Pan Cogito o cnocie – interpretacja i analiza

Wiersz Zbigniewa Herberta „Pan Cogito o cnocie”, jak wskazuje sam tytuł, stanowi wypowiedź podmiotu lirycznego na temat roli cnoty w historii i w pojedynczej ludzkiej egzystencji. Diagnoza Pana Cogito jest w tym zakresie pesymistyczna – cnota nigdy nie cieszyła się popularnością u możnych tego świata, wręcz przeciwnie kojarzono ją z zacofaniem, umysłową ciemnotą i dewocją. Paradoks, który dostrzega poeta, polega jednak na tym, że cnota jest przymiotem najmężniejszych.

Główny pomysł wiersza polega na zabiegu personifikacji cnoty. Jest ona mianowicie przedstawiana jako niezbyt urodziwa kobieta, która nie podoba się żadnemu „prawdziwemu mężczyźnie”. Oto widzimy „starą pannę” w niemodnym stroju, z portretem Sokratesa i krzyżykiem. Atrybuty cnoty wyraźnie wskazują na obszary, w których poeta dostrzega jej źródła. Są to zatem filozofia, religia i tradycja („stare słowa”). Fakt, że dobro nie przypomina szałowej Liz Taylor ani Bogini Zwycięstwa podkreśla z kolei skromność cnoty, która niczym miłość w Hymnie do miłości świętego Pawła – jest „cicha” i „nie szuka poklasku”.

Istotne dla zrozumienia istoty cnoty są również wymienione w wierszu jej zachowania. Otóż – „sznuruje [ona] usta” i „powtarza wielkie Nie” – czyli potrafi stanowczo przeciwstawić się złu. Nigdy nie jest bierna, ale oznacza aktywną obronę najważniejszych wartości.

Warto zwrócić uwagę, że w wierszu mamy również do czynienia z grą ze stereotypem męskości, w którym zawierają się takie pojęcia, jak siła, władza i przemoc. Stąd do prawdziwych mężczyzn zaliczani są „generałowie”, „atleci władzy” i „despoci”. Wypowiedzi podmiotu na temat cnoty i prawdziwych mężczyzn nie należy jednak traktować dosłownie. Wręcz przeciwnie – główną kategorią estetyczną organizującą tekst jest ironia. Sprawia ona, że pozorne relacje ulegają odwróceniu: wady cnoty okazują się w gruncie rzeczy jej zaletami, a „prawdziwi mężczyźni” – słabeuszami, którzy nie potrafią bronić tego, co jest skarbem humanistycznej kultury. Dają się oni uwieść życiu, które jest „rumiane jak rzeźnia o poranku”. Prawdziwe męstwo, powiada zatem Herbert, to postawa umiłowania cnoty i umiejętność jej obrony.