Unikalne i sprawdzone teksty

Dramat ojca, poety i filozofa w „Trenach” Jana Kochanowskiego

„Treny” Jana Kochanowskiego uchodzą za jedno z najpiękniejszych dzieł literatury polskiej XVI wieku. Ukazują dramat człowieka, który stracił dziecko. Nie jest on jednak zwyczajną osobą – to poeta, osoba wykształcona, znawca filozofii i kultury starożytnej. Można powiedzieć, iż Kochanowski to uosobienie zalet człowieka renesansu.

Dramat jego rozgrywa się więc na kilku płaszczyznach. Na jednej wspólny jest wszystkim rodzicom, którzy przeżyli śmierć potomstwa. Staje się jednak także swego rodzaju sądem nad przydatnością filozofii i sztuki. Ostatecznie, mimo wielu wątpliwości, Kochanowski uznaje ich wartość.

Urszulka była bardzo mała – kiedy zmarła nie miała „więcej nad trzydzieści miesięcy”. Jednam mimo to przejawiała rozliczne zalety, ledwie się kiedy dziecię urodziło,/Co by łaski rodziców swych tak godne było (Tren II). Dziewczynka wnosiła radość do domostwa poety – wszędzie było jej pełno, potrafiła rozchmurzyć oblicze ojca. Zawsze zmawiała poranne i wieczorne modlitwy.

Po jej skonaniu dworek w Czarnolesie zrobił się pusty - Pełno nas, a jakoby nikogo nie było (Tren VIII). Ubranka Urszulki przypominają ojcu o stracie, o tym, że dziecko nie zaznało właściwie żadnych radości życia.

Kochanowski był wyznawcą filozofii stoickiej. Uczyła ona, by mężnie znosić przeciwności losu, nie poddawać się emocjom i próbować dociec sekrety świata. Jak jednak zauważa autor „Trenów”, wzniosłe maksymy mędrców nie pomagają na ból. Kochanowski wątpi nawet w cnotę i dobro, pytając retorycznie: Kogo kiedy pobożność jego ratowała? (Tren XI). Zauważa, iż człowiek nie może dociec tajemnic życia, a uczony jest równie bezradny wobec nich, co prostaki:

Wspinamy się do nieba, Bożę tajemnice
Upatrując; ale wzrok śmiertelnej źrzenice
Tępy na to.

Ulgę Kochanowskiemu przynosi spotkanie ze zmarłą matką (Tren XIX albo sen). Matka przywraca swoimi słowami wartość mądrości – wprawdzie nie sprawi ona, że człowiek nie czuje bólu. Pomaga natomiast poradzić sobie z nim.

Pewną pociechą w cierpieniu przynosi sztuka. W Trenie XV mistrz Jan przypomina sobie, iż lutnia (poezja) przynieść może ulgę w bólu. Zaś w Trenie XIV prosi ową lutnię, by podążyła razem z nim do Hadesu, by mógł wzorem Orfeusza wybłagać u władcy podziemi uwolnienie ukochanej osoby.

Jan Kochanowski był osobą złożoną. „Treny” przedstawiają reakcje, jaką u człowieka światłego wywołuje zetknięcie się z osobistą tragedią. Początkowo pogrąża się on w rozpaczy i uznaje wszelką filozofię za bezwartościową. Jednak na końcu padają słowa, iż czas leczy rany każdego człowieka. Mądrość nie sprawi, że ran owych nie będzie. Pozwala jednak osobie, która strawiła życie nad księgami, poradzić sobie z cierpieniem szybciej, niż czynią to zwykli ludzie. Ulgę w bólu przynosi też sztuka – wprawdzie nie ma mocy, by wskrzesić zmarłego, jednak dzięki niej łatwiej można znosić przeciwności.