). Mężczyzna oznajmił im, że muszą jak najszybciej opuścić miasto, ponieważ warunki życia w nim stawały się coraz trudniejsze. Barykowie wyruszyli więc pociągiem do Charkowa. Podróż była niezwykle trudna. Najpierw z wielkimi kłopotami udało im się zdobyć dwa bilety, później tłoczyli się w przepełnionych wagonach. Sprawy nie ułatwiał maszynista, który często zatrzymywał lokomotywę w szczerym polu, argumentując to koniecznością wykonania napraw. Ludzie szybko zorientowali się, że pociąg nie ruszy do momentu, w którym dodatkowo zapłacą za dalszą jazdę. Oddawali więc pieniądze, a później kosztowności. Ostatni raz lokomotywa zatrzymała się tuż przed Charkowem. Najsilniejsi postanowili wtedy osiągnąć cel piechotą; wśród nich byli Barykowie.

Pobyt bohaterów w Charkowie potrwał znacznie dłużej, niż się spodziewali. Najpierw odnieśli bagaże do przechowalni (w tym walizkę z lekarstwami i pamiętniki Kaliksta), później rozpoczęli starania o bilety na pociąg do ojczyzny. Szybko okazało się, że nie potrwa to krótko. Seweryn zorganizował sobie i synowi nocleg u pewnego krawca, co znacznie poprawiło ich sytuację. Jednakże wkrótce obaj stanęli wobec złych wieści – ich bagaż zniknął z depozytu. Starszy z Baryków rozpaczał nie tyle nad utraconymi lekarstwami, co przede wszystkim nad pamiętnikiem z dziejów przodka.

Niebawem Barykom skończyły się pieniądze, a krawiec wypowiedział im mieszkanie. Musieli więc szukać pracy, a chwytali się każdego zajęcia. Nocowali pod schodami, a trudne warunki znacznie odbiły się na zdrowiu Seweryna.

Mijały tygodnie. W końcu Cezary dowiedział się, że pociąg repatriancki jest już blisko Charkowa. Transport miał zatrzymać się w mieście tylko na kilka minut, aby uniemożliwić kolejnym pasażerom dostanie się do wagonów. Barykowie nie zrażali się i cierpliwie czekali na dworcu. Kiedy lokomotywa się zatrzymała, Cezary szarpał za każde drzwi – wszystkie były jednak zamknięte. Nagle z ostatniego wagonu wysiadł mężczyzna i podszedł do Baryków. Był to inżynier Białynia, dawny znajomy Seweryna. Nie mógł jednak zapewnić bohaterom miejsca w transporcie, gdyż był on już przepełniony, a za nielegalnych pasażerów mógłby odpowiedzieć głową. Chociaż Cezary błagał o zrozumienie, mężczyzna pozostawał niewzruszony. Dopiero pojawienie się kolejnej postaci zmieniło jego nastawienie. Stanął obok niego tajemniczy pan, który oznajmił, że bierze na siebie odpowiedzialność za ojca i syna.

W czasie podróży Barykowie zastanawiali się, kim był ich dobroczyńca. Mężczyzna, co ważne, nie poprzestał na zorganizowaniu im transportu, ale jeszcze na każdym postoju zapewniał im jedzenie i picie oraz przestrzegał ich przed rewizjami.

Podróż w trudnych warunkach nie służyła Sewerynowi Baryce. Stan zdrowia mężczyzny wciąż się pogarszał, nasilały się ataki kaszlu. Jego zdenerwowanie nasilało się, gdy pociąg stawał w szczerym polu (maszynista musiał otrzymać swój „przydział”). Kiedy Cezary chciał o coś zapytać tajemniczego mężczyznę, który im pomagał, ten nie odpowiadał, ale pokazywał, by był cicho. W końcu udało mu się sprowadzić lekarza, lecz nie mógł on pomóc Sewerynowi. Niedługo później ojciec głównego bohatera zmarł, nakazawszy wcześniej synowi kontynuować podróż.

Kiedy Cezary został sam, tajemniczy mężczyzna zabrał go do wagonu osobowego, którym sam podróżował. Młodzieniec chciał wrócić do wagonu wiozącego ciało ojca, lecz opiekun nie pozwolił mu na to. W czasie jednej z rewizji mężczyzna okrył Barykę kożuchem, ukrywając go w ten sposób przed wzrokiem bolszewików. Niebawem pociąg zatrzymał się, a maszynista konsekwentnie odmawiał wyruszenia w dalszą drogę. Wtedy dwóch mężczyzn wyniosło z ostatniego wagonu ciało Seweryna. Tajemniczy mężczyzna pobłogosławił jej (okazało się, że był księdzem), a później pochowano je obok pobliskiego kościoła. Cezary chciał zostać w miejscu spoczynku ojca, lecz ksiądz zabrał go ze sobą.

Wkrótce pociąg dotarł do Polski. Pierwszą rzeczą, jaką główny bohater ujrzał w kraju przodków, były okrutne zachowania żołnierzy dręczących i męczących repatriantów (straszyli ich odesłaniem na wschód). Młodzieniec zastanawiał się więc, w jaki sposób współgra to z opowieściami ojca. Nie miał jednak na to wiele czasu, gdyż szybko podbiegł do niego inżynier Białynia i wręczył mu legitymację.

Później Cezary podążył za tłumem zmierzającym do niewielkiego miasteczka. Zamiast szklanych domów oglądał grząskie dróżki, zniszczone chaty i brudne, wynędzniałe dzieci. Zadał nieobecnemu ojcu pytanie: Gdzież są twoje szklane domy?

Część druga: Nawłoć

Główny bohater dotarł aż do Warszawy, ale nigdzie na swej drodze nie natrafił na szklane domy. Będąc w stolicy, Cezary, być może za sprawą kuzyna z opowieści ojca, postanowił rozpocząć studia medyczne. Poprzedzające je egzaminy przeprowadzono dość pobieżnie, co pozwoliło mu rozpocząć edukację.

