Dlaczego w X i XI wieku rozpowszechniono kult biskupa męczennika św. Wojciecha

X i XI wiek to okres kształtowania się Polski jako państwa. W 966 roku Mieszko I przyjął chrzest, włączając swój kraj w chrześcijańską Europę. Jednak wiara w Chrystusa była u nas czymś nowym i zdawano sobie sprawę, że daleko nam do innych państw, które mają kilkusetletnią tradycję wyznawania chrześcijaństwa. W owym czasie zaś była to oznaka ucywilizowania – poganami, nieznającymi nauki Kościoła, pogardzano. Z dzisiejszej perspektywy nie musi to wyglądać przyjemnie. Obecnie staramy się szanować wszystkie wierzenia i religie, ale w X wieku sprawy wyglądały inaczej.

Polsce potrzebny był ktoś, kto mógłby zostać jej patronem, jakiś znany święty. Dzięki komuś takiemu uzyskalibyśmy szacunek na innych dworach Europy, a także ówcześni poddani Mieszka (a później Bolesława Chrobrego) mieliby poczucie, że ktoś nad nimi czuwa. Dla ówczesnych ludzi było to bardzo istotne – Bóg Ojciec i Jezus wydawali się im odlegli. Niedawno nawróceni poganie zaś byli przyzwyczajeni, że w każdej osadzie znajduje się jakieś lokalne bóstwo, które nad nimi czuwa. Podobną rolę w chrześcijaństwie zaczęli spełniać święci – wydawali się oni bliżsi niż potężny Bóg, mniej się trzeba było wstydzić, by ich o coś prosić.

Kiedy więc w 997 roku biskup Wojciech został zamordowany w czasie prób nawracania Prusów, Bolesław Chrobry wykupił jego ciało. Legenda mówi, że zapłacił za nie tyle złota, ile Wojciech ważył. Już dwa lata później został on kanonizowany, a w roku 1000 do jego grobu przybył sam cesarz Otton III, najpotężniejszy władca ówczesnej Europy. W czasie tak zwanego Zjazdu Gnieźnieńskiego Polska otrzymała swoje arcybiskupstwo (arcybiskupstwo gnieźnieńskie), którego patronem stał się święty Wojciech.

Przez Polaków święty Wojciech zaczął być uważany za swojego świętego, chociaż pochodził on z Czech. Symbolizował nową religię (chrześcijaństwo) i jej związek z państwem Piastów. Stąd władcy dokładali starań, by kult Wojciecha rozpowszechnił się w kraju. A ludzie, którzy potrzebowali „swojego świętego” z chęcią przyjęli męczennika.