Żeńcy - analiza i interpretacja

„Żeńcy” stanowią część wydanego w 1614 zbioru „Sielanki” Szymona Symonowica. Uchodzą za najwybitniejszą część tomu, wzorowanego na częściowo na poezji Wergiliusza i Teokryta. W przeciwieństwie do większości utworów Szymonowica, „Żeńcy” nie zawierają elementów mitologicznych, są sielanką realistyczną, wręcz brutalnie realistyczną. Nie ma w niej typowego dla poezji bukolicznej idealizowania życia wiejskiego. Zamiast tego przedstawia się trudy i problemy życia chłopów.

Wierszowany utwór ma formę dialogu między trzema postaciami – chłopkami odrabiającymi pańszczyznę (Oluchna, Pietrucha) i Starostą, jak kobiety nazywają nadzorcę, kontrolującego ich pracę (nie należy tego mylić z urzędem starosty). Tytuł pochodzi od nazwy osób, żnących zboże w czasie żniw.

„Żeńcy” rozpoczynają się od pełnej skarg rozmowy Oluchny i Pietruchy. Dochodzi już południe, ale nadzorca nie pozwala im przerwać pracy:

Już południe przychodzi a my jeszcze żniemy;
Czy tego chce urzędnik, że tu pomdlejemy?

Nadzorca jest człowiekiem surowym. Pilnuje, by chłopi nie odrywali się od obowiązków:

on zawsze: „Pożynaj, nie postawaj" - woła.
Nie pomniąc, że przy sierpie trójpot idzie z czoła.

Pietrucha zestawia mężczyznę ze słońcem, które jest bardziej miłosierne. Wstaje i zachodzi w określonym czasie, dając ludziom noc na odpoczynek – zaś starosta chciałby, żeby chłopi pracowali nieustannie:

Słoneczko, śliczne oko, dnia oko pięknego!
Nie jesteś ty zwyczajów starosty naszego:
Ty wstajesz, kiedy twój czas, jemu się zda mało:
Chciałby on, żebyś ty od północy wstawało.

Nadzorca nie stroni od okrucieństwa – nosi za pasem bat i często go używa. Nie waha się bić kobiety, która dopiero niedawno wróciła do zdrowia po ciężkiej chorobie. Pietrucha jest jednak kobietą sprytną, potrafi ująć go swoim śpiewem. W piosenkach tych zawiera kpiny z mężczyzny, których on nie dostrzega. Mimo wszystko kobiety nie uznają go za złego człowieka. Pozostaje on jednak pod wpływem złej ochmistrzyni – ona zaś rządzi nim, jako chce, a on się jej daje/Za nos wodzić. Kobiety podejrzewają ją też o bycie wiedźmą. Dochodzą do wniosku, że i dla nadzorcy i dla gospodarstwa lepiej by było, żeby znalazł sobie żonę.

„Żeńcy” przedstawiają ciężkie realia życia na wsi w okresie pańszczyzny. Nie są jednak pozbawieni humoru, w tym humoru frywolnego. Powtarzające się pieśni, skierowane do słońca sugerują, iż niesprawiedliwość to dzieło ludzi, jednak natura jest mądra i harmonijna.