Baryka, pamiętając przestrogi ojca, spotkał się z Szymonem Gajowcem, który pracował jako urzędnik w Ministerstwie Skarbu. Dzięki jego wsparciu otrzymał pracę oraz mógł udzielać lekcji rosyjskiego. Gajowiec przyjmował wdzięczność swego podopiecznego w dość nietypowy sposób – słuchając opowieści o pani Jadwidze. Początkowo Cezary nie wiedział, dlaczego ten pedantyczny i bardzo poważny urzędnik tak bardzo rozczulał się na każde słowo o jego matce. Dopiero później Gajowiec wyznał, że kochał panią Jadwigę, kochał ją jako tę jedyną. Nie mógł jednak równać się z Sewerynem – był przecież jedynie przeciętnym urzędnikiem. Cezary chętnie rozmawiał ze swym nowym towarzyszem na temat matki. I dla niego miało to wartość terapeutyczną – wymazywało z jego głowy obraz starej, zmęczonej i schorowanej kobiety, zastępując go wizją młodej i pełnej życia Jadwigi.

Już niespełna rok po odzyskaniu niepodległości Polska znowu znalazła się w niebezpieczeństwie. W lutym 1919 r. wybuchła wojna polsko – bolszewicka. Cezary zaciągnął się do wojska, czyniąc to bardziej na fali entuzjastycznych nastrojów Polaków i chęci towarzyszenia kolegom ze studiów niż z chęci walki z bolszewikami.

Oddział, do którego dołączył Baryka, głównie maszerował, depcząc wrogom po piętach (chociaż raz brał udział w przełamywaniu linii nieprzyjaciela pod dowództwem samego Sikorskiego). Przemierzając kolejne ziemie, Cezary nigdzie nie dostrzegł szklanych domów. W dodatku nabrał odrazy do bolszewików. Dokładnie widział, jakie zostawiali za sobą spustoszenia, wiedział od tego momentu, że nie pomagają oni biednym ani nie wcielają w życie ideałów komunizmu.

Główny bohater był wzorowym żołnierzem. W armii czuł się dobrze, zyskał wielu przyjaciół. Najbliższa więź połączyła go z Hipolitem Wielosławskim, młodzieńcem, o którym mówiono, że pochodzi z rodziny szlacheckiej. Pewnego dnia, w czasie starcia w okolicach Łysowa, Baryka uratował życie Wielosławskiemu. Mężczyzna został pobity przez bolszewików kolbami karabinów, a następnie porzucony w lesie. To właśnie Cezary zorientował się, że w kompanii brakuje Hipolita, odnalazł go i otoczył opieką.

Jesienią zaczęły pojawiać się wieści o ostatecznym odwrocie bolszewików. Wkrótce oddział Cezarego został zawrócony do Polski, a niebawem studentów (Wielosławski uczęszczał na Uniwersytet Wrocławski) zwolniono z wojska. W akcie wdzięczności Hipolit zaproponował towarzyszowi broni wypoczynek w swym majątku – mieszczącej się nieopodal Częstochowy Nawłoci. Baryka udał się jeszcze na chwilę do Warszawy, odebrał zaliczkę od Gajowca i wyruszył w drogę z przyjacielem.

W Nawłoci Cezary poznał matkę Hipolita, Karolinę Szarłatowiczównę - siostrę cioteczną przyjaciela - Anastazego (księdza, brata przyrodniego Hipolita) oraz wuja Skalnickiego. Po pełnej przygód podróży (bohaterom przydarzył się wypadek, gdy powożący Wielosławski wypadł powozem z drogi) Cezary chciał przede wszystkim odpocząć.

Rodzina Hipolita wydawała się Baryce dziwna. Nie uważał jej za magnacką, momentami myślał o jej członkach jako o prostych, zwykłych ludziach. Już od początku uwagę bohatera przykuwała panna Karolina, która wciąż przyglądała się młodzieńcowi. Jej zainteresowanie Cezarym spotęgował Hipolit, przedstawiając kolegę jako bolszewika (panna Karolina pochodziła z Ukrainy, a jej rodzinny majątek został skonfiskowany, jak sama jednak przyznawała: nie widziała wcześniej bolszewika).

Wkrótce odbyła się uroczysta kolacja, przy której główny bohater miał okazję lepiej poznać bliskich przyjaciela. Powrót Hipolita ucieszył rodzinę do tego stopnia, że w czasie kolacji nie nadążano z otwieraniem kolejnych butelek. Do wcześniej poznanych postaci dołączyli jeszcze pan Turzycki oraz ciotki Aniela i Wiktoria.

W połowie posiłku Hipolit wyszedł do chłopów i gospodarzy, zabrawszy ze sobą wino. Rozległ się gwar, a szczęściu nie było końca (Wielosławski znał każdego z parobków, rozmawiał z nimi, gdy oni - zgodnie z dawnym zwyczajem = strzelali z batów). Kiedy Baryka był już zupełnie pijany, zaczął przestrzegać przyjaciela przed chłopami, którzy pewnego dnia będą gotowi zabić go za cukiernicę (były to obrazy, jakie zapamiętał z rewolucji). Na te słowa ksiądz Anastazy pomyślał, że Baryka chce zabrać cukiernicę i chciał mu ją wręczyć.

Niebawem biesiadnicy zaczęli wstawać od stołu i udawać się w swoją stronę. Cezary miał nocować w „Ariance” (dawnym zborze ariańskim przerobionym na dom zawierający mieszkanie rządcy, kilka pokojów gościnnych oraz biuro). Na miejsce odprowadziła głównego bohatera panna Karolina. Kiedy już oboje dotarli do domku, główny bohater postanowił jednak, że to on musi odprowadzić kuzynkę przyjaciela, aby była bezpieczna. Po krótkiej rozmowie ustalili, że pokonają razem połowę drogi. Na zewnątrz padało, toteż Baryka postanowił okryć pannę Karolinę swym płaszczem. Ostatecznie schronili się pod nim oboje, Szarłatowiczówna, choć nie nawykła do żołnierskiej śmiałości, odprowadzona została aż pod sam dom.

