Tren I - interpretacja i analiza

W pierwszym z Trenów poeta przyzywa do siebie wszystki płacze, bo tylko one pozwolą wyrazić mu żal za utraconą Urszulką. By unaocznić swoją rozpacz wzywa łzy Heraklitowe oraz „kargi Symonidowe. Wspomniany Heraklit z Efezu (VI-V w. p. n. e.), to grecki filozof, uznawany za autora wyrażającego tragizm ludzkiego losu. Podobnie ma się sprawa z poetą Symonidesem z Keos (Grecja) – współczesny Heraklitowi, słynie między innymi z autorstwa epigramatu na grobie obrońców Termopil (Przechodniu, powiedz Sparcie, tu leżym jej syny, wierni jej prawom do ostatniej godziny).

Odniesienia do postaci ze starożytności są typowe dla średniowiecza, ale przede wszystkim dla epoki Kochanowskiego – renesansu. W ten sposób polski poeta udowadnia, że jest członkiem wielkiej europejskiej rodziny ludzi światłych i kulturalnych. Nie należy jednak uważać tego za pozbawiony emocji zabieg stylistyczny. Wyliczenie w rodzaju I żale, i frasunki, i rąk łamania cechują się dynamizmem i dalekie są od spokojnych popisów erudytów.

W dalszej części Trenu I pojawia się figura smoka, który atakuje gniazdo słowików i pożera młode. Smok to oczywiście śmierć, wobec której ludzie są bezsilni, tak jak ptasi rodzice wobec gadziego napastnika.

Poeta pyta dramatycznie Cóż, prze Bóg żywy, nie jest próżno na świecie?. Odpiera w ten sposób potencjalne uwagi bliźnich, że rozpacz jest bezcelowa. Pod koniec tekstu podmiot liryczny zastanawia się jednak, czy pogrążyć się w smutku, czy też próbować walczyć z losem.

Forma utworu (kilka informacji):

-dwunastozgłoskowiec

-rymy parzyste(aabb)

-wiersz stychiczny (bez podziału na strofy)

-wyliczenie