Unikalne i sprawdzone teksty

Oeconomia divina – interpretacja i analiza

„Oeconomia divina” Czesława Miłosza to wiersz pochodzący z tomu „Gdzie wschodzi słońce i kędy zapada”. Utwór pod względem tematyki nawiązuje do poezji katastroficznej, ponieważ przedstawia apokaliptyczną wizję końca świata. Jednak poetyka wiersza jest zupełnie odmienna od nurtu katastroficznego. Nie mamy tu bowiem do czynienia z oznakami patosu, okrzykami „biada” czy stylizacją na język starotestamentowych proroków. Nastrój jest natomiast spokojny, dominuje chłodna relacja zaprzeczająca grozie przedstawianych wydarzeń.

Okazuje się, że groźny, starotestamentowy Bóg („Bóg skalnych wyżyn i gromów”) odszedł ze świata i pozostawił go ludziom. Mamy zatem do czynienia z rzeczywistością pozbawioną sacrum. Paradoksalnie najbardziej przerażająca kara dla ludzkości nie polega na ogólnoświatowej katastrofie, ale na duchowej pustce. Co więcej, ów kataklizm sakralnego wyjałowienia dokonuje się tu i teraz – w tekście pojawiają się bowiem wyraźne atrybuty współczesnej cywilizacji: „drogi na betonowych słupach”, „miasta ze szkła i żeliwa”, „lotniska”.

Metafizyczna pustka oznacza dla człowieka pozbawienie poczucia sensu. W takich okolicznościach zanika bowiem rozróżnienie tradycyjnych kierunków („wszędzie było nigdzie i nigdzie było wszędzie”). Dziedzictwo kulturowe, którego metaforą są litery ksiąg, traci swoją wartość. Ludzka mowa zostaje natomiast pozbawiona zdolności komunikacji, staje się „wrzawą języków” jak w biblijnej wieży Babel.

Paradoksalnie ludzkość tęskni do starych norm i rozpaczliwie poszukuje sensu. Pragnie sądu, a więc duchowego katharsis. Niestety wokół, niczym u Thomasa Eliota, jest jedynie jałowa ziemia. Świat pozbawiony sacrum staje się światem obcym, w którym nawet rzeczy materialne tracą realność bytu. Miłosz dostrzega zatem Nietzscheański kryzys kultury Zachodu, polegający na definitywnym końcu myślenia o rzeczywistości w kategoriach religijnych.