Rankiem Cezary wstał pełen energii. Opuściwszy „Ariankę”, przechadzał się po okolicznych włościach, przyglądając się majątkowi przyjaciela. Jego uwagę zwróciła wtedy zabawna scena. Otóż pewna pensjonariuszka, która przyjechała do Nawłoci z miasta, została zaatakowana przez perliczki, a uciekając, schroniła się w dawnym zborze ariańśkim, lecz ptaki wpadły tam za nią, budząc Hipolita i księdza Anastazego.

Po chwili główny bohater postanowił udać się do dworu, gdzie chciał spotkać pannę Karolinę. Wszedłszy do salonu, nie zastał jednak nikogo. Usiadł więc przy kominku i wpatrywał się w ogień, rozmyślając. Nagle do pomieszczenia weszła ubrana tylko w niezbyt długą koszulę panna Karolina. Nie zauważyła ona niespodziewanego gościa i zaczęła tańczyć, podnosząc sukienkę i odsłaniając uda. Zmieszany Cezary chrząknął w pewnym momencie i powiedział, aby Szarłatowiczówna uważała na swe włosy, które mogą zająć się od ognia. Dziewczyna zawstydziła się i wybiegła. Cezary nie został jednak długo w samotności, gdyż wkrótce po Karolinie w salonie pojawił się służący Maciej. Mężczyzna był zaniepokojony faktem, że gość Wielosławskich tak długo czekał na śniadanie. Służba niezwłocznie przystąpiła więc do serwowania kolejnych dań. Niebawem w salonie pojawił się Hipolit, który zapytał o domowników, także pannę Karolinę. Maciej odpowiedział, że Szarłatowiczówna nie pojawi się na śniadaniu, ponieważ źle się czuje. Być może tylko Cezary znał prawdziwą przyczynę jej nieobecności.

Po śniadaniu Hipolit i Cezary wyruszyli na przejażdżkę konną. W drodze spotkali panią Laurę Kościeniecką i jej Wacława Barwickiego, jej narzeczonego. Kobieta ta wydała się Cezaremu szczególnie piękna i skutecznie przykuła jego uwagę. Sąsiadka Hipolita najpierw pochwaliła męstwo polskich żołnierzy (Barwicki tłumaczył się, że nie wziął udziału w wojnie, gdyż chorował na astmę), a później zaprosiła Wielosławskiego i Barykę na śniadanie do swego pałacu, który mieścił się w Leńcu.

Kiedy bohaterowie dojechali do celu, uroda pani Kościenieckiej wręcz przytłoczyła Cezarego. Gospodyni zaprezentowała się gościom w modnej sukni. Po krótkiej rozmowie z Baryką Kościeniecka zaprosiła go na organizowany przez nią w Odolanach bal.

Dziewczyną, którą zaatakowały perliczki, była Wanda Okszyńska, córka urzędnika i siostry zarządcy majątku Wielosławskich. Nie radziła sobie ona w szkole, miała problemy z ukończeniem piątej klasy, co napełniało jej ojca gniewem. Właśnie z tego powodu matka wysłała dziecko do Nawłoci. Owszem, panna Wanda nie należała do najzdolniejszych i najbardziej lotnych matematyków, lecz za to wspaniale grała na fortepianie. Brak tego instrumentu w majątku Wielosławskich powodował u niej wielki smutek. Dlatego panna Karolina wystarała się o to, by udostępnić dziewczynie jeden z rodzinnych instrumentów. Tak też się stało, a Okszyńska mogła korzystać z niego, spełniając kilka warunków (m. in. nie przeszkadzając innym).

Po powrocie do Nawłoci Wielosławski i Baryka usłyszeli poloneza Chopina (Okszyńska grała tylko przed obiadem). Byli na tyle poruszeni muzyką, że niezwłocznie poszli zobaczyć, kto tak sprawnie naciska kolejne klawisze. Ich obecność zawstydziła dziewczynę, która od momentu ich wejścia nie mogła trafić we właściwy dźwięk. Ułatwiła jej to dopiero pomoc Cezarego. Baryka w młodości także grał na fortepianie, dlatego zaproponował muzykowanie na cztery ręce („Tańce węgierskie” Liszta). Koncert ten zgromadził całkiem niemałą publikę, a przerwało go dopiero wezwanie na obiad.

Przy stole główny bohater po raz kolejny ujrzał pannę Karolinę, która z werwą pomagała służbie. Unikała ona jednak Cezarego, nie patrzyła w jego stronę. Dopiero po chwili, gdy ten opowiedział o wizycie u pani Kościenieckiej, pokazała mu język.

Gdy skończono obiad, Wielosławski zaproponował kolejną przejażdżkę. Tym razem chciał wyruszyć w drogę nie tylko z Baryką, lecz również z Anastazym i Szarłatowiczówną (troje bohaterów siedziało wewnątrz powozu, Hipolit jechał natomiast na Urusiu, swym ukochanym wierzchowcu). Powóz ruszył tak gwałtownie, że siedzące w nim osoby upadły. Szczególnie zmartwiło to pannę Karolinę, gdyż suknia zsunęła się z jej nóg. Kiedy Baryka pomógł jej wstać, zalana była łzami wstydu.

Celem wyprawy był folwark Chłodek, w którym bohaterowie podziwiali piękny staw. Miejsce to przypomniało Baryce staw z opowieści matki i Gajowca (zwany Sekułą i leżący w okolicy Siedlec). W przeszłość zwróciła swe myśli także panna Szarłatowiczówna - jej zbiornik przypominał jedno z ukraińskich jezior. Bohaterowie rozmawiali o swojej przeszłości. Panna Karalonia mówiła o tym, że cały majątek jej rodziny przejęli bolszewicy, którzy rozstrzelali jej ojca, a matkę przepędzili (później kobieta dotarła do Warszawy, lecz wkrótce po przybyciu do Polski zmarła). Podobne doświadczenia miał Cezary. Jednakże nie podzielał on negatywnych emocji przejawianych przez Karolinę wobec bolszewików. Wręcz przeciwnie: wierzył, że skonfiskowany majątek służy teraz społeczeństwu.

