Unikalne i sprawdzone teksty

Ja, kiedy usta... - interpretacja i analiza erotyku

Wiersz Kazimierza Przerwy-Tetmajera o incipicie „Ja, kiedy usta…” należy do liryki miłosnej. Poeta w bardzo śmiały sposób analizuje tu naturę aktu erotycznego z kobietą, a także podkreśla, że sfera seksu stanowi dla niego rodzaj ucieczki od rzeczywistości i poczucia duchowej pustki.

Wiersz składa się z trzech czterowersowych strof. Podmiotem lirycznym jest mężczyzna, który opisuje swoje miłosne spotkanie z kochanką. Mocno zaznacza on swoją obecność w tekście, używając zaimka osobowego „ja”, co wskazuje na koncentrację osoby mówiącej głównie na własnych przeżyciach. Kobieta traktowana jest natomiast przedmiotowo, staje się niejako narzędziem służącym do zaspokojenia kochanka.

W tekście mamy do czynienia ze skojarzeniem aktu seksualnego ze stanem całkowitego oderwania od rzeczywistości. Poeta wyjawia, że w cielesnej rozkoszy interesuje go nie tylko zaspokojenie potrzeb zmysłowych, ale także zapomnienie, osiągnięcie swoistej nirwany. Co więcej, miłość fizyczna przypomina rodzaj śmierci. Ów stan duchowego niebytu oddają zastosowane przez Tetmajera zabiegi poetyckie, czyli wielokropki i podwójne pauzy. Są to oznaki przemilczenia, a także niemożności wyrażenia słowami doznawanej rozkoszy.

Źródłem emocjonalnego napięcia w tekście jest kontrast pomiędzy trwaniem aktu seksualnego a jego finałem. Zakończenie miłosnego spotkania stanowi bolesny rodzaj przebudzenia i powrotu do rzeczywistości. Podmiot natychmiast doznaje schopenhauerowskiego przygnębienia – żałuje, że nie pękło mu serce.

Ów stan jest zatem źródłem zmysłowego nienasycenia mężczyzny. Miłość fizyczna staje się rodzajem narkotyku, którego wciąż się pożąda. Wiersz kończą znamienne słowa: „i znowu, i więcej…”.