Unikalne i sprawdzone teksty

Niech żyje bal – interpretacja i analiza

„Niech żyje bal” to wiersz Agnieszki Osieckiej – jednak zapewne większość osób kojarzy go jako piosenkę, brawurowo wykonywaną przez Marylę Rodowicz. Wsłuchawszy się w tembr głosu wokalistki, wykrzykującej z emocjami „Niech żyje bal/ bo życie to bal jest nad bale” łatwo przejść do porządku dziennego nad resztą tekstu. Tymczasem utwór jest dwuznaczny, pełen dzikiej radości, ale i głębokiej melancholii.

Metafora świata-teatru od dawna funkcjonowała w literaturze. Tymczasem Osiecka przekonuje nas, że życie to nie gra w przedstawieniu, ale bal. Bal karnawałowy, szalony, pełen emocji. Wiemy, że „drugi raz nie zaproszą nas wcale”, że „nie grają na bis”. Człowiek „z niebytu wynurza się fal” i niedługo w te fale nieistnienia powróci. Bo chociaż „bal to najdłuższy na jaki nas proszą”, to wykidajłą jest na nim śmierć – i nie wiemy kiedy postanowi ona wyprosić nas z przyjęcia.

Czy należy więc popadać w rozpacz? Oczywiście, że nie! „Życie zachodu jest warte”, przypomina nam poetka. Zachód można tu rozumieć dwojako – zarówno, jako trud, jak i jaki śmierć (dzień jako metafora życia). „Tańcz póki żyjesz i śmiej się do żony/ i pij zdrowie dam…”. Tyle można uczynić, przekonuje poetka, odwołując się do toposu „carpe diem”.

Warto zwrócić też uwagę na mistrzostwo formalne utworu. Rymy abab wzbogacone są rymami wewnątrz wersów (chłopo-robotnik, boa-grzechotnik). Autorka bawi się słowami (aorty, korty), tworząc w ten sposób nastrój karnawałowego szaleństwa. Pozornie dziecinne wyliczanki wprowadzają w atmosferę szampańskiej zabawy, ale momentami przechodzą w grozę. Poetka nie pozwala nam zapomnieć, że śmierć ciągle stoi koło życia – a szaleństwo zabawy łatwo może przemienić się w obłęd.

„Niech żyje bal” przypomina nam podstawowe prawdy. Życie jest krótkie, wyjaśnia poetka, ale może być pełne radości. Od nas zależy, jak nim pokierujemy.