Pobyt w Nawłoci sprawiał głównemu bohaterowi wiele radości, był dla niego swego rodzaju powrotem do dzieciństwa. Dlatego powiedział Szarłatowiczównej, że chciałby zostać w tym miejscu jak najdłużej, nawet pracując jako pomocnik dozorcy (panna Karolina także pomagała w różnych pracach).

Wielosławskiemu pomysł Baryki, by pozostać w Chłodku i pracować z przebywającymi tam chłopami, wydał się dziwny, zaczerpnięty z rosyjskiej literatury. Gospodarz Nawłoci zaznaczył, że Polacy nie zrozumieją takiej decyzji.

Mijały kolejne dni pobytu głównego bohatera w Nawłoci. Chociaż większość czasu spędzał on z państwem, wielokrotnie wymykał się i obserwował, jak wygląda życie prostych ludzi, nierzadko nawet pomagał w ich pracach.

Tymczasem mieszkańcy dworku zajęci byli przede wszystkim segregowaniem jabłek. Pracę tę wykonywano na strychu, a w czasie jej trwania poświęcano się przede wszystkim zabawie (rzucanie jabłek, różne gonitwy, objadanie się). Właśnie w takich chwilach główny bohater cieszył się szczególną bliskością panny Karoliny, którą niejednokrotnie obejmował (co wyraźnie zmniejszało dzielący ich dystans).

Zbliżało się przyjęcie organizowane przez panią Kościeniecką w Odolanach. Kobieta postanowiła przygotować bal charytatywny, z którego zyski chciała przeznaczyć na protezy dla okaleczonych przez wojnę dzieci. Właścicielem majątku w Odolanach był pan Storzan. Sparaliżowany mężczyzna z radością przyjmował u siebie gości i chętnie włączał się w działalność dobroczynną.

Trud przygotowań do pikniku wzięli na siebie pani Kościeniecka i Wacław Barwicki, którym pomagali Hipolit i Cezary. W pewnym momencie zdarzyło się coś, co zaniepokoiło bohaterów. Okazało się bowiem, że Baryka nie posiada żadnego eleganckiego stroju, a nie ma też zamiaru przyjąć go w podarunku. Wielosławski musiał długo namawiać przyjaciela, by ten zgodził się wyruszyć do Częstochowy i znaleźć odpowiednie odzienie. Kilka dni później do Nawłoci dotarł frak kupiony u mistrza Poola (londyńska firma). Kiedy panna Karolina zobaczyła Barykę w nowym stroju, była pod wielkim wrażeniem. Oboje poszli do pokoju, gdzie wspólnie tańczyli. Szarłatowiczówna czuła się jednak nieswojo, bała się, że jeśli ktoś zobaczy ją z Cezarym, może dojść do małego skandalu. Baryka nie zwracał na to uwagi, a jej niepokój starał się przezwyciężyć pocałunkami (które sprawiały pannie Karolinie przyjemność). Jednak ostatecznie panna Karolina postawiła na swoim, a Cezary wypuścił ją, złożywszy na jej ustach ostatni pocałunek. Para nie wiedziała, że była obserwowana przez Wandę Okszyńską, która pokochała Cezarego od momentu, gdy ten usiadł obok niej przy fortepianie.

Nadal trwały przygotowania do pikniku w Odolanach. Pewnego dnia Cezary udał się na miejsce, by dostarczyć pudła ze słodyczami. Z powodu bardzo mocnych opadów deszczu główny bohater musiał poczekać na powóz, który odwiózłby go do Nawłoci. Przechadzał się więc po majątku i obserwował, jak wygląda to miejsce. W pewnym momencie pojawiła się pani Kościeniecka. Była zdziwiona obecnością Cezarego, zastanawiała się, dlaczego czekał na powóz, zamiast wziąć lokalne konie. Gość odpowiedział, że nie chciał robić zamieszania. Wtedy Laura postanowiła towarzyszyć głównemu bohaterowi w drodze. Gdy jechali powozem, Cezary objął ją i pocałował. Nie protestowała. Chciała tylko, by narzeczony o niczym nie wiedział. Baryka z kolei pytał, dlaczego chce poślubić Barwickiego. Laura odpowiedziała, że kiedyś wszystko mu wytłumaczy.

W końcu nadszedł dzień pikniku w Odolanach. Cezary, Hipolit i Anastazy udali się na miejsce jednym powozem. Wielosławski śmiał się z brata, który ubrał na siebie kolorowy i przypominający kobiecą kreację strój (założył nawet pończochy). Tymczasem Baryka rozmyślał o spotkaniu z panią Laurą. Kiedy dojechali już na miejsce, główny bohater wmieszał się w tłum i zajął miejsce na uboczu. Po chwili dostrzegł panią Kościeniecką w towarzystwie Barwickiego. Widok pięknej kobiety z narzeczonym zasmucił go. Wiedział jednak, że tak musi być.

Pierwszy taniec Baryki z panną Szarłatowiczówną zwrócił uwagę wszystkich na swobodnie poruszającą się parę. Główny bohater nie był jednakże całkowicie skoncentrowany na tańcu, gdyż wciąż z zazdrością spoglądał na Laurę i Barwickiego. Sam nie wiedział o tym, że i on był obserwowany - przez pannę Wandę, która ze złością patrzyła, jak prosi do tańca kolejne kobiety. W końcu przyszła kolej na Okszyńską. Młoda dziewczyna kiepsko tańczyła, przez co Baryka szybko się zmęczył. Po chwili udało mu się dostrzec panią Kościeniecką i wtedy wstąpiły w niego nowe siły. Prędko podbiegł do Laury, którą wziął w objęcia i poprowadził do tańca. Kobieta szeptała Baryce kolejne komplementy, chwaląc jego urodę i delikatność (powiedziała nawet: Całuję twoje usta. Kocham cię, Czarusiu! Kocham cię całego, miękkiego, sprężystego, mocnego, wysmukłego!). Następnie wyjawiła partnerowi, że jej narzeczony jest bardzo bogaty, gdyż odziedziczył spadek. Sama miała długi, więc planowała poślubić mężczyznę z rozsądku, aby uregulować swe sprawy. Kiedy skończyli tańczyć, zaleciła Cezaremu ponowne poproszenie jej za jakiś czas.

