Dulszczyzna dziś – czy Dulscy są wśród nas?

W 1906 roku miała premierę sztuka Gabriel Zapolskiej „Moralność pani Dulskiej”. W kontrowersyjny, zarówno kpiarski, jak i realistyczny sposób, autorka wbiła szpilę w zapatrzone w siebie mieszczaństwo. Ukazała jego hipokryzję, dwulicowość i dbałość wyłącznie o pozory. Tytułowa pani Dulska stała się wręcz synonimem takiej postawy, a słowo „dulszczyzna” weszło do języka powszechnego.

W jaki sposób postępowała Aniela Dulska? Otóż była osobą niezwykle czułą na swoją reputację. Oburzała jej myśl, że ktoś mógłby pomyśleć o niej źle, a nawet powiązać z osobami „nieodpowiednimi”. Dulska wyrzuca ze swojej kamienicy kobietę, która z miłości próbowała popełnić samobójstwo – uznaje bowiem takie zachowanie za skandaliczne i ściągające na nią samą złe spojrzenia. Jednocześnie pani Aniela nie ma żadnych oporów przed wynajmowaniem mieszkania prostytutce – wystarczy, żeby nikt o tym nie wiedział
Podobnie postępuje w stosunku do swojego syna. Oburza się, gdy ten prowadzi „rozpustne” życie w miejscach publicznych. Ale dosłowna rozpusta pod jej własnym dachem jej nie przeszkadza – ba, nawet uspokaja. W końcu jeśli syn będzie miał kochankę w domu, to nie będzie się źle prowadził poza domem, gdzie jest więcej ciekawskich oczu. Kiedy służąca, z którą jej potomek ma romans, zachodzi w ciążę, Dulska wie, jak postępuje się „odpowiednio”. Otóż „odpowiedzialne” postępowanie polega na ukryciu sprawy przed światem, odesłaniu dziewczyny i przekupieniu jej, żeby milczała o całym zajściu.

Czy dzisiaj taka postawa ma jeszcze rację bytu? Sądzę, że jak najbardziej – Dulscy są wśród nas i doskonale odnajdują się we współczesnym świecie. Oczywiście są różni od swoich „przodków” sprzed wieku, ale tylko w szczegółach. Dzisiaj źródłem skandalu raczej nie bywa dziecko ze służącą, bo i mało kto może pozwolić sobie na służącą. Ale już szef molestujący podwładne nie należy do rzadkości. Co więcej, nie raz w prasie możemy przeczytać o celebrytach, którzy brali udział w akcjach przeciwko dyskryminacji, czy molestowaniu, a później wychodziło na jaw, że sami dopuszczali się tego typu przestępstw.

Nie musimy sięgać do pierwszych stron gazet i przytaczać przykłady milionerów, czy szefów wielkich korporacji. Również w codziennym życiu nie brakuje osób, które co innego głoszą, a co innego robią. Właściciel sklepu może co tydzień chodzić do kościoła, a w ciągu tygodnia molestować swoją pracownicę. Lokalny działacz polityczny może głosić tolerancję, ale samemu zachowywać się obelżywie w stosunku do mniejszości religijnych, czy etnicznych.

„Dulszczyznę” porównać można do choroby, której bakterie nieustannie się mutują. Dzisiejsza grypa różni się od tej sprzed stu lat – ale ciągle jest to ta sama przypadłość. I tak samo jest z hipokryzją – jej formy są obecnie różne od tych z czasów Zapolskiej. Ale nie znaczy to, że są mniej dokuczliwe.