Unikalne i sprawdzone teksty

Opis burzy letniej

Lato to okres wspaniałego słońca, ciepłych wietrzyków i jasnego nieba. Nie należy jednak zapominać, że jest ono także czasem burz! W naturze wszystko pozostaje w równowadze i za uroki pięknej pogody płacić musimy groźnymi ulewami i przerażającymi grzmotami.

Zbliżającą się burzę można zazwyczaj rozpoznać dużo wcześniej. Kilka godzin przed jej rozpoczęciem powietrze staje się duszne i bardzo wilgotne. Pot spływa po nas i od razu czujemy się gorzej. Nastroju nie poprawia nam widok ciemnych chmur, kłębiących się na niebie. Stanowią naprawdę groźny widok. Ich masywne, czarne i granatowe kształty budzą respekt. W pewnym momencie dobiega nas odgłos grzmotu! Dobrze wiemy, że burzę spędzimy w domu, a piorunochron zapewni nam bezpieczeństwo. Ale trudno nie uczuć choć przez chwilę strachu, słysząc ponure dudnienie dobiegające z wnętrza chmury!

Wreszcie męcząca duchota ustępuje, a jej miejsce zajmuje zimny wiatr. Stanowi on pewne orzeźwienie po wcześniejszym gorącu, ale zapowiada też, że burza jest już tuż, tuż! W taki wiatr często zaplątane są pierwsze kropelki deszczu. Nie potrzeba dużo czasu, by ów początkowy, nieśmiały kapuśniaczek zamienił się w ulewę. Miejsce maleńkich kropel zajmują ich duże, ciężkie koleżanki i zaczyna się oberwanie chmury.

Czarne kształty zasłaniają niebo i ma się wrażenie, że zapadła już noc, chociaż dobrze wiemy, iż jest dopiero południe. Strugi wody leją się z góry, a od czasu do czasu ciemności rozprasza światło pioruna! Chwilę później nadchodzi grzmot – światło jest szybsze od dźwięku, więc najpierw widzimy piorun, a dopiero później słyszymy jego odgłosy. Co za groza! Siedzimy bezpieczni w domu, ale i tak z niepokojem kulimy się pod kołdrami.

Na szczęście letnie burze szybko się kończą. Po kwadransie deszcz przestaje padać, a chmury odpływają w dal, by straszyć ludzi w sąsiednich miejscowościach. My zaś znowu możemy cieszyć się doskonałą pogodą i bawić na dworze. Przejście burzy ma też wielką zaletę – dzięki niej powietrze jest świeże i rześkie. Aż chce się oddychać pełną piersią!