Wkrótce pojawił się gospodarz majątku w Odolanach - pan Storzan, który powitał gości. Przez chwilę opowiadał o wojnie i cierpieniu, przez co zapanował posępny nastrój. Zmienił się on dopiero wtedy, gdy za fortepianem zasiadła panna Wanda.

Okszyńska skupiła na sobie wszystkie spojrzenia, co wykorzystali Baryka i Kościeniecka, którzy wyszli na zewnątrz. Wydawało im się, że nikt o tym nie wie, ale byli obserwowani przez pannę Szarłatowiczówną. Dla Karoliny widok ukochanego ze starszą kobietą był szczególnie bolesny. Wróciła więc do sali, a gdy Wanda skończyła koncert, została poproszona o pokaz tańca. Dostrzegłszy Barykę, powiedziała, że zatańczy, ale tylko z nim i tylko taniec kozacki. Cezary przystał na to, a para dała wspaniały popis. Jedynie Wanda, Barwicki i pani Laura nie byli zadowoleni - wszyscy z powodu zazdrości i zawiści (pani Laura musiała dodatkowo w obecności Barwickiego symulować niechęć do Baryki).

Wkrótce Baryka został zaproszony przez Hipolita do stołu. Wielosławski upił się szybko, a główny bohater rozmawiał z Anzelmem. Kiedy i w jego głowie zaszumiało, udał się na salę balową. Chciał zatańczyć z panią Laura, lecz obok niej stał narzeczony. Niebawem Baryka dołączył do Hipolita, którego wcześniej zaniesiono w miejsce, gdzie mógł odpocząć.

Następnego dnia Wielosławski został w Odolanach, by odzyskać sprawność. Z kolei Baryka i Anzelm, w towarzystwie Jędrka, wyruszyli do Nawłoci. Główny bohater z żalem przyglądał się zaniedbanym domom chłopów, rozmyślając o tym, że ludzie ci ciężko pracują, kiedy potomkowie dawnej szlachty oddają się rozrywkom.

Piknik w Odolanach był już tylko wspomnieniem. Następne dni mijały powoli, a Cezary wciąż oczekiwał na zaproszenie od Kościenieckiej. W tym czasie, nierzadko grając z Wandą na fortepianie, uświadomił sobie, że Okszyńska jest w nim zakochana. Z kolei prywatne „śledztwo” dotyczące Baryki prowadziła panna Karolina, która obserwowała ukochanego i jego potajemne spotkania z panią Laurą. Jako jedyna w Nawłoci wiedziała ona o tym, co łączy Barykę z Kościeniecką.

Listopad zbliżał się ku końcowi. Pewnego dnia Cezary i Hipolit wrócili z przejażdżki. W swoim pokoju Baryka znalazł kartkę od Anzelma. Napisane było na niej, by jak najszybciej udał się do pokoju panny Karoliny. Szarłatowiczówna bardzo cierpiała, ale nikt nie wiedział, co było przyczyną jej bólu. Anzelm wyspowiadał ją i dowiedział się, że miało to związek z gościem. Tylko stary Maciej zachował rozsądek. Stan panny Karoliny łączył on z zatruciem, podejrzewał nawet, że mogła ona sama targnąć się na swoje życie. Wezwany lekarz nie miał dobrych wiadomości - nie mógł już nic uczynić dla dziewczyny. Wtedy do pokoju wszedł Cezary, z którym Karolina chciała porozmawiać. Bohaterka miała szarą twarz, była wyraźnie wyczerpana. Po chwili dołączył do nich Anzelm, wsunął dłoń Baryki w ręce Szarłatowiczówny, a następnie związał je stułą. Na twarzy Karoliny pojawił się uśmiech, Baryka złożył na jej ustach pocałunek. Wtedy medyk stwierdził zgon.

Lekarz jako przyczynę śmierci podał zatrucie. Doradził również, by powiadomiono o tym odpowiednie organy. Podjęto próbę rekonstrukcji ostatnich chwil panny Karoliny i ustalono, że wieczorem złożyła wizytę w „Ariance”. Szarłatowiczówna miała tam wypić sok porzeczkowy i herbatę z żurawinami. Szklankę podała jej Wanda, która zapewniała, że na pewno nasypała do napoju cukru, na pewno nie pomyliła pojemników. Cezary, przypomniawszy sobie, w jaki sposób Okszyńska na niego patrzyła, zaczął nabierać pewnych podejrzeń.

Wkrótce odbył się pogrzeb panny Karoliny, a Wandę Okszyńską aresztowano. Śledztwo dowiodło, ze Szarłatowiczówna została otruta, brakowało jednak dowodów, że zrobiła to młoda dziewczyna (chociaż truciznę znaleziono w mieszkaniu Turzyńskich). Wskutek niedawnych wydarzeń Cezary coraz gorzej czuł się w Nawłoci, często wyjeżdżał do pani Kościenieckiej.

Zbliżały się Święta Bożego Narodzenia. Te postanowił Baryka spędzić w Nawłoci, a na Nowy Rok chciał wyjechać do Warszawy (podobny plan miała też Laura). W czasie jednej z grudniowych wizyt w Leńcu spotkał Baryka Barwickiego. Doszło między nimi do bójki, którą przerwała Laura. Stojąc w obliczy ujawnienia swego sekretu, kobieta zganiła głównego bohatera i wyprosiła go. Wtedy Baryka, wyraźnie rozgniewany, uderzył najpierw Barwickiego, a później wymierzył cios szpicrutą Laurze. Dodał, że życzy im szczęścia w dochodowym gospodarstwie, i odszedł.

