Zielono mi w głowie – interpretacja i analiza

Już sam tytuł wiersza Kazimierza Wierzyńskiego przywodzi nastrój beztroski i radości życia. „Zielono mam w głowie” – tak może mówić człowiek, który nie przejmuje się troskami i problemami, kto pragnie czerpać z życia pełnymi garściami. I faktycznie, w kolejnych wersach poeta przedstawia się właśnie jako ktoś taki. Nie tylko ma zielono w głowie, ale i fiołki w niej kwitną. Twierdzi też, że owe fiołki były na klombach mych myśli sadzone za młodu. Czyli ani edukacja, ani kariera, ani zaszczyty nie były w stanie zagłuszyć tych pierwotnych, dziecięcych skłonności poety. A są to oczywiście skłonności do radości, dowcipu, do życia bez trosk i zachodu. Poeta deklaruje jestem radosną/Wichurą. Co więcej, nie uważa tego za wadę – nie przedstawia się, jako Piotruś Pan, który nie chce i nie potrafi dorosnąć. Nie jest też typem artysty, który uważa, że bycie członkiem bohemy upoważnia do niepoważnego życia. Wręcz przeciwnie – dla niego ten typ postępowania jest niejako pochodną obranej drogi, czymś, czego ludzie od niego oczekują. Poeta zamiast człowiekiem, powinien być wiosną, czytam w podsumowaniu wiersza.

Podmiot liryczny odchodzi więc od romantycznej wizji poety, jako wieszcza, kapłana sztuki i świadomości narodowej. Rolą artysty nie jest służyć wielkim sprawom – jego zadanie, to dawanie ludziom radości i sprawianie, by ich życie było mniej ponure. Tylko tyle – a może aż tyle?

Utwór Kazimierza Wierzyńskiego to wspaniała pochwała życia i witalności. Poeta sławi proste radości – bo przecież „fiołki w głowie” nie oznaczają wyrafinowanych rozkoszy. Jest to też także utwór o charakterze autotematycznym – rozważania poświęcone roli poezji i powinnościom poety.

Forma utworu (kilka informacji):
– układ rymów abab
– personifikacja (słońca)
– epitet