Mój ulubiony film – recenzja

Moim ulubionym filmem jest „Park Jurajski” Stevena Spielberga. Premiera filmu miała miejsce ponad dwadzieścia lat temu, ale jestem przekonany, że dzieło nie zestarzało się ani trochę – a to niełatwa sztuka w przypadku filmu fantastycznego. W końcu efekty specjalne stają się w ostatnich latach coraz lepsze i z niesmakiem patrzymy na dokonaniach ich twórców sprzed lat. Oglądamy przebój, który święcił triumfy w kinach dekadę temu i grymasimy: „to ma być statek kosmiczny? To ma być smok? Wszystko to wygląda jak z plastiku!” W przypadku dinozaurów, które wskrzesił na ekranie Spielberg, nie możemy tego powiedzieć!

Fabuła filmu opowiada o projekcie ekscentrycznego miliardera, który pragnie stworzyć park rozrywki, jakiego ziemia nie widziała. Zatrudnieni przez niego naukowcy, dzięki osiągnięciom genetyki, są w stanie przywrócić do życia wymarłe gatunki. Miliarder decyduje się więc, by w jego parku ludzie oglądać mogli żywe dinozaury. Pierwszymi gośćmi są wnuki właściciela i dwójka paleontologów, specjalistów od prehistorycznych gadów.

Niestety, w trakcie wycieczki dochodzi do awarii systemu komputerowego i dinozaury zostają uwolnione. Roślinożerne giganty nie stanowią problemu, gorzej, że z dobrze strzeżonych betonowych wybiegów wydostały się również drapieżniki. Przez dwie godziny z napięciem śledzimy losy niefortunnych wycieczkowiczów, starających się uciec przed zagrożeniem.

Dinozaury przedstawione zostały wprost doskonale. Do dziś robi wrażenie scena, gdy bohaterowie po raz pierwszy spotykają olbrzymie gady. A to dopiero początek, potem emocje rosną. Atak tyranozaura na samochód, czy raptory polujące na młodych bohaterów sprawiają, że dostajemy gęsiej skórki! Ale przecież wszyscy lubimy się od czasu do czasu bać na filmach.

Film z pewnością jest wyśmienitą rozrywką, ale nie tylko. Stawia on też ważne pytania i skłania do zastanowienia się nad poważnymi sprawami. Czy możemy ingerować w przyrodę i ją zmieniać? Czy rzeczywiście powinniśmy robić wszystko, co umożliwia nam nowoczesna technologia? W dzisiejszych czasach, gdy biologia należy do najszybciej rozwijających się nauk i potrafimy już klonować zwierzęta, zaduma nad tymi problemami jest szczególnie istotna. Z dzisiejszej perspektywy „Park Jurajski” jest filmem science-fiction. Ale niewykluczone, że już za kilkadziesiąt lat ludzie przestaną dostrzegać w nim fantastykę – bowiem rzeczywistość przedstawiona na ekranie nie będzie się różnić od tej, jaką będą mieć za oknem. Nie wiem jednak, czy chciałbym żyć w takim świecie – ale może ludzie posłuchają ostrzeżeń Spielberga!