Cezary nie wiedział, gdzie się podziać. Nie chciał wrócić do Nawłoci, by nie tłumaczyć się ze swoich ran, nie mógł wrócić do Leńca. W takim razie postanowił zatrzymać się w stodole. Obserwował majątek Kościenieckiej i widział, jak jej narzeczony wyjeżdża. Jeszcze raz podjął próbę skontaktowania się z kobietą, lecz ta nie odpowiedziała na jego wezwania. Tułał się więc bez celu, a ostatecznie trafił na wiejski cmentarz, gdzie spoczywała Szarłatowiczówna. Przy grobowcu Wielosławskich spotkał księdza Anzelma. Powiedział on, że nie będzie mu przeszkadzać i doradził odmówienie specjalnej modlitwy, gdyż wiedział o próbach uwiedzenia Karoliny podejmowanych przez Cezarego. Rozgniewany bohater oznajmił, że wcale nie miał zamiaru skrzywdzić panny Karoliny, po czym dodał, że nie chce żadnych rad od katolickiego księdza, gdyż nie należy do żadnej parafii.

Wkrótce Baryka wrócił do „Arianki” i głęboko zasnął. Zaniepokojony jego obecnością w dworze Hipolit złożył mu wizytę. Miał do niego żal - kiedyś, na wojnie, byli prawdziwymi przyjaciółmi, nie mieli przed sobą tajemnic, teraz dzieli ich bariera sekretów. Cezary chciał wyjechać do folwarku w Chłodku, by pobyć tam w samotności. Obiecywał, że po powrocie stamtąd wróci do dawnego stanu. Hipolit zorganizował więc wszystko i powiedział też coś, o czym wcześniej Cezary nie miał pojęcia - Chłodek miał być posagiem panny Karoliny, a Wielosławski miał nadzieję, że po jej poślubieniu Baryka zostanie jego sąsiadem.
Zarządcą folwarku w Chłodku był pan Gruboszewski. Wizyta Baryki zaniepokoiła go, gdyż podejrzewał chęć przejęcia przezeń stanowiska ekonoma. W tym przekonaniu utwierdziło go zainteresowanie młodzieńca majątkiem. Cezary nie chciał nikomu sprawiać problemu ani tkwić w bezczynności - wręcz przeciwnie. Dlatego też zaproponował gospodarzowi pomoc, co nie spotkało się wcale z radosnym przyjęciem.

W Chłodku przebywał Baryka dwa tygodnie. Gruboszewski odczuł ulgę, gdy gość oznajmił chęć wyjazdu po Bożym Narodzeniu. Główny bohater nie chciał spędzić tego czasu w Nawłoci, nawet mimo ciągłych próśb Hipolita. Kiedy pojawił się w Nawłoci, został chłodno pożegnany. Dopiero później Wielosławski objął go i mocno przytulił do piersi.

Część trzecia: Wiatr od wschodu

W Warszawie Baryka ponownie zapisał się na medycynę. Zamieszkał u swego przyjaciela (Buławnika) w kamienicy przy ul. Miłej. Sytuacja finansowa głównego bohatera nie była łatwa, toteż sprzedał frak u krawca (kupił go dla siebie Buławnik, człowiek skąpy i lubujący się w alkoholu). Jednak i to nie pomogło. Dlatego Baryka musiał poprosić o pomoc Gajowca, o którym nie zapomniał, będąc w Nawłoci (korespondował z nim, lecz czynił to rzadko).

Wkrótce Baryka odwiedził Gajowca. Dawny przyjaciel pani Jadwigi z ciekawością pytał o pobyt młodzieńca na wsi, lecz ten wolał nie podejmować tematu. Zwrócił natomiast uwagę na widniejące na ścianach portrety. Przedstawiały one Mariana Bogusza, Stanisława Krzemińskiego i Edwarda Abramowskiego - nauczycieli i przewodników Gajowca. To właśnie oni ukształtowali mężczyznę i jego sposób postrzegania kraju. Przyjaciel Cezarego wierzył, że Polska po odzyskaniu niepodległości znajduje się w okresie przedwiośnia. Miał nadzieję, że wkrótce nastąpi jej rozkwit.

Główny bohater był jednak zdania, że wszystko dzieje się zbyt wolno. Każdego dnia, gdy szedł na uczelnię, oglądał obraz warszawskiej biedoty (szczególnie uderzała go dzielnica żydowska). Czuł więc coraz mocniejszy bunt.

Szymon Gajowiec pracował nad książką, w której pragnął opisać Polskę nowoczesną, równomiernie rozwijającą się i niezależną od wszelkiego rodzaju ekstremistów, populistów itd. Z tworzenia tego dzieła mężczyzna uczynił swoją misję, chciał, by było ono odezwą do całego narodu. Brakowało mu jednak czasu, toteż poprosił o pomoc Barykę. Ten cieszył się z dochodowego zajęcia, lecz nie lubił przebywać w towarzystwie Gajowca. W mężczyźnie irytowało go zamiłowanie do historii, ciągłe wracanie do przeszłości oraz mitologizowanie najnowszej historii Polski. Podobne postawy zarzucał wszystkim patriotom.

