Unikalne i sprawdzone teksty

Herostrates – interpretacja i analiza

Wiersz Jana Lechonia „Herostrates” nawiązuje do tytułowego Greka, który w starożytności spalił świątynie Artemidy, by zdobyć wieczną sławę. Jest to jednak nawiązanie dość subtelne i nieoczywiste, bowiem utwór poświęcony został nie światu antycznemu, a współczesnej autorowi Polsce.

Pierwsze wersy stanowią opisanie stanu kraju – a nie przedstawia on najciekawszego widoku. Polska wydaje się czymś groteskowym, czymś, co łączy autentyczne cierpienie, z pewną niedojrzałością, anarchizmem i brakiem solidności. To Papuga wszystkich ludów - w cierniowej koronie, Wspomnieniem dawnych bogactw żyjący ubogi.

Lechoń proponuje więc rozwiązanie „destrukcyjne” – niczym Herostrates, chciałby burzyć polską tradycję. Akt ten przedstawia w serii efektownych metafor. Proponuje zniszczenie warszawskich Łazienek, a także zabicie Jana Kilińskiego (oczywiście dawno już nieżyjącego –Kiliński był szewcem i jednym z warszawskich przywódców insurekcji kościuszkowskiej).

Ja nie chcę nic innego, niech jeno mi płacze
Jesiennych wiatrów gędźba w półnagich badylach;
A latem niech się słońce przegląda w motylach,
A wiosną - niechaj wiosnę, nie Polskę zobaczę.

Owo zdanie o zobaczeniu wiosny jest jednym z najbardziej znanych fragmentów poezji dwudziestolecia międzywojennego. Jak należy rozumieć ten wiersz? Czy mamy do czynienia ze swego rodzaju narodowym nihilizmem? Wydaje się, że nie – dalsza twórczość Lechonia, bogata w patriotyczne motywy, przeczy temu. Przesłanie autora można interpretować dwojako. Otóż pragnie on stworzenia strefy autonomicznej, niezależnej od polityki i spraw narodowościowych. Po 1918 roku, po odzyskaniu przez Polskę niepodległości, nie trzeba już całej energii twórczej poświęcać na pisanie poezji patriotycznej. Można sobie pozwolić na luksus zajmowania się rzeczami mniej wzniosłymi.

Ale można też pojmować szerzej myśl Lechonia. Otóż da się odczytać w jego wierszu propozycję przemodelowania polskiej tradycji, dostosowania jej do nowych czasów. Polska nie ma być skansenem, ma być żywa, pełna energii. W tym kontekście niszczycielstwo, zalecane przez poetę, ma służyć za impuls do przebudzenia sił drzemiących w narodzie.

I chciałbym raz zobaczyć, gdy przeszłość wyżeniem,
Czy wszystko w pył rozkruszę, czy... Polskę obudzę.

Forma utworu (kilka informacji):
– układ rymów abba
– wykrzyknienie (zabijcie go!)
– wyliczenie (na początku wiersza)