W mieszkaniu Buławnika często pojawiał się Antoni Lulek, student prawa, młodzieniec bardzo inteligentny i oczytany, lecz schorowany, przez co nie brał udziału w wojnie. Przychodził on po pieniądze (pożyczki spłacał zawsze w terminie), ale ze względu na obecność Baryki często zostawał dłużej, by z nim porozmawiać. Lulek z niechęcią odnosił się do patriotów i niepodległej Polski, był komunistą, żarliwym propagatorem tej idei. Chętnie słuchał opowieści Baryki, a dzięki oczytaniu sprawiał na swym rozmówcy wrażenie, jak gdyby sam miał podobne doświadczenia. Epizody z Nawłoci wykorzystywał Lulek do wpływania na Cezarego. Wszelkie patologie i niedoskonałości określał terminami wywodzącymi się właśnie z majątku Wielosławskiego (np. barwiccy jako szlachta). Istniały jednak kwestie, w których bohaterowie się nie zgadzali. Jedną z nich była wojna z bolszewikami. Baryka doświadczył jej na własnej skórze, widział spustoszenia i okrucieństwa niedawnych przeciwników Polaków, dlatego nie mógł popierać gloryfikującego ich Lulka. Drugą kwestią był patriotyzm - Lulek twierdził, że granice powinny zostać zniesione, a przywiązanie do ojczyzny to slogan wykorzystywany przez władzę do utrzymywania się na stanowiskach.

Po jakimś czasie Lulek odwiedził Barykę i powiedział mu o tajnym wiecu partii, który odbędzie się w Warszawie. Zgodnie z jego przewidywaniami Baryka zgodził się w nim uczestniczyć, przy czym wszystko miało być tajne.

Następnego dnia po tym wydarzeniu student prawa pojawił się ok. 10. Bohaterowie udali się do pewnej kamienicy i weszli do pomieszczenia, na drzwiach do którego widniał napis Polex - polski eksport manufaktury i płodów rolnych. Gdy weszli do środka, obaj usiedli i przyglądali się zebranym ludziom. W końcu pojawiło się siedem osób, a patrząc na nie, Cezary zrozumiał, że to oni będą przemawiać. Na początku pewien mężczyzna poruszył temat Marksa i walki klas. Głosił on konieczność zjednoczenia się proletariatu, by wspólnie stawić czoła burżuazji. Następnie przemówiła lekarka, która przedstawiła statystyki dotyczące chorób wśród dzieci i robotników.

Baryka z ciekawością słuchał przedstawiających swe poglądy osób, a po chwili poprosił o głos. Pamiętał wprowadzanie socjalizmu, dlatego powiedział, że chory i targany wieloma problemami proletariat nie będzie w stanie uleczyć społeczeństwa. Był też zdania, że tego typu propaganda nie przyniesie nic dobrego. Wyjawił również swą opinię na temat Polski - to w niej (z całym szeregiem zastrzeżeń) widział szansę na poprawę losu narodu. Lulek zaczął wygrażać kompanowi pięściami, a głos zabrał niejaki Mirosław. Opowiadał o tym, jak burżuazja i jej zwolennicy torturują proletariuszy, posługiwał się nawet konkretnymi przykładami okrutnych praktyk stosowanych przez policję. Bezsilny i poirytowany Baryka (przemawiający ignorował jego pytania, mnożył tylko przykłady odpowiadające swoim poglądom) opuścił zebranie.

Główny bohater błąkał się po ulicach Warszawy, aż w końcu zatrzymał się w jednej z kawiarni, by napić się czegoś ciepłego. Obserwował miasto. Dostrzegł przechadzającego się policjanta, który zatrzymał Żyda ciągnącego wózek ze złomem, następnie przyglądał się ich rozmowie i temu, jak Żyd odszedł. Widział, że policjant nie zwraca uwagi na dzieci podkradające węgiel ani prostytutki. Nie sądził, by był zdolny znęcać się nad ludźmi. Cezary wiedział, że mógłby wrócić na spotkanie i wygłosić płomienną przemowę. Nie miał jednak takiego zamiaru, gdyż miał przekonanie, że ta droga zaprowadziłaby go donikąd.
W końcu Baryka musiał udać się do Gajowca, u którego przecież pracował. Od razu powiedział mu, że był na spotkaniu komunistów. Między mężczyznami doszło do ideowej sprzeczki. Cezary zarzucał rozmówcy, że rząd działa opieszale, a na ulicach miast i we wsiach widać ogromną biedę. Powtórzył również słowa o torturowaniu przez policję ludzi o odmiennych poglądach oraz nie zapomniał o trzymającej w rękach ziemię magnaterii. Gajowiec konsekwentnie odpierał jego ataki, mówił o konieczności ustabilizowania granic, a następnie wprowadzenia waluty wspólnej dla całego kraju - te kroki miały prowadzić do naprawy sytuacji gospodarczej.

Był marzec, kiedy Cezary otrzymał list od pani Laury. Kobieta chciała spotkać się z nim w Ogrodzie Saskim. Baryka początkowo myślał, że to zasadzka Barwickiego, lecz ostatecznie postanowił udać się na miejsce. Gdy zobaczył Laurę, niemal od razu wyznał jej miłość. Kobieta była jednak smutna i rozczarowana. Powiedziała Baryce, że to przez jego wybryk musiała poślubić mężczyznę, którego nie kochała, że to jego porywczość ich rozdzieliła. Wciąż kochała Cezarego, lecz słowo honoru dane innemu mężczyźnie nie mogło pozwolić im być razem. Słysząc te słowa, Baryka wyrwał rękę z uchwytu kobiety i odszedł, nie odwróciwszy się za siebie.

Był pierwszy dzień przedwiośnia, kiedy to w Warszawie odbywała się wielka manifestacja robotnicza. Idący w stronę Belwederu domagali się podwyżki wynagrodzeń i obniżenia kosztów życia. Na czele pochodu szli ideowi przedstawiciele, wśród nich Lulek i Baryka (ubrany w mundur z czasu wojny). Nagle ukazała się konna policja, a pod samym Belwederem oddział piechoty stanął niczym ściana. Wtedy Baryka wyszedł z szeregów robotników i parł oddzielnie, wprost na ten szary mur żołnierzy — na czele zbiedzonego tłumu.

Plan wydarzeń

1. Przedstawienie rodziców głównego bohatera - Seweryna i Jadwigi.
2. Narodziny Cezarego i szczęśliwe życie rodziny w Baku.
3. Rok 1914 - wybuch I wojny światowej i wyjazd pana Seweryna na front.
4. Przemiana Cezarego, który z wzorowego ucznia stał się chuliganem i łobuzem.
5. Coraz większe kłopoty pani Jadwigi z synem.
6. Rok 1917 - wybuch rewolucji.
7. Fascynacja głównego bohatera zbliżającą się zmianą i jego udział w demonstracjach oraz wiecach.
8. Trudna sytuacja matki i syna.
9. Przybycie księżnej Mamajew - Szczerbatow i jej córki.
10. Rewizorzy odnajdują kosztowności w domu Baryków.
11. Aresztowanie pani Jadwigi.
12. Matka Cezarego skazana na ciężkie roboty.
13. Pogorszenie się stanu zdrowia kobiety i jej śmierc.
14. Samotność Cezarego, który został wysiedlony z domu.
15. Nasilające się starcia Ormian z Tatarami.
16. Baryka w armii broniącej Baku przed Turkami.
17. Klęska Ormian.
18. Baryka - dzięki polskim dokumentom - włączony do armii tureckiej.
19. Praca przy zakopywaniu zwłok.
20. Spotkanie z ojcem.
21. Wspólny plan powrotu do Polski.
22. Opowieść o szklanych domach.
23. Wizyta w Moskwie i odebranie walizki od Jastruna.
24. Podróż do Charkowa.
25. Bohaterowie muszą zostać w mieście znacznie dłużej, niż planowali.
26. Coraz trudniejsza sytuacja ojca i syna - by przetrwać, muszą żebrać (utrata walizki).
27. Przyjazd długo wyczekiwanego pociągu do Polski i pomoc nieznajomego, która umożliwiła bohaterom dostanie się do wagonów.
28. Opłakany stan zdrowia pana Seweryna.
29. Śmierć ojca głównego bohatera.
30. Przybycie Cezarego do Polski i pierwsze rozczarowanie.
31. Baryka dociera do Warszawy i spotyka się z Szymonem Gajowcem.
32. Studia medyczne głównego bohatera.
33. 1920 - wybuch wojny polsko - bolszewickiej i zaciągnięcie się Cezarego do wojska.
34. Przyjaźń z Wielosławskim (Baryka ratuje życie Hipolita).
35. Zwycięstwo Polaków.
36. Zaproszenie do Nawłoci.
37. Baryka w majątku przyjaciela.
38. Fascynacja głównego bohatera panną Karoliną.
39. Pierwsze spotkanie z niezwykle urodziwą Laurą Kościeniecką.
40. Cezary zaproszony na bal w Odolanach.
41. Beztroski czas.
42. Cezary poznaje Wandę Okszyńską.
43. Relacja Baryki i panny Karoliny staje się coraz bardziej zażyła.
44. Bal w Odolanach - początek romansu Baryki z Kościeniecką.
45. Panna Karolina świadkiem potajemnego spotkania ukochanego z Laurą.
46. Zazdrość Wandy.
47. Szarłatowiczówna otruta przez Okszyńską.
48. Barwicki (narzeczony Laury) dostrzega zmierzającego do Leńca Barykę. Wybucha awantura.
49. Gwałtowność Cezarego i wypędzenie go przez Kościeniecką.
50. Pobyt głównego bohatera w Chłodku.
51. Baryka wraca do Warszawy.
52. Cezary ponownie na uniwersytecie.
53. Dzielenie mieszkania z Buławnikiem.
54. Rozpoczęcie pracy u Gajowca.
55. Pierwsze spotkanie głównego bohatera z Antonim Lulkiem.
56. Baryka bierze udział w spotkaniu komunistów.
57. Narastające wątpliwości.
58. Sprzeczka głównego bohatera z Szymonem Gajowcem (na temat kształtu nowego państwa).
59. Kolejne spotkanie z Laurą i ostateczne rozstanie.
60. Przedwiośnie - Baryka na czele manifestacji robotniczej.

Losowe tematy

Przypowieść o dobrym Pasterzu...

Streszczenie Przypowieść o dobrym Pasterzu opisuje wizytę pasterza w owczarni który udaje się do niej przez bramę co odróżnia go od złodziei. Gdy już jest...

Psalm 23 – interpretacja i analiza...

Psalm 23 znajduje się w biblijnej „Księdze psalmów” i nosi tytuł: „Bóg pasterzem i gospodarzem”. Tytuł utworu wskazuje na jego symboliczne...

Cechy klasyczne i romantyczne w...

„Oda do młodości” to utwór który stanowi przedstawienie cech klasycznych i romantycznych na zasadzie kontrastów. Dostrzec można krytykę klasycznego...

Kwiat kalafiora – opracowanie...

Czas i miejsce akcji Miejscem akcji zaprezentowanych w powieści „Kwiat kalafiora” wydarzeń jest Poznań. Część wydarzeń dzieje się w kamienicy Borejków...

Klątwa starej stróżki - streszczenie...

Streszczenie Panna Marple udała się do lekarza. Ten widząc jej kiepski stan psychiczny postanawia dostarczyć znajomej rozrywki. W ręce Panny Marple trafia rękopis który...

Podróże Guliwera - streszczenie...

Bohaterem a zarazem narratorem powieści Jonathana Swifta „Podróże Guliwera” jest Lemuel Gulliver (w niektórych polskich przekładach zwany także...

Pamiętnik z powstania warszawskiego...

„Pamiętnik z powstania warszawskiego” jest rodzajem autobiografii Mirona Białoszewskiego. W trakcie narracji autor miesza plany czasowe – współczesny...

Trzej elektrycerze – streszczenie...

Streszczenie Żył kiedyś pewien konstruktor który wymyślał najdziwniejsze urządzenia i aparaty. Kiedyś zbudował pięknie śpiewającą maszynkę - okruszynkę a...

Przestałem się wadzić z Bogiem......

„Przestałem się wadzić z Bogiem...” to wiersz Jana Kasprowicza z tomu „Księga ubogich”. Stanowi on rodzaj poetyckiej spowiedzi a także dialogu ze...